niedziela, 4 sierpnia 2019

Lesley Kara - Plotka


Jo wraz z synem Alfiem przeprowadza się do małego miasteczka - Flinstead. Wydawałoby się, że w miejscu takim jak to, nie dzieje się nic interesującego, jednak Jo dowiaduję się, że może tu mieszkać znana młodociana morderczyni, która wbiła małemu chłopcu nóż w serce. Nieświadoma konsekwencji powtarza usłyszaną plotkę dalej, aż ta zaczyna żyć własnym życiem. To wszystko prowadzi do tego, że Jo zaczyna się obawiać o bezpieczeństwo swojego synka...

Ostatnio coraz bardziej lubię czytać thrillery, najchętniej takie, w których akcja szybko porywa czytelnika w wir wydarzeń i nie pozwala odłożyć książki aż do końca. Zresztą z tym właśnie zawsze kojarzył mi się ten gatunek, z mnóstwem zwrotów akcji i wciągającą fabułą. Czy tak było w tym przypadku? Początkowo, z pewnością nie. Pierwsze rozdziały przypominają raczej powieść obyczajową, pojawiają się co prawda mroczne elementy, ale to nadal nie było jak thriller. Jo próbuje zadomowić się we Flinstead i ze względu na synka próbuje nawiązać kontakt z innymi matkami. Chcąc znaleźć chwytliwy temat do rozmowy przekazuje im informacje o morderczyni, których dowiedziała się wcześniej. Niebawem kobieta przestaje czuć się bezpiecznie widząc niepokojące tweety, a potem przerobione zdjęcie klasy Alfiego, na którym jej syn ma wbity nóż w serce. Bliscy przekonują ją, że to tylko nieudany żart, ale czy na pewno Flinstead jest tak bezpieczne jak początkowo się wydawało? To wtedy właśnie akcja zaczyna nabierać tempa.

Muszę przyznać, że o ile początek był moim zdaniem dość nudny, tak ostatnie 150 stron naprawdę mnie zaskoczyło i wciągnęło. Nie spodziewałam się zakończenia jakie zaserwowała autorka, nawet nie przeszło mi przez myśl, że ta historia może się właśnie tak rozwinąć. Autorka podsuwa nam sporo tropów, przez co nie tak łatwo się połapać o co chodzi w całej tej układance, dlatego też nie zniechęcajcie się, jeśli początek Was nie porwie, dalej jest zdecydowanie lepiej. Do wad mogę zaliczyć jeszcze sporą ilość bohaterów, na początku trudno połapać się kto jest kim, a właściwie nawet już pod koniec nie za bardzo orientowałam się która z matek jak ma na imię, ale nie wpłynęło to za bardzo na odbiór całej historii. Autorka, dzięki tej opowieści pokazuje nam również jak bardzo na czyjeś życie może wpłynąć właśnie plotka. Te bezmyślnie rzucone przez Jo kilka zdań sprawiają, że mieszkańcy nie dają spokoju jednej z podejrzanych. Co ciekawe książka jest luźno oparta na historii, która miała miejsce naprawdę.

"Plotka" to powieść, po którą naprawdę warto sięgnąć, to świetny thriller psychologiczny z doskonale wykreowanymi bohaterami i zaskakującym zakończeniem, Powieść od pewnego momentu naprawdę angażuje czytelnika. Mimo nużącego początku, który jednak pozwolił na dobre poznanie bohaterów, wkrótce robi się coraz bardziej niepokojąco, aż w końcu autorka serwuje nam coś czego się nie spodziewamy. To naprawdę dobra, a dodatkowo pouczająca historia, którą gorąco polecam!

Ten i inne Bestsellery znajdziecie w Księgarni Tania Książka, której bardzo dziękuję za możliwość przeczytania "Plotki"!

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Tijan Meyer - Hate to love you


Kennedy rozpoczyna studia z myślą, by nie wyróżniać się z tłumu i nie wplątać się w żadną aferę, zamierza też unikać seksownych chłopaków. Szybko okazuje się jednak, że ciężko będzie jej wprowadzić te plany w życie. Na jej drodze pojawia się bowiem przystojny piłkarz - Shay. A również afer w jej życiu nie zabraknie.

Książki Tijan stały się ostatnimi czasy dosyć popularne, ale w moim przypadku "Hate to love you" było pierwszym spotkaniem z tą autorką. Pozytywne opinie o innych jej powieściach na tyle mnie skusiły, że byłam naprawdę ciekawa co takiego kryje się w jej powieściach, że tak wiele osób ją uwielbiam. Teraz, po lekturze tej książki muszę powiedzieć, że niestety nadal nie wiem. Może to dlatego, że sporo New Adult już przeczytałam, ale książka nie zachwyciła mnie tak jak miałam nadzieję, że zachwyci. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, ale czegoś mi w niej zabrakło, bym mogła powiedzieć, że jestem nią oczarowana. To takie miłe czytadło, które nada się na wakacyjny relaks, powieść, o której niestety szybko się zapomni.

To co przede wszystkim mnie drażniło w tej historii, to nadużywanie słowa "nienawiść". Głowni bohaterowie od początku książki się nie lubią, a raczej, właśnie nienawidzą - a przynajmniej tak im się wydaje. Z mojego punktu widzenia, do nienawiści było im naprawdę daleko. Bohaterka twierdzi, że ma ku tej "nienawiści" powody i rzeczywiście jakieś ma, ale prawdę mówiąc, nie do końca one do mnie przemówiły. Kennedy chce nienawidzić Shaya, co zresztą ciągle powtarza, ale ostatecznie ta dwójka początkowo może po prostu nie pałała do siebie sympatią? Bo czy to, że Shay drażnił Kennedy można nazwać nienawiścią? Według mnie - nie.
Druga rzecz, która z początku mnie irytowała to chaotyczność. Początkowo ciężko było mi się w tej książce połapać, autorka przeskakuje z jednej sceny do drugiej tak szybko, że przy chwili nieuwagi, łatwo można się pogubić. Pojawia się też całe mnóstwo bohaterów, więc miałam problem by połapać się kto jest kim i z kim jest powiązany. Im dalej, tym oczywiście łatwiej się zorientować w tym wszystkim, ale początkowo strasznie działał mi na nerwy ten chaos.

Jeśli chodzi o plusy to autorka nie boi się poruszać trudnych tematów. W powieści pojawia się gwałt, nękanie, napad, a co za tym idzie problemy psychiczne z nimi powiązane. Niestety, tyle tego wszystkiego, że autorka ostatecznie nie skupiła się należycie na żadnej z tych spraw. Mimo to, dobrze, że Tijan pisze w swoich książkach o takich sprawach, bo są one powszechne w dzisiejszym świecie. Poza tym, trzeba też przyznać, że książka jest dosyć emocjonująca. Zaskakujących wydarzeń tu nie brakuje, a książkę naprawdę chciało mi się czytać dalej, bo byłam ciekawa co jeszcze czeka bohaterów. Niestety, nawet to, że książka jest bardzo wciągająca, nie jest w stanie ukryć wad jakie posiada. Szkoda, bo książka miała potencjał.

Jeśli macie ochotę na jakiś wakacyjny przerywnik, czy relaks, ta książka jak najbardziej się nada. Jednak osoby, które trochę New Adult już przeczytały, na pewno nie będą zaskoczone fabułą, bo mimo, że mamy tu trochę zwrotów akcji, to książka nadal jest dość przewidywalna. Niestety, nie jest to historia bez wad, bo chaotyczność i pozorna nienawiść bohaterów nieco działały mi na nerwy, ale ostatecznie to całkiem przyjemna opowieść - bez fajerwerków, ale nie żałuję, że ją przeczytałam. Mam jednak nadzieję, że "Pozwól mi zostać" tej autorki, które już czeka na półce, bardziej przypadnie mi do gustu.

Tę oraz inne książki dla kobiet znajdziecie w Księgarni Tania Książka, której bardzo dziękuję za możliwość przeczytania "Hate to love you"!

wtorek, 21 maja 2019

Brittainy C. Cherry - Zawsze i wszędzie


Grace przyjeżdża do rodzinnego miasteczka po trudnych przeżyciach, które ją spotkały. W miasteczku, gdzie wszyscy są zainteresowani jej życiem, trudno znaleźć spokój, którego by chciała. Ukojenie przynosi jej jedynie relacja z Jacksonem, mężczyzną, od którego wszyscy trzymają się z daleka. Tak wiele ich różni i jednocześnie tak wiele łączy, czy z ich relacji może narodzić się coś więcej?

Do książek Briitainy C. Cherry zawsze wracam z pewnym sentymentem. Czytam każdą powieść tej autorki, która tylko pojawia się w Polsce i myślę, że spokojnie mogę ją nazwać jedną z moich ulubionych pisarek. Ostatnio byłam jednak trochę zawiedziona "Poza rytmem", czy ostatnimi częściami serii "Żywioły", podobały mi się, ale brakowało mi czegoś takiego jak ukochane "Art&Soul", czy "Powietrze, którym oddycha". Dlatego też, po nową powieść Cherry sięgnęłam z pewną rezerwą, moje obawy były jednak nieuzasadnione, bo to książka tak dobra, jak już wspomniane przeze mnie "Art&Soul". Czytając, pomyślałam, że wróciła stara dobra Cherry i naprawdę tak się czuję, bo to po prostu wspaniała książka. Czyta się ją z zapartym tchem, łzami w oczach lub uśmiechem na ustach. No i jak tu się nie zachwycić?

Kiedy Grace przyjeżdża do rodzinnej miejscowości, szuka spokoju, który pomoże jej uporządkować bałagan panujący w głowie. Niestety, nie pomaga w tym jej mama, która koniecznie chce ją przekonać do swojego zdania, a właściwie wręcz podporządkować swoim opiniom. Swoją drogą przez sporą część książki to jedna z najbardziej irytujących postaci. Dziewczyna wsparcie znajduje w ojcu, siostrze, no i Jacksonie. Z tym ostatnim, nikt z miasteczka nie chce mieć czegokolwiek wspólnego. Naklejka dawnego narkomana z ciągle pijanym ojcem obok sprawia, że ludzie ocenili go dość powierzchownie. Jemu samemu zresztą, nie zależy by ludzie postrzegali go inaczej, przez to, co go z ich strony spotkało. Pierwsze spotkanie Grace i Jacksona również nie należy do najmilszych, ale jak to będzie dalej? "Zawsze i wszędzie" jest przede wszystkim książką o poznawaniu samego siebie, a właściwie odkrywaniu siebie na nowo. Grace przez lata podporządkowywała się mężowi, kupowała to co on, zamawiała to samo jedzenie co on. Jackson pokazuje jej, że można dokonywać własnych wyborów. To też książka o stracie, wielkiej stracie jakiej doświadczyła Grace, z którą trudno się pogodzić i która zawsze będzie w niej tkwić. To oczywiście też powieść o miłości, przyjaźni i wielu innych wartościach. Ta historia daje do myślenia i skłania do refleksji.

Cieszę się, że trafiłam na książkę Cherry, która potrafiła mnie zachwycić tak jak jej pierwsze dzieła wydane w Polsce. To jedna z piękniejszych historii, które miałam okazję ostatnio przeczytać, tak jak to w przypadku Cherry bywa dostajemy kolejną realną historię, która zachwyca. Ponownie też, dostajemy opowieść o dorosłych i doświadczonych przez życie ludziach, a trzeba przyznać, że czy Cherry pisze o dorosłych, czy o nastolatkach, zawsze wychodzi jej to świetnie. Uwielbiam książki tej autorki i mimo, że czasem trafiają się też gorsze, to zdecydowanie polecam! Jeśli ktoś jeszcze nie zna, to zapewniam, że warto nadrobić zaległości!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia!

czwartek, 18 kwietnia 2019

Magdalena Witkiewicz - Moralność pani Piontek


Gertruda Poniatowska jest bardzo ekscentryczną osobą, ma stworzony plan na życie zarówno swoje jak i domowników. Dlatego kiedy jej ukochany syn zamierza się wyprowadzić, pozostaje jej tylko teatralnie załapać się za serce... z prawej strony. Kobieta chciałaby nie tylko zatrzymać dorosłego przecież syna w domu, ale i znaleźć mu narzeczoną. Z kolei mąż Gertrudy - Romuald sam również najchętniej wyprowadziłby się z domu.

Magdalena Witkiewicz potrafi obracać się w wielu gatunkach literackich, w typowej literaturze kobiecej, dziecięcej, czy nawet ostatnio w kryminale. Tutaj mamy połączenie komedii z literaturą kobiecą, a w wykonaniu Witkiewicz jest to jak zwykle pełna ciepła historia, którą czyta się z uśmiechem na ustach. Główna bohaterka i jej charakterystyczne zachowania, czy powiedzonka, takie jak chwytanie się za serce po prawej stronie, czy też nazywanie przyjaciela swojego syna "Cyrylem przebrzydłym" - są zabawne, ale jednocześnie nie sprawiają wrażenia wciśniętych przez autorkę na siłę. Przez większą część wydaje się, że książka będzie trochę o wszystkim i niczym, ale ostatecznie autorka zaskakuje przedstawiając nam wzruszającą i pouczającą historię. Zresztą mam wrażenie, że taka książka bez morału nie byłaby w stylu tej autorki.

Książkę czyta się bardzo szybko, bo jest wciągająca, ale też króciutka. Trochę szkoda, bo mam wrażenie, że pewne rzeczy potoczyły się wręcz za szybko, po całej wzruszającej historii, której nie mogę Wam zdradzić, praktycznie od razu mamy zakończenie, moim zdaniem nieco za szybko, można było jeszcze trochę to wszystko rozwinąć. Przez większość książki mamy do czynienia z komedią, dlatego sporym zaskoczeniem jest gdy autorka serwuje nam serię wzruszeń, jednocześnie pokazując, że ludzie nie zawsze są tacy, za jakich ich mamy. Autorka stworzyła bardzo ciekawych bohaterów, każdy czymś się wyróżnia. Oczywiście najbardziej charakterystyczna jest główna bohaterka Gertruda, wraz ze swoimi zwyczajami. Jej mąż po latach ma jej dość i postanawia w jakiś sposób zakończyć związek, ale to nie będzie takie proste. Bardzo interesująca jest też relacja syna i jego przyjaciół - Augustyna, który w wyniku nieporozumienia (albo i zgrabnie zaplanowanej akcji właścicielki) wprowadza się do mieszkania, gdzie mieszka już Anula, a z czasem coraz częściej pojawia się w nim Cyryl.

"Moralność pani Piontek" to bardzo przyjemna lektura, w sam raz na jeden, dwa wieczory. Czyta się szybko, bo jest krótka, co zresztą jest dla mnie małym minusem. Ogółem jednak pomysł na tę historię był świetny, autorka stworzyła słodko-gorzką powieść, która zarówno bawi, jak i wzrusza. Aż żałuję, że tyle czasu zabierałam się by przeczytać tę książkę. Teraz pozostaje mi nadrobić inne dzieła Magdy Witkiewicz, mam nadzieję, że będą równie udane! Wam tymczasem gorąco polecam "Moralność pani Piontek", idealna książka na chwilę relaksu!

Za możliwość przeczytania książki, którą znajdziecie tutaj, dziękuję Księgarni Gandalf!

sobota, 13 kwietnia 2019

Mia Sheridan - Bez złudzeń


Crystal ma za sobą trudne dzieciństwo, a wkraczając w dorosłość mogła liczyć jedynie na samą siebie. Dziewczyna żyje w poczuciu osamotnienia, wypełniając dni pracą, której nie lubi. Pewnego dnia przychodzi do niej Gabriel, z nietypową prośbą. Chce, by pomogła mu w przełamaniu bariery jaka dzieli go podczas spotkań z kobietami. On również nie miał łatwego dzieciństwa, przeżył traumę, która wpłynęła na jego dalsze życie. Crystal początkowo go odtrąca, ale wiele jeszcze się zmieni.

Mię Sheridan kojarzę tak naprawdę z dwóch książek - "Bez słów" oraz "Bez winy", oba te tytuły były naprawdę świetne, wzruszające, czasem zabawne, jednym słowem, po prostu urzekające. Z "Bez złudzeń" mam problem, bo straszliwie się wynudziłam podczas czytania. Zdecydowanie w niczym nie przypominała mi ona tamtych książek, które przeczytałam w mgnieniu oka, tym razem miałam do tej powieści kilka podejść, bo po prostu niczym mnie ta historia nie przyciągała. Za każdym razem gdy po nią sięgałam, czytałam po kilka stron, a potem ją odkładałam, bo nie było w niej nic co zwróciłoby moją większą uwagę. Ta powieść niestety jest po prostu nijaka i to jest chyba jej największy problem. Pomysł na fabułę był dobry, ale w tej książce właściwie nie dzieje się nic takiego co mogłoby wzbudzić większe emocje, może poza wątkiem porwania. Poza tym niestety trochę wieje nudą i aż wierzyć mi się nie chce, że to ta sama Mia Sheridan, której książki tak bardzo mi wtedy przypadły do gustu. 

Bohaterowie również są dosyć nijacy. Gabriel jest przedstawiony jako ideał mężczyzny, męski, odpowiedzialny, opiekuńczy. Z kolei Crystal jest niezdecydowana, nie wie czego chce, cały czas wmawia sobie, że nie zasłużyła na miłość. Tych dwoje poznaje się w klubie striptizowym, gdzie pracuje Crystal, Gabriel prosi ją o pomoc, chce wreszcie odciąć się od przeszłości i umieć zbliżyć się do kobiety. Crystal jednak go odtrąca, aż do momentu pewnego wydarzenia, które wiele zmieni w jej życiu. Te postacie miały potencjał, ale mam wrażenie, że autorka przesadziła robiąc z Crystal kompletnie zagubioną i niezdecydowaną osobę, a z Gabriela jakiegoś rycerza. Dla mnie jest to niestety niezbyt realistyczne. 

Z plusów mogę wymienić całkiem dobry pomysł na fabułę, wplecenie w nią wątku porwania dziecka, który łączy się w jakiś sposób z Gabrielem, wypadł według mnie całkiem ciekawie. Sama relacja Crystal i Gabriela również jest dość interesująca, choć trochę brakuje w niej iskier. Na pochwałę zasługuje również styl pisania autorki, który jest lekki i plastyczny.
Nie ukrywam, że czuję się zawiedziona, niestety nie tego spodziewałam się po autorce, która ma na koncie tak dobre książki. Mam nadzieję, że to tylko mały spadek formy, sama na pewno jeszcze sięgnę po książki Sheridan. Oby kolejne spotkania z jej książkami były bardziej udane. Wam polecam na początek raczej "Bez słów" lub "Bez winy", mnie obie te powieści zdecydowanie bardziej przypadły do gustu. Sheridan pisze bardzo przyjemne historie miłosne, niestety w przypadku "Bez złudzeń", czegoś zabrakło.

Za możliwość przeczytania książki, którą znajdziecie tutaj, dziękuję Księgarni Gandalf!

niedziela, 7 kwietnia 2019

Przeczytaj i podaj dalej VII

Jest wiele książek, które czytamy raz, i już do nich nie wrócimy, czasem po prostu kompletnie nam się nie podobają, a niektóre to nietrafione prezenty. Dzięki Save the Magic Moments oraz Socjopatka.pl możemy dać im drugie życie! Nam się nie podobały, ale może komuś innemu przypadną do gustu? Od 7 do 14 kwietnia możemy się wymienić bezkosztowo (ponosząc tylko koszty przesyłki) Mam nadzieję, że tak jak w poprzedniej edycji uda mi się przyprowadzić wiele owocnych zamian :) Poniżej przedstawiam moje książki, które z wielką chęcią wymienię! Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Niżej pod zdjęciami jest lista książek wraz z ich stanem ;)
Jeśli chcecie dołączyć, tutaj znajdziecie szczegóły: link
Jeżeli jakiś tytuł Was zainteresuje, dajcie znać w komentarzu, napiszcie przez instagrama lub piszcie na maila: michalina.kulinska@o2.pl

Wymienię:
  1. "A między nami wspomnienia" - Gabriela Garagaś (nowa, kieszonka)
  2. "Fala upału" - Richard Castle (stan bardzo dobry)
  3. "Niepełka" - Dorota Schrammek (stan bdb, z autografem autorki)
  4. "Przebudzenie Lukrecji" - Laura Adori (nowa)
  5. "Wybory Niny" - Anna Kekus (nowa)
  6. "Piękne samobójczynie" - Lynn Weingarten (nowa)
  7. "Eleonora&Park" - Rainbow Rowell (stan bdb)
  8. "Seans w domu egipskim" - Maryla Szymiczkowa (stan bdb, egz. recenzencki)
  9. "Dziewczyna z Ajutthai" - Agnieszka Walczak-Chojecka (stan bdb)
  10. "Pensjonat pod świerkiem" - zbiorowa (stan bdb)
  1. "Replika" - Lauren Oliver (stan bdb, egz. rec)
  2. "Bez złudzeń"- Mia Sheridan (stan bdb)
  3. "Moje życie obok" - Huntley Fitzpatrick (stan bdb)
  4. "Maraton do szczęścia" - Marta Radomska (stan bdb)
  5. "Dziennik przetrwania" - Małgorzata Mroczkowska (nowa)
http://yummymummyideas.blogspot.com/

środa, 27 marca 2019

Samantha Towle - Revived


Leandro Silva jest kierowcą rajdowym po przejściach, jakiś czas temu przeżył okropny wypadek podczas wyścigu Formuły 1. Od tego czasu ma problem, by ponownie zasiąść za kierownicą. Dlatego też, decyduje się na wizyty u terapeutki. India początkowo trzyma swojego pacjenta na dystans, jako samotna matka próbuje stworzyć jak najlepszy dom dla swojego syna, dlatego nie myśli o wchodzeniu w związki z pacjentami. Jednak czy wszystko pójdzie po jej myśli?

Czytanie "Revived" było ogromną przyjemnością, dlaczego? Nic nie poradzę, że uwielbiam czytać książki o sportowcach! Po przeczytaniu "Revved" z niecierpliwością czekałam, aż w moje ręce trafi "Revived" i kiedy w końcu się to stało, po prostu nie mogłam się od tej książki oderwać! Tym razem poznajemy losy Leandra Silvy, kierowcy, który w gdzieś w tle pojawił się już w poprzedniej części. Wówczas był najgroźniejszym rywalem Carricka, wiele się jednak zmieniło, Leandro po strasznym wypadku na torze, boi się zasiąść ponownie za kółkiem. W trudnych chwilach wspiera go właśnie Carrick wraz z żoną - Andy. To właśnie oni polecają mu Indie - terapeutkę. Muszę przyznać, że terapia Leandro jest dla czytelnika bardzo emocjonująca, śledzenie jak ponownie uczy się podstawowych dla każdego czynności, by ponownie wrócić do wyścigów jest niesamowite. Cała ta historia sprawia wrażenie niesamowicie realnej, do tego stopnia, że trzymałam kciuki za jego powrót, jakby był prawdziwą postacią.

Pomysł na całą powieść jest naprawdę świetny, nie ma czasu na nudę, zarówno jeśli chodzi o terapię Leandro, jak i historię Indii. Jedyne co w pewnym momencie zaczęło mnie drażnić to sceny erotyczne pojawiające się dosłownie co kilka stron. Zazwyczaj mi to nie przeszkadza, ale gdy pojawiają się one praktycznie w każdym rozdziale, robi się to denerwujące. Poza tym jednak, bardzo spodobała mi się kreacja Indii. Kobieta dość twardo stąpa po ziemi, dodatkowo jej przeszłość jest trudna i wpływa na obecne życie. Muszę przyznać, że jest to równie intrygująca historia, co ta bezpośrednio związana z Leandrem i jego wypadkiem. A sam Leandro to także ciekawa postać, świetnie się uzupełniają wraz z Indią. "Revived" spodobało mi się chyba nawet bardziej niż "Revved", bo cała historia wydała mi się mniej oklepana, pomijając ich bezpośrednią relację, bo romantyzmu było w niej tyle co nic, podczas gdy w pierwszej części mam wrażenie, że było nieco bardziej czule.

Bardzo polubiłam książki Samanthy Towle za humor, jak najbardziej on do mnie trafia, są fragmenty, które czytałam z uśmiechem na ustach, albo wręcz wybuchałam śmiechem. Trochę kojarzą mi się te książki, z serią Elle Kennedy, humor jest bardzo podobny, no i tam również mamy sportowców. Długo szukałam czegoś podobnego do książek Kennedy i wygląda na to, że znalazłam! Zarówno "Revved" jak i "Revived" czytało mi się świetnie, wciągnęłam się prawie od pierwszych stron, bo fabuła była oryginalna (pomijam sceny erotyczne, które za którymś razem zaczęły mnie irytować). Tak jak mówiłam, bohaterowie zostali wykreowani, a wraz z interesującą fabułą tworzy to świetną całość. Polecam, jeśli macie ochotę na dużą dawkę humoru!

Za możliwość przeczytania książki, którą znajdziecie tutaj, dziękuję Księgarni Gandalf!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka