czwartek, 16 lutego 2017

Agnieszka Olejnik - Nieobecna


Bliźniaczki Julita i Julia co jakiś czas zamieniają się tożsamościami, Julita wchodzi w skórę Julii, przebywa w jej wielkim domu, opiekuje się jej dzieckiem, w czasie gdy Julia spotyka się z kochankami. Wszystko zawsze szło dobrze. Nikt się nie zorientował. Dochodzi jednak do niespodziewanej sytuacji, podczas jednej z zamian Julia wraz z mężczyzną zostaje znaleziona w mieszkaniu Julity. Nikt nie wie, że to właśnie Julia nie żyje, wszyscy są przekonani,że to Julita. Czy ktoś się zorientuje? A może Julita wyprowadzi ich z błędu?

Agnieszka Olejnik ma na swoim koncie już sporo książek, po które już od jakiegoś czasu zamierzałam sięgnąć. Skłaniałam się jednak bardziej ku obyczajówkom, ale ostatecznie zaintrygowana opisem zdecydowałam się zacząć od "Nieobecnej", czyli kryminału. Myślę, że była to dobra decyzja, bo książka okazała się niezwykle wciągająca. Autorka przede wszystkim zaskoczyła mnie pomysłem, nigdy nie sądziłam, że z tak bajkowego schematu jak zamiana ról, można stworzyć tak nieprzewidywalny kryminał! Może nie jest to wątek całkowicie nowy, ale sam fakt, że autorka potrafiła go wykorzystać w zupełnie inny, świeży sposób, jest dla mnie dużym plusem. Przyznam, że pierwsze 200 stron nie zwiastowało, że książka będzie tak zaskakująca. Na początku śledzimy głównie nową rolę Julity, to, jak opiekuje się siostrzeńcem i dogaduje się z mężem zmarłej siostry. Przypomina to obyczajówkę i  bałam się, że tak będzie do końca. Po przekroczeniu połowy książki, coś się ruszyło i zaczęło się robić coraz bardziej zaskakująco, na jaw zaczęły wychodzić zupełnie nowe fakty, pojawiło się coraz więcej pytań. Dlatego od tego momentu naprawdę trudno było mi odłożyć książkę na później.

Na pochwałę zasługują przede wszystkim kreacje bohaterów, wydaje, że przy kryminałach portrety psychologiczne powinny być naprawdę dobrze zarysowane, by móc "wniknąć" w bohaterów, zaobserwować ich zachowania, myśli, ale jednocześnie nie domyślić się przez to, jaki będzie finał całej historii. Myślę, że Agnieszce Olejnik znakomicie się to udało. Dogłębnie poznajemy myśli Julity, obserwujemy jej bezradność, strach, codzienne rozterki. W tym przypadku tym lepiej możemy poznać sytuację głównej bohaterki, ponieważ jest ona jednocześnie narratorką. Z czasem okazuje się, że osoba, którą udaje, skrywała wiele sekretów, o których Julita nie miała pojęcia. Siostra ukrywała przed nią, znacznie więcej niż mogła się spodziewać, dlatego tym trudniej jest jej "grać" Julię. Ma nadzieję na jak najszybszy rozwód z mężem Julii - Patrykiem. Jego postać również wykreowana została bardzo wiarygodnie i ciekawie.

"Nieobecna" to lektura wciągająca i nieprzewidywalna. W pewnym momencie zaczęłam podejrzewać niemalże wszystkich i choć coś tam świtało mi, kto może być mordercą, to nie miałam pojęcia jak to wszystko ze sobą połączyć. Dotychczas rzadko czytałam kryminały, jednak chciałabym to zmienić, a takie książki jak "Nieobecna" tylko zachęcają, by poznać więcej powieści z tego gatunku. Jestem pełna podziwu dla intrygi, którą stworzyła autorka. Po dość zwyczajnym początku, który nie zwiastował wielkich zaskoczeń i tak naprawdę nie pozwalał by całkowicie się wciągnąć, od połowy naprawdę nie mogłam się oderwać. Od tego momentu książka dostarczyła także całe mnóstwo emocji. Wydaje mi się, że wcześniejszy spokojny tryb akcji miał na celu stopniowanie napięcia, by powoli wprowadzać nowe wydarzenia, niepokój i coraz bardziej zaskakiwać. Nie zmienia to jednak faktu, że był jak dla mnie troszkę nudny.

Nie znam książek literatury obyczajowej Agnieszki Olejnik, ale jeśli są równie dobre jak "Nieobecna", to już nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po którąś z nich! Pierwsze spotkanie z jej powieściami zaliczam do jak najbardziej udanych i gorąco polecam każdemu tę książkę!

Tę powieść oraz inne książki dla kobiet znajdziecie na stronie Księgarni Tania Książka

poniedziałek, 13 lutego 2017

Magdalena Witkiewicz - Pracownia dobrych myśli


Na ulicy Przytulnej 26 mieszkają właściwie obcy sobie ludzie. Kiedyś, kiedy babcia Pelagia miała tam swoją pracownie krawiecką mieszkańcy byli radośni, zadowoleni, po jej śmierci w budynku zamieszkali przypadkowi ludzie. Przez lata w miejscu pracowni były przeróżne sklepy, w końcu wnuk otwiera tam kwiaciarnię. Może teraz nareszcie zagości tam szczęście?

Na temat książek Magdaleny Witkiewicz słyszałam już mnóstwo dobrego. Trochę zajęło mi by samej przekonać się, czy książki tej autorki przypadną mi do gustu, ale w końcu zdecydowałam się zacząć od "Pracowni dobrych myśli". Myślę, że dobrze wybrałam, bo powieść bardzo przypadła mi do gustu, choć spodziewałam się czegoś więcej. Przede wszystkim książka jest idealna na wszystkie smutki, bo świetnie potrafi poprawić humor - temu nie da się zaprzeczyć. Autorka zaserwowała nam pełną uroku historię, mało realną, ale tak przyjemną, że szkoda było mi ją kończyć. Historia jest przepełniona optymizmem, pozwala na chwilę oderwać się od codzienności, by obserwować życie kilku osób, które nie mają jakiś wielkich problemów, poza tym, że są samotni. Do momentu stworzenia przez jednego z mieszkańców kwiaciarni, sąsiedzi poza grzecznościowym "dzień dobry" nie nawiązywali ze sobą kontaktów. Nagle wszystko się zmienia i powoli zaczyna się układać.

W powieści pojawiają się niezwykle sympatyczni bohaterowie, szczególnie zapada w pamięć pani Wiesia, kobieta, która wie wszystko o wszystkich, lubi ludzi, których codzienni obserwuje ze swojego okna. Dużo wie, bo ogląda telewizje, no i bardzo nie lubi kłopotów - o tym dowiadujemy się właściwie w każdym rozdziale, a może nawet częściej. Początkowo wywoływało to na mojej twarzy uśmiech, ale w pewnym momencie zaczęło zwyczajnie irytować. Rozumiem, że autorka miała taki zamysł, ale te frazy pojawiały się nieco zbyt często. Poznajemy również wielu innych bohaterów, ale to właśnie pani Wiesia jest najbardziej charakterystyczna w całej tej powieści, do tego o niej właściwie dowiadujemy się najwięcej. Bohaterów jest tutaj sporo, ale tak naprawdę o pozostałych - malarce Grażynie, czy właścicielu kwiaciarni Florianie wiemy niewiele. Mimo tego, nie sposób ich nie polubić.
Zawsze jest najpierw źle, by potem było dobrze. I by to "dobrze" lepiej nam smakowało.
Autorka tak naprawdę opowiedziała nam historię zwyczajnych ludzi w nieco nierealny sposób. Nie ma tu jakiś większych zwrotów akcji, które całkowicie by nas zaskoczyły. Nie można jednak odmówić książce pewnej magii i klimatu. "Pracownia dobrych myśli" daje nadzieję, opowiada o miłości, przyjaźni, szczęściu - wszystkim co w życiu ważne. Cała historia nastraja optymistycznie i otula ciepłem, mamy też okazję by trochę się pośmiać, ponieważ niejednokrotnie dialogi lub sytuacje były naprawdę zabawne. Bardzo podoba mi się również styl autorki, lekki i plastyczny.

Po wielu książkach opowiadających historię nieszczęśliwej miłości, chyba miałam ochotę na taką powieść jak "Pracownia dobrych myśli", o zwyczajnych ludziach, choć nieco nierealną. Może nie spełniła w stu procentach moich oczekiwań, jednak na pewno nie jest to ostatnia książka Magdaleny Witkiewicz, po którą sięgnęłam. Jeśli kolejne powieści czyta się równie przyjemnie jak tę, na pewno regularnie będę czytać książki tej autorki. "Pracownia" naprawdę mnie wciągnęła, z żalem odkładałam ją na półkę, właściwie żałuję, że powieść nie jest troszkę dłuższa. Mimo pewnych mankamentów, powieść gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni Tania Książka!

środa, 8 lutego 2017

Opracowanie zbiorowe - Księgarenka przy ulicy Wiśniowej


Pan Alojzy po wielu latach prowadzenia swojej księgarni, chce ją zamknąć. Postanawia jednak najpierw swoich stałych bywalców obdarować książkami, które mają wskazać im odpowiednią drogę. Nie spodziewa się, że dla każdego z nich Księgarenka jest czymś tak ważnym, każdy ze smutkiem opuszcza ją po raz ostatni. Ale podjął już decyzję, z którą nosił się od dawna - likwiduje Księgarenkę.

Wyobraźmy sobie piękną zimę, za oknem wszystko dookoła jest białe, sypie śnieg, my siedzimy w wygodnym fotelu, z kubkiem gorącej herbaty i książką - "Księgarenką przy ulicy Wiśniowej". Pozycją wprost idealną na mroźną pogodę, gdy zupełnie nie ma się ochoty wychodzić z domu. Myślę, że tak jak ja nie będziecie chcieli odłożyć tej książki! Autorzy spisali się naprawdę wspaniale tworząc historie o różnych bohaterach, a jednak połączone wspólnym elementem - księgarnią. Przed świętami przychodzą do niej wszyscy stali klienci, by usłyszeć smutną wiadomość o zamknięciu ich ulubionego miejsca, książkowe prezenty od Pana Alojzego każdy z nich traktuje inaczej. Czy po lekturze wybranych książek odnajdą właściwą drogę w życiu? Znajdujemy tu odniesienia do konkretnych tytułów, takich jak "Zabić drozda", "Alicja w Krainie Czarów", czy "Mały Książę". Myślę, że to bardzo dobry pomysł, bo ciekawiej jest znaleźć przesłanie z istniejącej książki, niż wymyślonej tylko na potrzeby opowiadania.

Każde z opowiadań jest wyjątkowe, zwykle omijam taką twórczość, bo w tak krótkiej historii nawet nie zdążę poznać bohaterów, wciągnąć się w fabułę, a opowiadanie już się kończy. Tym razem postanowiłam zaryzykować i przeczytać "Księgarenkę przy ulicy Wiśniowej", nie żałuję, bo bardzo przyjemnie spędziłam czas. Każdy z autorów stanął na wysokości zadania, dlatego trudno mi wśród opowiadań znaleźć faworytów. Na pewno jednym z opowiadań, które najbardziej mnie wzruszyło i autentycznie nie potrafiłam w pewnym momencie powstrzymać łez, pochodziło spod pióra Gabrieli Gargaś. "Oswoić szczęście" opowiadało historię chłopca wychowywanego przez babcie, który jest samotny. Przychodzi do Księgarenki by w wysłużonym fotelu poczytać książki, dlatego zamknięcie jej, jest dla niego sporym ciosem. Przypadło mi do gustu także opowiadanie Marty Obuch, nigdy nie czytałam książek tej autorki, ale czuję się zachęcona by po jakąś sięgnąć. Początkiem i zakończeniem całej historii Pana Alojzego zajęła się Liliana Fabisińska, myślę, że naprawdę świetnie jej to wyszło. Tak naprawdę każde opowiadanie miało w sobie coś magicznego i nie było takiego, które nie spodobałoby mi się wcale. Jedne zabawne, inne wzruszające - każdy znajdzie coś dla siebie.
Żeby zrozumieć drugiego człowieka, musisz wejść w jego skórę i pochodzić w niej trochę.
Wielokrotnie wspominam, że w takich książkach jak ta - świątecznych liczy się dla mnie klimat. "Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" bez wątpienia go posiada. Ma wspaniałą świąteczną magię, co prawda czytałam zbiór sporo po świętach, ale pozwala on poczuć niezwykły świąteczny nastrój. Na pewno każdy książkoholik będzie zadowolony z obecności wspomnianych już, znanych książek, do których nawiązują opowiadania. To właśnie również tworzy niezwykły klimat. Myślę, że każdy znajdzie opowiadanie, które mu się spodoba, ponieważ bohaterów cechuje różnorodność charakterów - w końcu zostali wykreowani przez różnych autorów, a więc na pewno znajdzie się taki, z którym się utożsamimy.

Polecam "Księgarenkę" nie tylko na świąteczny czas, ja bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas już po świętach. Niektóre są bardziej emocjonujące, inne mniej. Czasami wzruszające, innym razem zabawne. Jednak każda skłania do pewnych refleksji, a jednocześnie zapewnia nam relaks i przyjemność czytania tych wyjątkowych historii. Bardzo jestem ciekawa powstałych wcześniej zbiorów opowiadań świątecznych Wydawnictwa Filia, pewnie jeszcze troszkę potrwa zanim po nie sięgnę, ale myślę, że zapewnią mi równie przyjemnie spędzony czas.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Księgarni Tania Książka, gdzie znajdziecie tę książkę oraz inne nowości!

sobota, 21 stycznia 2017

Natalia Sońska - Obudź się, Kopciuszku


Alicja praktycznie nie rozstaje się ze swoją pracą w szpitalu, bierze praktycznie każdy dyżur, także w czasie świąt. Kiedy przyjaciele proponują jej wyjazd na Sylwestra w góry, decyduje się wyjechać tylko po to, by później dali jej spokój. Wśród górskich szczytów spotyka Michała, ratownika TOPR-u, zbliżają się do siebie, jednak zanim zdążą się bliżej poznać, Alicja ucieka bez słowa...

Książki, których akcja toczy się w okolicach świąt, według mnie muszą mieć przede wszystkim jedno - odpowiedni klimat. Dla mnie jest to punkt obowiązkowy każdej takiej historii. Muszę poczuć świąteczną, zimową atmosferę całą sobą, oczami wyobraźni zobaczyć spadające płatki śniegu, choinkę, czy w tym przypadku przepiękny górski krajobraz. Cóż by to była za książka, gdyby nie posiadała tej niesamowitej zimowej atmosfery? "Obudź się, Kopciuszku" już na wstępie otrzymało ode mnie ogromny plus, bo ten klimat bez dwóch zdań posiada. Autorka w tak piękny sposób opisała wypad w góry, przez cały czas, kiedy czytałam, pragnęłam znaleźć się tam i wraz z bohaterami podziwiać widoki. Dodatkowy plus zdobyła u mnie nawiązaniem do bajki o Kopciuszki, które dodaje tej historii niezwykłego uroku, magii.  W bajce ostatecznie wszystko kończy się happy endem, czy tutaj także?

Kiedy czytałam debiut autorki - "Garść pierników, szczypta miłości", zauroczył mnie styl pisania, piękne opisy, ciepło które wyczuwa się podczas czytania. W najnowszej książce Natalii Sońskiej również trudno nie zakochać się w przepięknych opisach, które zazwyczaj mnie odstraszały, jednak w tym przypadku było inaczej. Trudno mi powiedzieć, która z tych dwóch zimowych powieści bardziej mi się podobała, bo każda miała w sobie coś wyjątkowego. "Obudź się, Kopciuszku" miało mi towarzyszyć przez kilka poświątecznych dni, ostatecznie jednak fabuła tak mnie wciągnęła, że po niedługim czasie lektury, z żalem odkładałam książkę na półkę. Pojawiło się tu kilka zwrotów akcji podczas których z jeszcze większym zaangażowaniem śledziłam fabułę powieści. Podoba mi się również realna kreacja bohaterów. Jeśli chodzi o fabułę to w pewnym momencie nieco zaczęły mnie denerwować ciągłe ucieczki bohaterki, choć także fabule nie można odmówić realności. Cała historia jest słodka, ale na pewno nie przesłodzona.

Warto coś powiedzieć o bohaterach, których po prostu nie da się nie nie polubić, mam na myśli nie tylko postacie pierwszoplanowe, ale i drugoplanowe. Tak jak już wspominałam, są osobami z krwi i kości prawdziwymi. Na głębsze zrozumienie głównej bohaterki - Alicji pozwalają jej wspomnienia, co jakiś czas pojawiające się w książce, okazały się one bardzo dobrym pomysłem, ponieważ początkowo trudno było zrozumieć jej decyzje. Cała historia bohaterki budzi emocje, które towarzyszą czytelnikowi cały czas podczas lektury.

Niezwykły klimat "Obudź się, Kopciuszku" całkowicie mnie kupił, nie byłam wstanie oprzeć się urokowi tej powieści. Intrygująca fabuła, ciekawi bohaterowie - to po prostu książka idealna na zimowy okres! Takim sposobem autorka stała się jedną z moich ulubionych, na której książki z pewnością będę czekać!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

niedziela, 15 stycznia 2017

Tarryn Fisher - Mimo twoich łez


Leah i Caleb zostali rodzicami. Leah, którą z pierwszej części trylogii pamiętamy jako intrygantkę, kompletnie nie może odnaleźć się w nowej roli. Co innego Caleb, który od początku jest zauroczony swoją córką. Kobieta mówi, że to depresja poporodowa, ale czy rzeczywiście tak jest? Leah uwielbia wygrywać i tym razem także wygrała, wyrywając Olivii Caleba, jednak czy uda im się wszystko ułożyć?

Pierwsza część trylogii opowiadająca o miłosnym trójkącie, okazała się inna, oryginalna, mimo, schematu, który się w niej pojawił. Z zaciekawieniem sięgnęłam po "Mimo twoich łez", by poznać dalszy ciąg tej historii, tym razem opowiedzianej przez Leah. Jest to postać naprawdę ciekawa, poprzez manipulatorski charakter, kłamstwa i intrygi są cały czas obecne w jej życiu, dlatego narracja z jej punktu widzenia okazała się równie ciekawa jak Olivii. Toksyczna miłość obecna w pierwszej części pojawia się także tutaj, widzimy do czego jest w stanie posunąć się bohaterka, by zatrzymać przy sobie ukochanego mężczyznę. Trylogia na pewno jest specyficzna, to jednak nie oznacza, że jest zła, wręcz przeciwnie, jej oryginalność sprawia, że z zaciekawieniem śledzi się losy bohaterów. Żaden z nich nie jest idealny, a sytuacje pojawiające się w ich życiu sprawiają wrażenie niezwykle realnych, dlatego z tym większą chęcią śledzę ich losy.

Bohaterowie - to niepodważalny plus tej trylogii. Trzeba oddać autorce, że jak mało kto potrafi tworzyć czarne charaktery, które w jakimś stopniu sprawiają, że człowiek czuje się z nimi związany. Olivia i Leah także objawiły nam się jako manipulatorki, które potrafią zrobić naprawdę wiele, by zdobyć to, na czym im zależy. Ich życie to ciągłe kłamstwa i intrygi, obie potrafią naprawdę zdenerwować. Jednak każdy z bohaterów został wykreowany z niezwykłą precyzją, widać, że są to postacie stworzone z konkretnym zamysłem, niezwykle dopracowane.
Sama fabuła jest intrygująca, wywołuje mnóstwo emocji. Niejednokrotnie zachowanie Leah potrafi zdenerwować, a przy okazji skłonić do pewnych przemyśleń. Kobieta kompletnie nie odnajduje się w roli matki, dziecko miało być lekarstwem na jej związek z Calebem, którego próbuje za wszelką cenę zatrzymać przy sobie. Leah potrafi świetnie kłamać, ale nie potrafi przegrywać.

Książka podzielona jest na rozdziały, w jednych śledzimy to co działo się kiedyś, a w innych to co teraz. Dzięki temu poznajemy szczegóły, których nie znaliśmy, kiedy narratorką była Olivia, drugi tom jest więc też uzupełnieniem niektórych wątków z "Mimo moich win". Książkę czyta się z wielkim zaciekawieniem, aż do ostatniej strony i pozostawia w oczekiwaniu na trzeci tom, tym razem z perspektywy Caleba. Ta krótka historia wywołuje sporo sprzecznych emocji, Fisher ma specyficzne pióro, ale właśnie to w dużej mierze sprawia, że jej książki są inne od wszystkich, choć zachowania bohaterów denerwują, to jednak w niektórych sytuacjach można się z nimi zżyć. To jedna z nielicznych historii, w których nie znajdziemy przesłodzonej miłości, a wręcz przeciwnie - toksyczną miłość. Myślę, że trzeci tom będzie równie wyjątkowy i podobnie jak poprzednie dwie części może zaskoczyć. Polecam gorąco, to niewątpliwie warta poznania trylogia!  

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Najlepsze książki 2016 roku

2016 rok minął mi niezwykle szybko. Mam wrażenie, że dopiero co podsumowywałam 2015, tymczasem przyszedł czas by powiedzieć trochę o najlepszych książkach minionego już roku. Przeczytałam mniej niż bym chciała, dobiłam co prawda do 52 książek, jednak wiem, że mogłabym więcej. Mimo wszystko jestem zadowolona, choć mam cichą nadzieję, że w 2017 roku będzie lepiej ;) Przejdźmy jednak do mojej subiektywnej listy najlepszych książek :) Kolejność przypadkowa.


  • "Moja walka o każdy metr" - Thomas Morgenstern - już na samym początku roku mogłam przeczytać jedną z bardziej inspirujących książek. Skoki narciarskie uwielbiam, a Thomas to naprawdę niezwykły człowiek, co pokazuje ta książka.
  • Kolejność książek jest co prawda przypadkowa, jednak gdybym miała wybrać najlepszą książkę roku byłby nią "Promyczek" - Kim Holden. Książka, która całkowicie mną wstrząsnęła, wywołała mnóstwo refleksji i skrajnych emocji, to jedna z tych książek, o których trudno zapomnieć. Podobnie było również z drugą częścią "Gusem" :)
  • W minionym roku miałam okazję przeczytać aż trzy książki Mii Sheridan, jednak to "Bez winy" urzekło mnie najbardziej! Kupiło mnie swoim humorem i bohaterami, oraz fabułą, która okazała się dość nieoczywista :)
  • Książek Remigiusza Mroza mam na półce całe mnóstwo, ale udało mi się przeczytać dotychczas tylko dwie (obym w 2017 to nadrobiła!). "Kasacja" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, zachwyciła wciągającą fabułą i oczywiście niezwykłym duetem prawniczym!
  • O "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes zrobiło się bardzo głośno za sprawą filmu, również nie mogłam przejść obok tego tytułu obojętnie. Jak można się spodziewać, wylałam przy niej morze łez i długo nie mogłam przestać o niej myśleć.
  • Nie mogło tu zabraknąć również książki Colleen Hoover! W moim zestawieniu znalazło się "Maybe someday", jednak również "Ugly love" było jedną z lepszych książek roku! Obie wciągnęły mnie bez reszty i zachwyciły oryginalnością.
  • Podobnie jak w przypadku Hoover, tak i tutaj nie mogłam się zdecydować na najlepszą książkę Brittainy C. Cherry, poza "Powietrze, którym oddycha" niezwykłą okazała się także "Art&Soul". Byłam pod wielkim wrażeniem obu tych powieści, zdecydowanie okazały się czymś innym niż pozostałe powieści NA.
  • "Układ" oraz "Błąd" - Elle Kennedy okazały się jednymi z bardziej zabawnych książek jakie czytałam, nie jeden raz podczas lektury zwijałam się ze śmiechu, obie książki okazały się być naprawdę świetną rozrywką!
  • W 2015 roku na mojej liście najlepszych książek znalazło się "Czy wspominałam, że cię kocham?" - Estelle Maskame, w 2016 zachwycałam się dwoma kolejnymi częściami - "Czy wspominałem, że cię potrzebuje?" oraz "Czy wspominałam, że za tobą tęsknię?". Cała ta trylogia wzbudziła we mnie ogromne emocje, a fabuła choć momentami banalna wciągnęła bez reszty!
Mam nadzieję, że 2017 rok także będzie obfitował w mnóstwo interesujących lektur, czego również Wam życzę! :)

piątek, 23 grudnia 2016

Shaun Usher - Listy Niezapomniane. Tom II


Listy piszemy już coraz rzadziej, zostały skutecznie wyparte przez telefony, komunikatory społecznościowe. Dlatego z tym większą chęcią sięgnęłam po zbiór listów różnych osobowości, których mamy okazję poznać z bardziej prywatnej strony. Shaun Usher zbierając te wszystkie korespondencje, dał nam szanse na bliższe poznanie wielu osób, z zupełnie innej strony, niż w telewizji, czy biografiach. Jestem naprawdę pełna podziwu dla tego zbioru ponad 120 listów, zdaję sobie sprawę, że musiał poświęcić temu sporo czasu, dlatego tym bardziej jestem pod wrażeniem. Znajdziemy tu między innymi list Jane Austen do siostry, interesująco napisany list Mozarta do kuzynki i prawdopodobnie obiektu swoich westchnień, czy też list Jana Pawła II po tym, gdy został papieżem. Mnóstwo tu przeróżnych korespondencji, często pełnych uczuć, czasem smutnych, czasem wesołych. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie!

Cały ten zbiór "smakowałam" przez dłuższy czas czytając po kilka listów przed snem. To czysta przyjemność móc czytać takie listy w przerwie z inną książką. Można poczuć się trochę jak świadek jakiejś intymnej relacji, jakby mieć niepowtarzalną okazję, by poza osobami, które do siebie pisały, zapoznać się z ich korespondencją. Czymś co bardzo mi się spodobało, były krótkie informacje, o osobach, których listy możemy czytać, ich relacji. To naprawdę wspaniały pomysł, bo przecież nie zawsze jesteśmy w tym zorientowani. Poza tym znajdziemy tutaj również w większości przypadków kopię oryginalnego listu, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Cały zbiór upiększają także fotografie na niektórych stronach odnoszące się do treści listów. Wszystko to pod twardą, piękną okładką książki. Całe wydanie jest tak przepiękne i dopracowane pod każdym względem, że po jego otrzymaniu nie mogłam przestać na nie patrzeć!


Jeśli zastanawiacie się, czy "Tom II" oznacza, że książki należy czytać po kolei, to odpowiem Wam, że nie. Możecie zacząć od którego tomu chcecie. Choć nie znam pierwszego tomu, to myślę, że każdym można znaleźć coś dla siebie. Mnie w tej części, najbardziej zaintrygowały, czy też poruszyły listy Mozarta, Jane Austen, pasażerów lotu 123 czy J. K. Rowling. Było też wiele listów osób, o których nie słyszałam, a jednak bardzo mnie zainteresowały. Wśród tych 124 listów na pewno każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. Tak nawiasem mówiąc, myślę, że jest to idealny pomysł na prezent. Wydanie, oraz jego zawartość na pewno zachwyci każdego!
"Listy Niezapomniane" to skarbnica wielu niezwykłych listów, inspirujących i wartościowych. Zdecydowanie coś niesamowitego!

Za możliwość zapoznania się z książką, bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka