sobota, 18 listopada 2017

Kim Holden - Franco

Franco jest członkiem zespołu rockowego, nie szuka miłości. Ciągłe życie poza domem w trasach koncertowych sprawia, że niełatwo związać się na stałe. Wszystko zmienia jedno z potkanie w kawiarni, kiedy poznaje Gemmę. Zaczyna między nimi iskrzyć, niestety, jest jeden problem. Dzieli ich ocean. Kiedy skończy się trasa koncertowa, Franco wróci do swojego codziennego życia, a Gemma do swojego. Czy to koniec ich wspólnej historii?

Często wspominam jak bardzo lubię książki Kim Holden. "Promyczek" jest moją ulubioną książką, "Gus" dorównywał jej poziomem, a i "O wiele więcej" nie było gorsze. Na "Franco" również czekałam z utęsknieniem, oczekiwania po tak dobrych wcześniejszych książkach miałam dość spore. Już na początku byłam zaskoczona objętością książki, po takich cegiełkach jak "Promyczek" i "Gus" spodziewałam się czegoś podobnych rozmiarów, a tu proszę tylko 300 stron. Ale przecież to nie objętość wskazuje czy książka będzie dobra, czy zła, więc z zaciekawieniem zabrałam się za lekturę. Zaczyna się zwyczajnie, spotkaniem jakich wiele, gdzieś w kawiarni, a potem oczywiście zaczyna iskrzyć między Gusem, a Gemmą. Zaskoczeniem jest dopiero nietypowy układ na jaki decydują się bohaterowie, pomysł ciekawy, wprowadza trochę emocji, niepokoju. I chociaż jest dobrze, ciekawie, interesująco, to jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że ta książka nie była potrzebna.

Trochę mi zajęło wkręcenie się w fabułę książki, zwykle przy książkach tej autorki nie miałam z tym problemów, a tym razem jakoś ciężko mi szło jej czytanie. Ostatecznie jakoś się wciągnęłam i nawet zaczęło mi się podobać, ale czegoś zabrakło. Wydaje mi się, że miało wyjść słodko-gorzko, a ostatecznie wyszło jednak zbyt słodko. To nie "Promyczek", przy którym wylałam morze łez. "Franco" chociaż momentami wzrusza, to wszystko jest na tyle przewidywalne, że nie robi wielkiego wrażenia. Niektórzy mówią, że "Promyczek" też jest przewidywalny, ale dla mnie jakoś nie był. Nadal uważam, że jest to najlepsza książka autorki. Niestety "Franco" jest według mnie dużo gorszy. Pomysł na całą tę historię był naprawdę świetny, ale coś nie wyszło, może gdyby książka była dłuższa wyszłoby lepiej - byłoby więcej czasu na rozwinięcie wątków. Trudno powiedzieć. Doceniam jednak, że autorka postanowiła poruszyć ważny temat pewnej choroby. Niestety nie mogę zdradzić nic więcej, bo byłoby to spojlerem, ale cieszę się, że choć mało szczegółowo, to Holden podjęła się tego tematu. 

Ostatecznie "Franco" okazał się książką dosyć przeciętną. Dobrą, ale nie tak dobrą jak poprzednie powieści Kim Holden. Cała historia wypadła ciekawie, czyta się przyjemnie, ale zabrakło czegoś więcej. Pomysł był naprawdę świetny, ale wydaje mi się, że zabrakło rozwinięcia, całość wypada dość ogólnikowo i pewne wątki można by rozwinąć. Nie mogę jednak odmówić tej książki mądrości, którą ze sobą niesie, wywołuje pewne refleksje i przez to emocje. Dużo tu rozterek życiowych, które mają miejsce w realnym życiu, przyjaźni i już mniej realnie wypadającej w tym przypadku - miłości. Nadal lubię ten lekki i plastyczny styl Holden, który sprawia, że mimo wszystko nie brak książce uroku. "Franco" można potraktować jako przyjemne dopełnienie "Promyczka" i "Gusa", według mnie było ono nie do końca potrzebne, ale jednak przyznaję, że miło spędziłam z tą książką czas.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni Tania Książka!

wtorek, 14 listopada 2017

Estelle Maskame - Wróć, jeśli masz odwagę


Jeszcze rok temu MacKenzie i Jaden byli najlepszymi przyjaciółmi. Wszystko zmienił tragiczny wypadek, w którym zginęli rodzice chłopaka, po tym wszystkim Kanzie odwróciła się od niego, nie wie jak z nim rozmawiać i boi się, że kiedyś nadejdzie moment, w którym będzie musiała się przełamać. Z jednej strony jest w niej lęk, a z drugiej ma wyrzuty sumienia, że zostawiła go w tak trudnym momencie.

Estelle Maskame zdobyła moje serce jakiś czas temu trylogią DIMILY, która całkowicie mnie zachwyciła! Choć nie była bez wad to pochłonęła mnie bez reszty i pozostawiła z ogromnym kacem książkowym (zwłaszcza po pierwszej części). Każdą z nich czytałam w ciągu kilku godzin i zawsze miałam ogromny niedosyt. Dlatego z wielkim entuzjazmem przyjęłam wiadomość o pojawieniu się w Polsce nowej książki Estelle - "Wróć, jeśli masz odwagę". Zdecydowanie to jedna z tych premier, na które czekałam najbardziej tej jesieni. Liczyłam na lekką i przyjemną książkę w stylu pierwszych powieści autorki i tutaj zostałam zaskoczona, bo historia nie jest aż tak prosta i lekka jak DIMILY. Owszem, to nadal młodzieżówka, ale Estelle tym razem poruszyła kilka ważnych tematów jak przyjaźń, uzależnienie, czy strata bliskiej osoby. Mam wrażenie, że "Wróć, jeśli masz odwagę" jest nieco bardziej dojrzałą powieścią. Debiutancka trylogia mimo wszystko opiera się w dużej mierze na śmiechu, szybszym biciu serca w stosunku do Tylera i pierwszej miłości. Za to ją pokochałam, za lekki styl i mnóstwo emocji. Nowa książka pokazuje, że Estelle potrafiła wykorzystać swój potencjał tworząc  kolejną naprawdę dobrą historię.

Główna bohaterka MacKenzie w przeszłości była bliska z Jadenem, ale od wypadku, w którym zginęli jego rodzice odsunęła się całkowicie od niego i jego siostry. Sama doświadczyła śmierci bliskiej osoby, po której jej rodzina przez lata nie może się pozbierać. Muszę przyznać, że mimo wszystkich czynników, które mogły na to wpłynąć, jakoś trudno mi zrozumieć zachowanie bohaterki. Szczególnie, że była to chwila, kiedy chłopak mógł potrzebować jej najbardziej, tymczasem wszyscy zaczęli się odsuwać, w tym właśnie jedna z bliższych mu osób - MacKenzie. Dla Jadena i jego siostry to trudny rok, dla Kanzie zresztą też. Oboje są jeszcze młodzi, ale życie ich nie oszczędzało. Książka opowiada o stracie, o bólu, który się z nią wiąże i o różnym przeżywaniu tej straty. Estelle pokazała, że każdy tak naprawdę przechodzi żałobę inaczej. Trudno się z nią pogodzić i o tym również jest ta historia. Nie zabraknie tutaj miłości i przyjaźni bardzo ważnej w życiu. Po przeczytaniu tej książki myślę, że autorka jest świetną obserwatorką ludzkich zachowań, a swoje spostrzeżenia potrafi umiejętnie przelać na papier.

"Wróć, jeśli masz odwagę" jest powieścią znacznie bardziej poruszającą niż trylogia DIMILY. Myślę, że jest też bardziej dojrzała, bo DIMILY choć jest moją ulubioną trylogią, to przyznaję, że raczej nie należy do książek, które wywołują jakieś życiowe refleksje, jest to raczej tylko lekka i przyjemna lektura. Trochę inaczej jest z najnowszą książką Estelle, która opowiada o stracie i ponownym zyskiwaniu zaufania, uzależnieniu i przyjaźni. Wiem, zaraz ktoś powie, że przecież to wszystko w DIMILY było, tylko, że tutaj jest to bardziej głębokie i poruszające. Uwielbiam styl pisania Maskame, potrafi z prostych historii stworzyć coś niezwykłego i tak jest również w tym przypadku. Cieszę się, że autorka wykorzystuje swój potencjał i mam nadzieję, że kolejne jej książki będą coraz lepsze. Czekam na nie z niecierpliwością! Myślę, że "Wróć, jeśli masz odwagę" wciągnie Was i poruszy tak jak mnie. Gorąco polecam!

Jeśli macie ochotę na ten tytuł, zachęcam do zapisania się do Book Touru, właśnie z tą książką - LINK :)
Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!



sobota, 4 listopada 2017

Book Tour z "Wróć, jeśli masz odwagę" - zapisy


Niedawno  na blogu odbywały się zapisy do Book Touru z "Friendzone", który nadal trwa, książka była już u kilku osób i jeszcze kilka ma przed sobą, mam nadzieję, że szczęśliwie dotrze do końca :) Tymczasem dzisiaj mam Wam do zaproponowania kolejny Book Tour - trzeci w historii bloga:) Tym razem wędrować będzie książka Estelle Maskame - "Wróć, jeśli masz odwagę", czyli mój patronat! :) Jak pewnie wszyscy wiedzą, zabawa polega na podróży danej książki między blogerami. Jeśli jesteście zainteresowani przeczytaniem książki, którą recenzowałam tutaj, to gorąco zachęcam do zgłoszeń. Według mnie naprawdę warto tę powieść przeczytać :)

REGULAMIN:
  1. Book Tour ruszy jeśli minimum osoby wyrażą chęć udziału. Przy czym, zgłaszać się mogą tylko osoby mieszkające na terenie Polski. Wysyłka za granicę pewnie byłaby pewnym kłopotem.
  2. Po zgłoszeniu się w komentarzu pod tym postem, proszę o przesłanie mi swoich danych adresowych i linku bloga na adres e-mail: michalina.kulinska@o2.pl
  3. O zgłoszenia proszę do 14 listopada, ale jeśli ktoś zgłosi się po tym terminie, a będzie to przed zakończeniem Book Touru, to też znajdzie się miejsce :) Kolejność zgłoszeń będzie decydowała o tym w jakim porządku będzie wędrowała książka.
  4. Bloger, który otrzyma książkę, wpisuje swoje imię, bądź nick oraz adres bloga na tytułowej stronie. Super, jeśli będziecie zaznaczać swoje ulubione cytaty (jeszcze lepiej, jeśli karteczki indeksujące podpiszecie imieniem, czy nickiem), możecie nawet pisać swoje wrażenia na marginesach stron :) Ale jednocześnie bardzo proszę, abyście moją książkę szanowali jak swoją (czyli nie zaginali rogów itp.) ;)
  5. W ciągu 10 dni od otrzymania książki, należy przeczytać powieść i opublikować recenzję na swoim blogu, fajnie jeśli podeślecie mi później link do swojej opinii na podany e-mail :) Proszę abyście w miarę możliwości pilnowali tego terminu, by w miarę sprawnie to szło.
  6. W swojej recenzji należy zawrzeć informację o tym, że jest ona częścią akcji Book Tour (dodać link do regulaminu), a także, wstawić zdjęcie egzemplarza (tytułową stronę z wpisami uczestników).
  7. W końcu (w ciągu tych dziesięciu dni) trzeba wysłać książkę kolejnej osobie, a więc po przeczytaniu proszę o kontakt ze mną po przez maila, który podawałam wyżej, w sprawie danych adresowych następnego uczestnika. Proszę Was, by powieść była wysyłana listem poleconym, żeby nigdzie nie zaginęła! Super jeśli dodatkowo list będzie priorytetowy, by przesyłka znalazła się szybciej u kolejnej osoby :)
  8. Zgłaszając się do Book Tour zobowiązujecie się do przestrzegania powyższego regulaminu.
  9. Po zgłoszeniu się zostaniecie dopisani do listy uczestników :)
Jeśli macie jakieś pytania to śmiało, pytajcie :) Pamiętajcie o podesłaniu adresu do wysyłki na maila!
Jeżeli będziecie dodawać zdjęcia książki z Book Touru na instagrama, miło mi będzie jeśli mnie oznaczycie @ksiazkowy_swiat ;)

Książka wyruszyła już w podróż! ;)
LISTA UCZESTNIKÓW:
  1. Claudia Reads 
  2. wroclawianka czyta 
  3. Zabookowany świat Pauli 
  4. little black - Miejsce dla słów
  5. Czytelnia Patrycji
  6. tassedelivre
  7. In My Memory Love Hope
  8. Zuzanna P. - Czytanie i inne przygody
  9. Czytelnia Dominiki 
  10. Czytado 
  11. Kredzia Recenzuje
  12. recenzje.dag
  13. Przez piękne okulary

niedziela, 22 października 2017

Anna Dąbrowska - Jutro będziemy sczęśliwi


Zuza od zniknięcia swojej pierwszej miłości trzy lata temu, nadal próbuje poukładać sobie życie. Ma chłopaka, ale tak naprawdę ich związek to fikcja. Dlatego dziewczyna chcąc znaleźć szczęście chce wyjechać z małego choć pięknego miasteczka, które nazywa Urokliwym. Chce wyjechać do Szczecina, zacząć studia i żyć na własną rękę. Adam, który opuścił ją lata temu to przeszłość, ale teraz wraca do miasteczka równie niespodziewanie jak z niego zniknął...

Rok temu o tej samej porze przeczytałam "Nakarmię cię miłością", czyli pierwszą książkę autorki pod własnym nazwiskiem. Tamta powieść była dobra i wówczas w recenzji napisałam, że autorka ma jeszcze większy potencjał, a "Nakarmię cię miłością" nie jest szczytem jej możliwości. Jakoś tak wyszło, że jeszcze nie udało mi się jeszcze zabrać za "W rytmie passady", którą wiele osób uważa za najlepsze dzieło autorki, za to szybciej zdecydowałam się sięgnąć po najświeższą premierę, czyli "Jutro będziemy szczęśliwi". Dużym zaskoczeniem była dla mnie pora roku, w której toczy się akcja książki. Mianowicie jest to zima, a konkretniej przedświąteczny i świąteczny okres. Uwielbiam takie klimaty dlatego z przyjemnością czytałam o przygotowywaniu pierników, czy o śniegu za oknem. Jeśli szukacie książek do czytania w czasie świąt, nowa powieść Anny Dąbrowskiej jak najbardziej się nada. Trochę magicznego klimatu na pewno nie zaszkodzi.

Muszę powiedzieć, że "Jutro będziemy szczęśliwi" podobało mi się dużo bardziej od "Nakarmię cię miłością", trzeba przyznać, że autorka rzeczywiście swój potencjał wykorzystała i stworzyła wciągającą, mądrą historię. Słodko-gorzką, a tym samym realną. Oczywiście jest to książka świąteczna, więc jak możecie się spodziewać ostatecznie jest jednak bardziej słodka, niż gorzka, ale choć były momenty według mnie troszkę za słodkie (choć tematyka wcale taka nie jest), to usprawiedliwiam to świąteczną otoczką. Zuza i Adam byli sobie bardzo bliscy. Dlatego kiedy Adam zniknął, dziewczyna nie mogła się z tym pogodzić i przez lata zadawała sobie pytanie dlaczego to zrobił? W końcu byli w sobie tacy zakochani. Zuza przez te trzy lata właściwie stanęła w miejscu, bo chociaż znalazła nowego chłopaka w jej życiu nic poza tym się nie zmieniło, nadal gdzieś w głębi duszy czeka na Adama. On zjawia się kiedy dziewczyna w końcu postanawia ruszyć z miejsca. Czy można dać drugą szansę gdy jest się tak dogłębnie zranionym? To powieść o zrozumieniu, akceptacji, spełnianiu marzeń i odzyskiwaniu zaufania. Poza magicznym klimatem świąt autorka potrafiła zmieścić tu też ważne wartości w życiu.

Muszę przyznać, że Pani Annie Dąbrowskiej doskonale udało się przelać świąteczny klimat na karty powieści. Chociaż nie ma go bardzo dużo, to zgrabnie pojawia się w różnych momentach. Z łatwością można wczuć się w ten świąteczny okres, poczuć zapach pierników i ryby na Wigilię. Choć ten czas kojarzy się ze spokojem, w książce zdecydowanie nie brakuje emocji. Dużo tutaj zaskoczeń, a także wzruszeń. W rezultacie czyta się naprawdę szybko i z przyjemnością. Polecam na zbliżające się święta, myślę, że książka nada się idealnie i wprawi w świąteczny nastrój. Jeśli pogoda nie sprawi nam śniegu na Wigilię to znajdziecie go chociaż na kartach powieści, a jeśli jednak śnieg sypnie to będziecie mieli go podwójnie ;) Ja tymczasem czekam na kolejną powieść Anny Dąbrowskiej, a w międzyczasie postaram się nadrobić "W rytmie passady".

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

sobota, 14 października 2017

Elżbieta Rodzeń - Przyszłość ma twoje imię


Blanka trzy lata temu została ofiarą napadu w sklepie. Od tej pory próbuje uporać się ze skutkami tej sytuacji, która narobiła szkody w jej psychice. Dziewczyna wyjeżdża na studia chcąc się w końcu usamodzielnić. Szybko poznaje nowych znajomych w tym Mateusza, który nigdy nie miał łatwego życia, o wszystko zawsze musiała zawalczyć sam, nie miał żadnej pomocy. Blanka choć po tamtych wydarzeniach jeszcze nie do końca potrafi zaufać innym, wraz z Mateuszem każdego dnia uczy się żyć na nowo.

Nie mogłam się doczekać premiery tej książki! Odkąd przeczytałam "Zimową miłość" chciałam jak najszybciej zapoznać się z innymi dziełami tej autorki. W moim przypadku jednak zawsze trochę trwa zanim nadejdzie czas następnej książki, dlatego kiedy tylko nadeszła premiera "Przyszłość ma twoje imię" stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać! Zabrałam się do niej ze sporym zapałem i niestety równie szybko ją odłożyłam. Nie wiem dlaczego, bo choć już początek serwuje nam ogromne emocje i naprawdę byłam ciekawa co wydarzy się dalej, jakoś nie mogłam się wciągnąć i stwierdziłam, że może lepiej jeszcze chwilę poczekać. Gdy po dwóch tygodniach stwierdziłam, że chyba nadeszła już pora, całkowicie przepadłam. Nie potrafię opisać jak wielkie emocje towarzyszyły mi podczas lektury tej powieści. Rzadko zdarza mi się zatracić się w lekturze aż tak, by myśleć o niej cały czas, także podczas wykonywania codziennych czynności. Są trzy, cztery książki, które tak mnie w sobie rozkochały i do których na sto procent kiedyś wrócę. "Przyszłość ma twoje imię" dołączyło do tego "elitarnego" grona!

Książka Elżbiety Rodzeń poza naprawdę miło spędzonymi chwilami niesie też przekaz. Pokazuje, że człowiek jest wstanie przekraczać swoje własne granice, tak jak Blanka, która każdego dnia próbuje na nowo nauczyć się żyć tak jak kiedyś. Chociaż życie czasem jest okrutne, to wszystko dzieje się po coś. I chociaż książka złamała mi tym serce to pokazuje, że każda sytuacja w życiu ma jakiś sens. Poznajemy tu Mateusza, który jako mały chłopiec musiał wziąć na swoje barki ciężar o wiele większy niż powinien, musiał zadbać nie tylko o siebie, ale i o młodszego brata. Od tej pory Mateusz robi wszystko by w jego życiu była pewna stabilizacja. Chłopak jest nieugięty w swoich dążeniach do celu. Autorka pokazała tak naprawdę dwa światy, bo chociaż Blanka nie należy do bogatych, to nigdy niczego jej nie brakowało. Mateusz z kolei o wszystko musiał walczyć i pracować od wczesnych lat, dlatego do każdej rzeczy, którą kupi ma duży szacunek. Przeszłość ich nie rozpieszczała, a co przyniesie przyszłość?

Piszę tę recenzję jakiś miesiąc po przeczytaniu, a mimo wszystko nadal czuję emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury. Często gdy przeczytamy jakąś książkę, mówimy"złamała mi serce", ja ostatnio czułam to tylko przy "Promyczku" - Kim Holden, a "Przyszłość ma twoje imię" jest drugą książkę, która kompletnie mnie rozwaliła. Bo to co zrobiła autorka było dla mnie kompletnym zaskoczeniem i długo nie mogłam się pozbierać. Chociaż jeszcze nie przeczytałam "Dziewczyny o kruchym sercu", to już teraz mogę powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych autorek i według mnie najlepsza pisarka New Adult w Polsce! Autorka stworzyła książkę bardzo realną i przy okazji pokazała, że nie trzeba do książki ładować mnóstwa scen erotycznych (przyznam, że trochę mnie to ostatnio irytuje w NA).

Nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć by zachęcić Was do lektury. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać by przekonać się jak bardzo jest wyjątkowa! Sama jestem przekonana, że jeszcze do niej wrócę. Myślę, że naprawdę warto się w niej zatracić i zapomnieć o całym świecie dookoła. Szczerze uwielbiam tę książkę i mam nadzieję, że spodoba Wam się tak jak i mnie!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu i Autorce!

niedziela, 1 października 2017

Wymiana książkowa "Przeczytaj i podaj dalej"

Jest wiele książek, które czytamy raz, ale jesteśmy pewni, że do nich nie wrócimy, czasem po prostu kompletnie nam się nie podobają, a niektóre to nietrafione prezenty. Dzięki Save the Magic Moments oraz Socjopatka.pl możemy dać im drugie życie! Nam się nie podobały, ale może komuś innemu przypadną do gustu? Od 1 do 10 października możemy się wymienić bezkosztowo (ponosząc tylko koszty przesyłki) Mam nadzieję, że tak będzie i w moim przypadku. Poniżej przedstawiam Wam 12 tytułów, które z wielką chęcią wymienię! Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Niżej pod zdjęciami jest lista książek wraz z ich stanem ;)
Jeśli chcecie dołączyć, tutaj znajdziecie szczegóły: link
Jeżeli jakiś tytuł Was zainteresuje, dajcie znać w komentarzu, lub piszcie na maila: michalina.kulinska@o2.pl



  1. Nieuniknione - Amy A. Bartol (egz. recenzencki, stan bardzo dobry)
  2. Intuicja - Amy A. Bartol (egz. recenzencki, stan bardzo dobry)
  3. Zdrada. Niezwyciężona 2 - Marie Rutkowski (stan idealny)
  4. Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen (stan dobry, widoczne uszczerbki na grzbiecie)
  5. Dwie Marysie - Ewa Nowak (nowa)
  6. Mój Adam - Ewa Nowak (nowa)
  7. Dane wrażliwe - Ewa Nowak - (nowa)
  8. Nieodwzajemnione uczucie - Rafał Lewandowski (nowa)
  9. Dwa serca - Laura Summers (stan idealny)
  10. Cappucino z cynamonem - Edyta Świętek (nowa)
  11. Siostry - Claire Douglas (stan bardzo dobry)
  12. Niekochana - Madeline Sheehan (nowa)
Poza tym tytuły, których nie uwzględniłam na zdjęciu:
  1. Pamiętnik z przyszłości - Cecelia Ahern (stan idealny)
  2. Herbata z jaśminem - Agnieszka Gil (nowa)
  3. Przecież cię znam  - Beata Ostrowiecka (nowa)
  4. Wciąż o tobie śnię - Fannie Flagg (stan bardzo dobry)

poniedziałek, 25 września 2017

Relacja z Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda










Uwielbiam książkowe wydarzenia i bardzo żałuję, że tak mało ich w pobliżu mojej miejscowości. W tamtym roku postanowiłam w końcu wybrać się na Targi Książki do Wrocławia, który właściwie nie jest aż tak daleko, a w tym roku z niecierpliwością wyczekiwałam Festiwalu Kryminału Granda w Poznaniu. Stwierdziłam, że koniecznie muszę tam być. Szczególnie, że w tamtym roku miałam nadzieję, że Remigiusz Mróz pojawi się na Wrocławskich Targach, a jednak go nie było, dlatego nie mogłam odpuścić takiej okazji jaka nadarzyła się w miniony weekend (22-24 września). Oto moja #relacjazGRANDY2017!

Pojawiłam się na Festiwalu w niedzielę przed godziną 11, żeby zdążyć na spotkanie z Remigiuszem Mrozem, Katarzyną Puzyńską i ich specjalistami od marketingu, prowadzone przez Ewę Dobosiewicz. Jak się okazało, przedpremierowe "Oskarżenie" zostało już wyprzedane, a kiedy weszłam na salę, była ona już prawie pełna. Takie spotkania jak to pokazują, że z czytelnictwem w Polsce wcale nie jest aż tak źle! Były rozmowy o najciekawszych pomysłach promowania książek: sesje z siekierą, czy wysyłanie do blogerów tajemniczych puzzli przed premierą "Czarnej Madonny" to jedne z nich. Poza tym filmik promujący książkę "Z jednym wyjątkiem", w którym rolę Katarzyny Puzyńskiej, Remigiusz Mróz określił oskarową :D Tutaj macie link do tego spotu. Oczywiście nie obyło się bez pytań o serial o Chyłce, niestety jedyne czego się dowiedzieliśmy, to, iż więcej informacji pojawi się jesienią. W takim razie nie pozostaje nic tylko czekać. Po spotkaniu przyszedł czas na wyczekiwane autografy! Cóż... o kolejkach do Remigiusza Mroza są już legendy, ale w życiu nie spodziewałam się, że naprawdę są one aż tak długie. Jeśli chcecie zobaczyć, świetnie obrazuje ją ten filmik - link, a obok macie zdjęcia. Kiedy dotarłam miałam wrażenie, że stoję już na końcu, tymczasem patrząc na filmik okazało się, że stałam dopiero w połowie! Czekałam około 1,5 godziny, ale było warto! Pan Remigiusz podpisał dwie moje książki :) Naprawdę podziwiam cierpliwość i wytrwałość autora (mnie chyba ręka by odpadła po takiej ilości pisania). Podeszłam również do Pani Kasi, która złożyła podpis na "Motylku", którego dopiero mam w planach ;)

Nie zostało mi już dużo czasu do spotkania z Alkiem Rogozińskim, Martą Obuch i Olgą Rudnicką (prowadzonego przez Annę Misztak), dlatego szybko zaopatrzyłam się w ich najnowsze książki. O ile "Motylka", "Ekspozycję" oraz bardzo pamiątkową, czytaną przez cztery osoby "Kasację" zabrałam z domu, tak więcej książek nie chciało mi się dźwigać ;) Dzięki temu dorwałam najnowsze książki, Rozgozińskiego - "Lustereczko, powiedz przecie" i Obuch - "Metoda na wnuczkę", poza tym od dawna intrygującą mnie "Natalii 5" Olgi Rudnickiej. Tym razem naprawę ograniczyłam zakupy (brawo dla mnie) i kupiłam jeszcze tylko "Trupów hurtowo trzech". Cztery książki to całkiem niezły wynik jak na osobę, która w księgarni najchętniej kupiłaby wszystko, nie uważacie? Chyba nawet lepiej, że mój portfel nie ma takich zasobów :) Na spotkaniu było przesympatycznie i bardzo zabawnie. Dowiedzieliśmy się między innymi, że Alek Rogoziński jest "ojcem chrzestnym odnowienia nazwy komedia kryminalna", że tematu Remigiusza Mroza nie da się ominąć i że każdy z tych trzech autorów lubi książki Joanny Chmielewskiej. Po spotkaniu kolejka była mniejsza, ale mimo to wiele osób czekało na podpisy autorów. Autografy i zdjęcia mam z każdym z nich, a książki mam nadzieję przeczytać szybko :)


Ogółem Festiwal zaliczam do bardzo udanych. Organizacja stała na bardzo wysokim poziomie, wszystko było świetnie rozplanowane :) Moim zdaniem jednak było trochę mało miejsca i kiedy kolejki wkroczyły koło stoiska z książkami robił się mały ścisk, mimo to impreza została świetnie zorganizowana. Żałuję, że mogłam być tylko jeden dzień, jednak zaliczam go do bardzo udanych. Miałam też nadzieję, że kupię "Kelnera", a potem złapię gdzieś Przemysława Garczyńskiego i poproszę o autograf, jednak niestety wszystkie egzemplarze zostały wykupione, podobnie z "Oskarżeniem" Mroza. Ale co się odwlecze, to nie uciecze :)
Co najbardziej zapamiętam z tegorocznej Grandy? Tak jak wspominałam na instagramie na pewno będzie to ogromna kolejka do Remigiusza Mroza, o której chyba będę opowiadać wnukom ;)
Jeżeli wahacie się, czy jechać na Grandę to ja ze swojej strony jak najbardziej polecam, atmosfera przewspaniała, świetne spotkania, autorzy otwarci na rozmowy i bardzo sympatyczni, naprawdę warto :) Mam nadzieję, że uda mi się być też za rok i spotkać się z autorami, których nie udało się złapać w tym roku!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka