środa, 30 grudnia 2015

Natalia Sońska - Garść pierników, szczypta miłości


Hania od skończenia studiów pracuje w redakcji pisma modowego, nie jest to szczyt jej marzeń, dodatkowo Hania z każdym krokiem coraz bardziej podpada swojej naczelnej. Obie z koleżanką wpadają na pomysł, by zamienić się swoimi zadaniami, Hania zajmie się artykułem Kingi, a ta przejmie wywiad koleżanki i właściwie od tego się zaczyna...
Pojawia się Wiktor, przystojny człowiek sukcesu, ale nadal nie znika z życia Hani również Marek, były ukochany, a obecnie mąż jej przełożonej. Jak potoczą się losy głównej bohaterki?

"Garść pierników, szczypta miłości" to książka, którą zostawiałam sobie specjalnie na święta, oczekiwałam przyjemnej, pełnej ciepłej atmosfery lektury, która mnie pochłonie. Powieść ta, jak najbardziej spełniła moje oczekiwania! Dodatkowo przed lekturą książki, miałam straszny zastój w czytaniu, żadna książka mnie nie wciągała, a dzięki "Garść pierników..." nareszcie pozbyłam się tego paskudnego uczucia, wreszcie jakaś książka mnie wciągnęła i to do tego stopnia, że zarwałam noc by dokończyć lekturę!

W powieściach, których akcja toczy się w okolicach świąt, oczekuje wyjątkowego klimatu. Nie wyobrażam sobie by taka książka nie niosła ze sobą jedynego w swoim rodzaju ciepła i atmosfery. Książka Natalii Sońskiej jak najbardziej spełniła moje oczekiwania w tej kwestii. Podczas czytania naprawdę mogłam poczuć ducha świąt!
Nie mogę również zapomnieć o okładce, która jest naprawdę przepiękna, już na wstępie wprowadza w atmosferę zimy, gdy aby się rozgrzać potrzebne są ciepłe skarpety i gorący napój.

W książce spotykamy co prawda znajomy schemat, on zakochuje się w niej, a ona w nim, ale... co z tego? W książkach, których akcja toczy się w czasie świąt - tak jak już wspominałam - liczy się dla mnie klimat, a jego tutaj nie brakuje! Dodatkowo autorka stworzyła świetne kreacje bohaterów: zdecydowanej i walczącej o swoje Hanny, czy też początkowo opryskliwego, a po bliższym poznaniu czułego Wiktora. Wydaje mi się, że styl autorki jest jeszcze nie do końca dopracowany, jednak to normalne przy debiucie.

Lubię sięgać po debiuty. Raz okazują się one bardziej, raz mnie udane. Pierwsza książka Natalii Sońskiej okazała się być jak najbardziej udaną. Co najważniejsze przeczytałam ją z naprawdę wielkim zaciekawieniem, czasem się uśmiechałam, innym razem złościłam, mogłam tę książkę po prostu poczuć i całkowicie zatopić się w jej lekturze. Brakowało mi tego od dawna i w końcu udało mi się trafić na książkę, która wyrwie mnie z czytelniczego zastoju. Czuć tutaj emocje, które naprawdę lubię odczuwać podczas czytania, z zaciekawieniem przewracałam kolejne strony książki.

Już po świętach, ale to nic. Po "Garść pierników, szczypta miłości" możecie sięgnąć w każdej chwili, choć radzę to zrobić w okresie zimowym, by lepiej wczuć się w klimat. Zaparzcie herbatę, usiądźcie pod kocem i weźcie debiut Natalii Sońskiej do ręki. Gwarantuję Wam, poczujecie ten niesamowity klimat i nie będziecie żałować ani jednej chwili spędzonej z tą książką. Ja nie żałuję!

Za możliwość przeczytania książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

piątek, 25 grudnia 2015

Powrót do dzieciństwa #2 Melania Kapelusz - Zając zostaje!


Pójście do szkoły po raz pierwszy to zawsze wielkie przeżycie, z jednej strony strach przed nieznanym, z drugiej ekscytacja. Z tym przyszło zmierzyć się Antkowi, który po raz pierwszy wybiera się do szkoły, czy spotka tam  przyjaciół i spodoba mu się bardziej niż w przedszkolu?

Z książek dla dzieci wyrosłam już dawno, jednak naprawdę miło jest sobie przypomnieć te beztroskie czasy. "Zając zostaje!" to książka, która niewątpliwie wciągnie dzieci powyżej szóstego roku życia, bo odnajdą w niej swoje własne codzienne przygody. Książeczka ta składa się z krótkich rozdziałów, które tworzą spójną całość, dlatego najlepiej czytać je po kolei. W każdym rozdziale mieści się jakaś krótka historia, którą przeżywa Antek, dzięki nim dzieci mogą przekonać się, że jednak warto iść do szkoły. 

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o prześlicznym wydaniu. Ilustracje stworzone przez Magdalenę Wosik, to naprawdę coś pięknego! Jestem przekonana, że dzieci będą z zaciekawieniem przeglądały proste i zarazem naprawdę ładne ilustracje. 


Szukacie odpowiedniego prezentu dla dziecka około szóstego roku życia? Myślę, że "Zając zostaje!" to świetny pomysł na prezent, śliczne wydanie i bardzo ciekawa fabuła sprawiają, że książeczka ta jest naprawdę godna uwagi. Całość napisana jest prostym językiem, dzięki któremu czyta się z przyjemnością! 

Nie sądziłam, że książeczki dla dzieci mogą mnie jeszcze wciągnąć, a tymczasem czytało mi się naprawdę przyjemnie, a powrót do dzieciństwa wraz z tą książką okazał się naprawdę świetnym pomysłem, "Zając zostaje!" stał się dla mnie miłym przerywnikiem od dnia codziennego, ale dla sześciolatków z pewnością będzie jeszcze ciekawszą lekturą! Polecam!

Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Wydawnictwu Adamada!

czwartek, 17 grudnia 2015

Stosik!

Nawet nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatnio publikowałam na blogu stosik, patrząc jednak do archiwum, stos na blogu ostatnio pojawił się w sierpniu(!), a jeszcze ciekawsze jest to, że zdjęcie stosu, który dziś Wam pokażę robiłam we wrześniu(!) Jednak lilie przypominają mi klimat lata, więc nie mogę sobie odmówić przyjemności, by go Wam nie pokazać ;) Niektórych książek jeszcze nie przeczytałam, a znajdują się tam głównie książki urodzinowe ;) Zapraszam do oglądania ;)

Stosik urodzinowy:
  1. "Nie zmienił się tylko blond" - Agata Przybyłek - prezent urodzinowy, którego oczywiście jeszcze nie przeczytałam ;) Słyszałam bardzo dobre opinie, a w nich, że czytając tę książkę można się pośmiać. Na pewno, więc nada się na ponure dni ;)
  2. "450 stron" - Patrycja Gryciuk - swoją przygodę z kryminałami dopiero zaczynam, więc tym bardziej jestem ciekawa co takiego a w sobie ta książka, że tak wiele osób ją chwali :)
  3. "Pora na życie" - Cecelia Ahern - książka mojej ukochanej autorki, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, mam nadzieję, że i tym razem tak będzie
  4. "Sto imion" - Cecelia Ahern - jak wyżej
  5. "Oddam Ci słońce" - Jandy Nelson - nawet nie wiem ile przeczytałam recenzji na temat tej książki - pozytywnych recenzji, a jeszcze jej nie przeczytałam. Kiedyś miałam okazję czytać "Niebo jest wszędzie"  tej autorki i pamiętam, że bardzo mi się podobała, więc oby i tym razem tak było.
  6. "Ekspozycja" - Remigiusz Mróz - kto nie słyszał o książkach tego autora? Ja (oczywiście) nie przeczytałam jeszcze ani jednej, jednak obiecałam sobie, że do końca tego roku przeczytam "Kasację" - trzymajcie kciuki! :)
  7. "Inna bajka" - Kasie Bulicz - Kasprzak - przez pewien czas było dość głośno na temat tej książki, ostatnio jednak ucichło, jestem bardzo ciekawa jak mi się spodoba :)

 Stosik recenzencki:

  1. "Rosół z kury domowej" - Natasza Socha - autorka zdobyła moje serce "Maminsynkiem", a "Rosół" również spełnił moje oczekiwania [recenzja]
  2. "Szczęśliwy dom" - Krystyna Mirek - uwielbiam niezwykle klimatyczne powieści tej autorki, a ta powieść całkowicie zdobyła moje serce, nie mogę się już doczekać drugiej części! [recenzja]
  3. "Przypadki pewnej desperatki" - Magdalena Wala - ciekawa, lekka i przyjemna historia [recenzja]
  4. "Lato koloru wiśni" - Carina Bartsch - niezwykła historia, bardzo ciekawa, a dodatkowo bardzo zabawna [recenzja]
  5. "Lato w Nowym Jorku - Wendy Markham - przyjemna książeczka na jeden wieczór [recenzja]
  6. "Pułapka uczuć" - Colleen Hoover - niesamowita książka, autorki, która nie zawodzi, pełna emocji i niespodziewanych zdarzeń [recenzja]
  7. "Przypadki Callie i Kaydena" - Jessica Sorensen - bardzo dobra książka, z końcówką, która wbiła mnie w fotel, nie mogę się już doczekać kiedy zapoznam się z drugim tomem! [recenzja]
  8. "Sekretne życie pszczół" - Sue Monk Kidd - książka, która nawet nie spodziewałam się, że może mnie wciągnąć ;) [recenzja]
Mam nadzieję, że stosik podobał Wam się :) Trochę żałuje, że tak zaniedbałam wstawianie na bloga stosów, może jednak od nowego roku będę je wstawiać systematycznie ;)
Co polecacie z pierwszego stosu? Co czytaliście? :)


piątek, 11 grudnia 2015

Gayle Forman - Ten jeden rok


Willem w końcu wraca do Holandii, życie nie do końca mu sprzyja, chłopak nadal ma w pamięci śmierć swojego taty, a do tego mama nie ułatwia mu niczego sprzedając dom i łódź ojca. Willem przez ten czas poznał wiele dziewczyn, ale do żadnej z nich nie żywił jakichś większych uczuć, poza jedną - Lulu. Oboje zniknęli ze swojego życia,w sposób inny niż powinni. Willem nie zna nawet prawdziwego imienia i nazwiska dziewczyny z Paryża, ale chce ją odnaleźć. Co przyniesie mu ten rok poszukiwań?

"Ten jeden dzień" całkowicie mnie oczarował, byłam w emocjonalnej rozsypce i wielkim szoku. Nie wiem, więc dlaczego po drugą część sięgnęłam tak późno, bo i tym razem Gayle Forman nie zwiodła moich oczekiwań, a były one dość spore. Bałam się, że autorka opowie nam dokładnie tę samą historię co w pierwszej części, całe szczęście powieść rozpoczyna się po rozstaniu Willema i Lulu, nie śledzimy tu już ich wędrówki po Paryżu, tylko to co działo się po rozstaniu tej dwójki. Wydaje mi się, że to świetne rozwiązanie.

Narracja Willema, wydaje mi się, trochę ożywiła całą powieść. Kiedy narratorką była Allyson, czasami, szczególnie w drugiej połowie, bywało trochę monotonnie. Lubię kiedy książki pisane są z perspektywy chłopaków, więc może dlatego taka koncepcja spodobała mi się jeszcze bardziej. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy też lepiej poznać Willema i jego maski, które w ostatnim czasie często przybierał.

Tak jak w pierwszej części  autorka stworzyła niepowtarzalny klimat. Podróże Willema i poznawanie jego prawdziwego charakteru, jego tajemnic, powoduje, że książka jest niepowtarzalna. Pamiętam, że bałam się, iż "Ten jeden dzień" będzie kolejnym romansem, tymczasem po przeczytaniu obu części, wiem już jak bardzo się myliłam. Autorka pisze ciekawym językiem, świetnie opisując uczucia głównego bohatera, czyta się lekko, z zaciekawieniem przewracając kolejne kartki. Książka pokazuje nam, że życiem często rządzą przypadki, czy też wypadki.

Jednym czego bardzo żałuje, jest to, iż już koniec losów Willema i Allyson, miałam nadzieję, że dowiem się co dalej stanie się w ich życiu, jak będzie wyglądała ich dalsza historia.
Czytając "Ten jeden dzień", druga część, w którym Allyson opisuje swój rok po rozstaniu z Willemem, trochę mi się dłużyła. Rok Willema okazał się być dużo bardziej interesujący, już od pierwszych stron dzieje się wiele, a my mamy szanse poznać wątki, które w pierwszej części nie zostały dokończone.

Po przeczytaniu zarówno "Tego jednego dnia" jak i "Zostań, jeśli kochasz" i ich kontynuacji, mam naprawdę spory dylemat, by określić, które książki podobały mi się bardziej. Wszystkie cztery powieści autorki, które czytałam, były naprawdę dobre, dodatkowo kontynuacje trzymały poziom, co jest ogromnym plusem. Jestem pod sporym wrażeniem "Tego jednego roku", liczę na to, że kolejne książki Gayle Forman okażą się równie dobre i znów będę mogła się nad nimi zachwycać. Polecam wam "Ten jeden rok", a jeśli jeszcze pierwsza część przed Wami, koniecznie ją nadróbcie!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia! 


niedziela, 6 grudnia 2015

Powrót do dzieciństwa #1 Roksana Jędrzejewska - Wróbel - Humory Hipolita Kabla


Pamiętam kiedy byłam mała i to mama czytała mi książeczki, niecierpliwie czekałam kiedy będzie mogła mi poczytać. Niektóre książeczki znałam już na pamięć i przekręcenie choćby jednego słowa wywoływało u mnie wzburzenie, później zaczęłam chodzić wraz z mamą do biblioteki, skąd wychodziłam z rękami pełnymi różnych książeczek. Ech... jakie piękne to były czasy...
Nawet sobie nie wyobrażacie jak cieszyłam się, kiedy zobaczyłam w swoich rękach "Humory Hipolita Kabla", tak... cztery lata skończyłam już dawno temu, a to głównie do tej grupy wiekowej skierowana jest ta książeczka. Mimo to, jej widok wywołał uśmiech na mojej twarzy, a cieszyłam się jeszcze bardziej gdy zaczęłam czytać i przypomniałam sobie beztroskie dziecięce lata.

"Humory Hipolita Kabla" to książka o pewnym psie, któremu z pomocą przychodzi zawsze przyjaciel, kot - Alojzy Kocioł. Kabel wraz z Kociołem robią razem wiele rzeczy, a przede wszystkim są najlepszymi przyjaciółmi i zawsze pomagają sobie w potrzebie.

Książki dla dzieci przeważnie zachwycają swoim wydaniem, nie inaczej jest w przypadku książki Wydawnictwa Adamada, ilustracje stworzone przez Grażynę Rigall są tak piękne, że nie sposób nie zwrócić na nie uwagi, najbardziej zachwyciły mnie wkomponowane w całą ilustracje numery stron, które znajdują się na różnych przedmiotach, zawsze w innym miejscu. Śliczne obrazki tworzą klimat i na pewno skupią na sobie wzrok dziecka. Całość dopełnia sztywna oprawa i błyszczący papier.


Książeczkę tworzą krótkie rozdziały, mające zazwyczaj trzy-cztery strony,więc myślę, że dziecko nie powinno się znudzić. Jeśli szukacie odpowiedniego prezentu dla dziecka powyżej czwartego roku życia, myślę, że nie musicie daleko szukać, "Humory Hipolita Kabla" powinny nadać się idealnie. Książeczka to to świetna zabawa płynąca z czytania każdego rozdziału o przygodach Kabla i Kocioła. Myślę, że każde dziecko będzie zadowolone, a i dla dorosłego ta książeczka może okazać się ciekawą rozrywką. Polecam!

Za możliwość poznania książeczki dziękuję Wydawnictwu Adamada!

czwartek, 3 grudnia 2015

KSIĄŻKOMANIA - tropem choroby - co czytać?

Jakiś czas temu na blogu pojawił się post, zachęcający do wzięcia udziału w KSIĄŻKOMANI, wraz z Minii pomyślałyśmy, że dobrze byłoby stworzyć post z książkami nadającymi się do tej "edycji", dlatego niżej znajdziecie nasze propozycje książek poruszających tematykę choroby. Postanowiłyśmy rozdzielić to na dwa posty, jeden możecie przeczytać u mnie, a drugi pojawił się na blogu Minni [link], mam nadzieję, że po przeczytaniu obu postów nie będziecie mieć problemu z wyborem książki. Postanowiłyśmy, by jeszcze bardziej Wam przybliżyć książkę posłużyć się opiniami innych blogerów, których fragmenty recenzji znajdziecie obok okładek, z kolei po kliknięciu w daną okładkę, zostaniecie przeniesieni na lubimy czytać :)
Jeśli jeszcze nie dołączyliście do naszego wydarzenia, gorąco Was do tego zachęcam! [link]


Althea&Oliver - Cristina Moracho

„Althea & Oliver” to wzruszająca i poruszająca historia przyjaciół, którzy w cieniu trudnej choroby, próbują dorosnąć. Pokonać niepewność, odnaleźć własne „ja”, kochać i przebaczać. Uczą się życia i dokonywania trudnych wyborów. Nie są w żadnym razie idealni. Oboje wzbudzają złość i niedowierzanie czytelnika, który niekiedy nie może uwierzyć w ich decyzje, rozterki czy nawet płynące z wszystkiego razem wnioski. I to właśnie nadaje całości całkiem sporej dozy realizmu.
http://vegaczyta.blogspot.com/




Czynnik miłości - Anna Łacina

Nie potrafiłam rozgryź zagadki polskiego Edwarda Cullena. Od razu wykluczyłam wszelkie fantastyczne możliwości. Spodziewałam się narkomanii, alkoholizmu, gotyckiej sekty... Cokolwiek prawdopodobnego dającego wampiryczny wygląd - blada cera, podkrążone oczy, wysportowanej sylwetki. Ale tego się nie spodziewałam! Autorka zaskoczyła mnie w stu procentach. Wyprowadziła mnie w pole tymi zachwytami Patrycji. Dałam się podejść jak małe dziecko! I dopiero wtedy zrozumiałam, że słowo "czynnik" użyte w tytule ma inne, głębsze znaczenie.
http://morderczynimarzen.blogspot.com/


Motyl - Lisa Genova

„Motyl” to niezwykła, bardzo przejmująca i wyjątkowo wiarygodna historia kobiety chorej na Alzhaimera. To książka o ogromnej walce osób zmagających się z tą chorobą, o cierpieniu, o potężnej frustracji, strachu przed utratą własnej tożsamości. Książka przybliża nam odczucia ludzi dotkniętych chorobą Alzhaimera, pomaga ich zrozumieć i uczy jak się zachowywać w ich obecności, jak z nimi postępować oraz jak trudnym przeżyciem jest dla nich izolacja i samotność, jak ważne dla nich jest wsparcie najbliższych. 
http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/



Utrata - Rachel Van Dyken

Nie spodziewałam się, że książka będzie poruszała takie ważne tematy jakimi są czas i życie. Myślałam, że będzie to kolejna powieść o szalonej miłości dwojga młodych ludzi i że nic nowego mnie tutaj nie spotka. Oczywiście bardzo się myliłam. Książka przykuła moją uwagę już od pierwszego rozdziału, co muszę przyznać szczerze bardzo rzadko mi się zdarza. 
about-katherine.blogspot.com




Córeczka - Liliana Fabisińska

"Córeczka" to doskonała lektura dla wszystkich tych, którzy twierdzą, że "nas to nie dotyczy". Liliana Fabisińska podjęła udaną próbę uświadomienia społeczeństwa. Jej książka to bardzo ważny głos w sprawie profilaktyki zdrowotnej i badania w kierunku HIV. Bohaterowie powieści to całkiem zwyczajni ludzie, odnoszący sukcesy na niwie zawodowej oraz prywatnej. Fabisińska zrywa ze stereotypami, uświadamia czytelnika, jak poważny jest problem niskiej wykrywalności wirusa HIV w Polsce. Ale "Córeczka" to nie tania pogadanka. To doskonała rozrywka, literatura na doprawdy wysokim poziomie.
http://przeglad-czytelniczy.blogspot.com/


Bez mojej zgody - Jodi Picoult 

Jodi Picoult w ,,Bez mojej zgody” zadaje ważne pytania dotyczące moralności i życia drugiego człowieka. Czy wolno nam powoływać na świat jedno dziecko, by uratować drugie? Czy wolno nam wymagać od takiego dziecka całkowitego posłuszeństwa i oddania? Czy dziecko ma prawo jako jednostka, czy bezapelacyjnie podlega władzy rodziców?
room6277.blogspot.com




Sekret O'Brienów - Lisa Genova

Sekret O'Brienów to bardzo dobra propozycja dla osób, które interesują się medycyną i lubią od czasu do czasu poczytać o różnych schorzeniach. To doskonała opcja dla miłośników rodzinnych historii, w których przedstawia się walkę o wartości, które są dla nas niezwykle istotne. Jeśli szukacie ciepłej opowieści o tym, że nie należy się poddawać nawet w obliczu takiej choroby, to najnowsze dzieło Lisy Genovy powinno przypaść Wam do gustu.
zrecenzujemy.blogspot.com






Dodam jeszcze, że dwa z wyżej wymienionych  tytułów będziecie mogli wygrać w konkursach w trakcie wydarzenia ;)


wtorek, 1 grudnia 2015

WYNIKI KONKURSU!

Dziś przychodzę do Was z wynikami konkursu, w którym do wygranie była książka pt. "Pulse". Zadaniem konkursowym, było zrobienie zdjęcia swojej ulubionej książce, zgłosiło się niewiele osób, ale ja i tak miałam ogromny problem z wybraniem jednego zwycięzcy. Ostatecznie, po długich rozmyślaniach, nagrodę zdobywa...
Edyta Chmura!
Za zdjęcie z "Kasacją", które całkowicie mnie przekonało :)

Postanowiłam też, że dwie osoby, których zdjęcia również bardzo mi się spodobały, dostaną ode mnie pakiet zakładek, a są to:
Dominika Trawczyńska i Minni!

Dziewczyny, gratuluję i już piszę do Was e-maile :) Na adresy czekam 7 dni.
Wszystkim dziękuję za udział w konkursie, nie martwcie się jeśli tym razem się nie udało, bo planuję kolejny konkurs, śledźcie więc bloga :)

EDIT
Na prośbę czytelników bloga i za zgodą zwyciężczyni pokazuje Wam zwycięskie zdjęcie :)


czwartek, 26 listopada 2015

Marie Rutkoski - Niezwyciężona. Pojedynek


Kerstel jest Valorianką, córką generała, żyje w bogactwie i nie ma pojęcia o zajęciach dnia codziennego, które wykonują za nią inni. Wraz z przyjaciółką przypadkowo trafia na targ niewolników i uparcie przebija kolejne sumy chcąc wylicytować przedstawionego niewolnika, choć sama nie do końca rozumie dlaczego. Czy jest możliwe by miłość narodziła się pomiędzy niewolnikiem, a córką generała, Valorianką, a Herrańczykiem? W końcu to dwa wrogie sobie ludy...

Na ogół, rzadko czytam fantasy, czy też dystopie, jakoś zwyczajnie nie czuje takiej potrzeby, ale mimo, że "Pojedynek" należy do tego gatunku, jakoś ciągnęło mnie, by go przeczytać. Okazało się również, że książka niby jest dystopią, ale można tu znaleźć opowieść jak z lekcji historii, a przynajmniej mi trochę tak się ona kojarzy.

Książka ta od razu mnie wciągnęła, chociaż nie należy do najoryginalniejszych. W końcu dosyć często możemy poczytać o zakazanym uczuciu, gdzie przeważnie występuje ten sam schemat: on biedny, a ona bogata lub odwrotnie. Tutaj jest podobnie. Arin jest niewolnikiem, a Kerstel córką generała, której Arin służy, schemat ten rzuca się w oczy, jednak ostatecznie gdy już zaczęłam czytać, zapomniałam, że mnóstwo jest bohaterów podobnych do Arina i Kerstel z podobną historią.

Bohaterowie, mimo, że również nie są bardzo oryginalni to mają w sobie to "coś". Spodobała mi się Kerstel, która swoim sprytem i zawziętością zdobyła moją sympatię. Podobnie też było z Arinem, który był dość błyskotliwy i tajemniczy.
Ostatnio trafiam w większości na książki, w których narracja prowadzona jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej, przez jednego z głównych bohaterów, dlatego też miłą odmianą był "Pojedynek" napisany w trzeciej osobie.

Muszę oczywiście wspomnieć o samym wydaniu, które naprawdę robi wrażenie, nie tylko okładka, która rzuca się w oczy, bo jest naprawdę ładna, ale też wnętrze. Głównie kilka przednich i tylnych stron, które są nie, jak zawsze białe, a czarne - co według mnie jest naprawdę ciekawym pomysłem, dodatkowo, świetnie wyglądającym!

Jeśli chodzi o akcję, to toczy się ona dość płynnie i sprawia, że naprawdę ma się ochotę dalej czytać. Tak jak wspominałam, możemy tu znaleźć pewien schemat, ale książka jest na tyle ciekawa, że mimo to dobrze się ją czyta.
Podsumowując książka ta może nie jest jakimś wybitnym dziełem, ale interesującą historią, którą dobrze się czyta. Ciekawa jestem drugiej części, którą z pewnością przeczytam, liczę na to, że również przypadnie mi ona do gustu. Wam tymczasem polecam "Pojedynek"!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Feeria Young!
Książkę możecie nabyć tutaj: [link]

niedziela, 22 listopada 2015

KSIĄŻKOMANIA - tropem choroby

Dziś przychodzę do Was z informacją :)
Wraz z Minni z  bloga Bądź, tu teraz postanowiłyśmy stworzyć serię wydarzeń, które nazywać się będą KSIĄŻKOMANIA! O co w tym chodzi?
- Raz na jakiś czas będziemy wybierać główny motyw akcji, tym razem będzie nim choroba.
- Przez 7 dni od 14.12. do 20.12.2015 uczestnicy będą czytać książkę, opierającą się na motywie choroby (gdybyście mieli problem z jej wyborem, w najbliższym czasie pojawi się post, w którym pojawią się propozycje lektur o takiej tematyce).
- Chętni będą mogli na bieżąco relacjonować swoje wrażenia dotyczące czytania - w ten sposób pokażecie, że naprawdę z nami jesteście, być może zachęcicie nas do sięgnięcia po jakąś pozycję, a dla Was będzie to bilet do zdobycia nagród w konkursach :D
Gorąco zachęcamy do dołączania do nas, zapraszania znajomych, do aktywności, a przede wszystkim do zagłębienia się w lekturze! :)

Po kliknięciu w obrazek zostaniecie przeniesieni do wydarzenia ;)

Gorąco zachęcamy Was do dołączenia do zabawy, aktywności, szukania książek, zapraszania znajomych i udostępniania wydarzenia, im nas więcej tym lepiej!


piątek, 13 listopada 2015

Michelle Falkoff - Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz


Pewnego dnia po kłótni z przyjacielem, Sam po raz kolejny przychodzi, by jako pierwszy wyciągnąć rękę do zgody. Zastaje Haydena w łóżku, myśli, że najlepszy przyjaciel po prostu jeszcze śpi, jednak już po kilku chwilach przekonuje się, że Hayden nie żyje - popełnił samobójstwo. Sam jest w ogromnym szoku, wiedział, że Hayden miał problemy, ale nie sądził, że przyjaciel może odebrać sobie życie. Wkrótce okazuje się, że Sam wcale nie znał Haydena, aż tak dobrze jak mu się wydawało... Przyjaciel zostawił mu playlistę, czy Sam zrozumie, gdy posłucha?

Sięgając po tę książkę nie bardzo wiedziałam czego tak do końca się spodziewać, a wręcz trochę bałam się mieć jakiekolwiek oczekiwania. Zarówno opis, jak i tytuł zaciekawiły mnie na samym początku, więc jak mogłabym nie sięgnąć po tę książkę?

Zaczynając książkę zastanawiałam się, jak trzeba być zdesperowanym i jak trudne życie trzeba mieć by popełnić samobójstwo. Autorka podjęła się niełatwej tematyki, którą przyznam, rzadko spotykam w książkach. Nawet nie wyobrażam sobie, by znaleźć się w podobnej sytuacji do Sama, który znajduje nie żyjącego już przyjaciela, jedynego przyjaciela, a dodatkowo stopniowo odkrywa, że Hayden miał wiele tajemnic, o których on, jako najlepszy przyjaciel nie wiedział. Jest to przepełniona smutkiem i bólem historia, która skłania do przemyśleń i pozostawia w stanie zadumy.

Każdy rozdział rozpoczyna tytuł piosenki, muszę przyznać, że pomysł z samą playlistą, jak i umieszczaniem przed każdym rozdziałem piosenki, to według mnie świetny pomysł. Gdyby pojawiała się tylko wzmianka o playliście, bez podawania konkretnych tytułów, z pewnością nie byłoby to już to samo. Każdy utwór słuchałam, a dzięki temu mogłam jeszcze bardziej wczuć się w czytanie, Wam również polecam czytanie tej książki, wraz ze słuchaniem odpowiednich piosenek.

Autorka pokazała, że nie boi się trudnych tematów, nie omija ich. Ukazuje nam uczucia głównego bohatera, który po zobaczeniu nieżyjącego przyjaciela nie rozumie, dlaczego zdecydował się na taki krok. Sam obwinia się nawet, że to przez niego. Jednak za samobójstwem Haydena kryje się wiele tajemnic. Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć o tej książce, by zbyt wiele nie zdradzić, jednak jak się okazuje, Sam nie wiedział wszystkiego o swoim przyjacielu, tak jak to mu się wydawało.

Jest listopad, czyli chyba najlepsza pora, by przeczytać książkę o takiej tematyce, więc jeśli macie ochotę na tę książce, nie wahajcie się. Musicie być przygotowani na sporą porcję smutku, bólu i przemyśleń, ale w końcu o tym właśnie jest ta książka, nie znajdziemy tu łatwych tematów, czy zabawnych fragmentów, bo to książka o stracie, niespodziewanej stracie, która uderza znienacka, w zupełnie niespodziewanym momencie. Książka ta dała mi naprawdę wiele do myślenia. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!
Powieść możecie nabyć tutaj: [link]

niedziela, 8 listopada 2015

#CourtshipBookTag

Nie mam pojęcia kiedy ostatnio na blogu pojawił się jakikolwiek tag, nominacji mam mnóstwo, o połowie zdążyłam niestety zapomnieć (za co bardzo przepraszam), za to dzisiaj postanowiłam choć trochę nadrobić zaległości i opublikować tag, do którego nominowała mnie Ula z As kier pisze, bardzo dziękuję za nominację!

1. ZAUWAŻENIE - książka, którą kupiłeś ze względu na okładkę.
Ostatnio jest naprawdę mnóstwo książek, z przepięknymi okładkami, które aż proszą by przeczytać książkę, ale jest jedna powieść, która nie dość, że ma piękną treść, to jeszcze piękną okładkę. Jest to "Córeczka" - Liliany Fabiśińskiej.
2. PIERWSZE WRAŻENIE - książka, którą kupiłeś ze względu na opis.
Hmmm... takich książek jest sporo, ale ostatnio było to "Po prostu bądź" Magdaleny Witkiewicz, tak, tak jeszcze jej nie przeczytałam, ale jestem przekonana, że przypadnie mi do gustu :)







3. SŁODKIE ROZMÓWKI - książka z niesamowitym sposobem pisania.
Pierwsza książka, o której pomyślałam, to "Zakochać się" Cecelii Ahern, w stylu jej pisania zakochałam się od pierwszych stron, autorka potrafi świetnie wykreować zarówno smutny, jak i wesoły klimat.









4. PIERWSZA RANDKA - pierwszy tom serii, który sprawił, że od razu chciałam sięgnąć po kolejny.

Nie muszę daleko szukać, bo jest to książka, którą nie dawno przeczytałam "Czy wspominałam, że cię kocham?", książkę całkowicie pokochałam i jeśli czytaliście recenzję, na pewno o tym wiecie :) Naprawdę nie mam pojęcia jak doczekam premiery drugiej części Dimly ;)







5. NOCNE ROZMOWY TELEFONICZNE - książka, przy której przetrwałam noc.

Tutaj również mogłabym podać przykład "Czy wspominałam, że cię kocham?", ale sięgając pamięcią trochę dalej, książką przy, której czytaniu zarwałam noc, jest także "Hopeless", którą zachwycałam się równie bardzo i nadal to robię.







6. ZAWSZE W MYŚLACH - książka, o której nie mogę przestać myśleć.

"Gwiazd naszych wina" bez dwóch zdań, chyba o żadnej książce nie myślałam, tak długo (zobaczymy, może jeszcze "Czy wspominałam, że cię kocham?" ją pobiję, bo póki co leczę po niej okropnego kaca książkowego, bo na razie kompletnie nie chce mi ona wyjść z głowy ;) )








7. KONTAKT FIZYCZNY - książka, którą kocham za towarzyszące mi przy niej uczucia.

Nie chcę po raz trzeci wymieniać tej samej książki, ale nic nie mogę poradzić, że kompletnie się w "Czy wspominałam, że cię kocham?" zakochałam... Przyszła mi też do głowy jeszcze jedna książka, a mianowicie "Toxic", które jest całkowicie przepełnione emocjami.







8. SPOTKANIE Z RODZICAMI - książka, którą mogę polecić rodzinie lub znajomym.

Takich książek właściwie jest bardzo dużo, jednak często okazuje się, że książka, która spodobała się mi, nie spodoba się innej osobie, ale dobrym przykładem wydaje mi się być "Czynnik miłości" - Anny Łaciny, w końcu jednej osobie udało mi się "wcisnąć" tę książkę i jak mówi, podobała jej się ;)







9. MYŚLENIE O PRZYSZŁOŚCI- książka, którą będę czytać jeszcze wiele razy w przyszłości.

Myślę, że "Podarunek" Krystyny Mirek jest taką książką,chciałabym do niej wracać w każde święta i każdorazowo czuć magię tej książki.








10. DZIELIMY SIĘ MIŁOŚCIĄ - kogo otaguję?
Każdy chętny niech czuje się nominowany!

niedziela, 1 listopada 2015

Estelle Maskame - Czy wspominałam, że cię kocham?


Eden na zaproszenie ojca przyjeżdża do niego na wakacje, nie widziała go trzy lata, co więcej ma on nową żonę z trójką dzieci. Dziewczyna nie wie czego spodziewać się w nowym otoczeniu, szybko jednak udaje jej się zaprzyjaźnić z innymi i wpaść w wir imprez. Problemem okazuje się być jej najstarszy przyrodni brat, który na każdym kroku ją irytuje i denerwuje, jednak może coś się za tym kryje, w końcu jak to mówią "kto się czubi, ten się lubi"? Czy to możliwe, by rodzeństwo zakochało się w sobie?

Muszę przyznać, że jestem w szoku, bo w życiu nie spodziewałam się, że ta powieść może wywrzeć na mnie aż takie wrażenie! Początkowo było dość banalnie, a fabuła wydawała mi się znajoma, z czasem jednak to uczucie gdzieś się ulotniło, a ja z każdym kolejnym rozdziałem byłam coraz bardziej zauroczona tą książką. Uświadomiłam sobie, że dawno nie czytałam nic z young/new adult i chyba mi tego brakowało, bo "Czy wspominałam, że Cię kocham?" pochłonęłam w mgnieniu oka! Trzeba przyznać, że książka ta ma coś w sobie!

Autorka wykreowała świetnych bohaterów. Eden zrównoważoną i poukładaną, oraz szalonego i burzliwego Tylera. Różnice w charakterach zostały tu świetnie ukazane, aż dziw bierze, że dwoje ludzi z tak zbieżnymi charakterami może się w sobie zakochać. Muszę przyznać, iż jestem zaskoczona, bo gdybym już tego nie wiedziała, w życiu nie domyśliłabym się, że książkę tę napisała siedemnastolatka! Pisze ona tak, jakbym miała już na koncie kilka książek, nie czuć tu żadnego wahania, czy niedopracowania, jestem pełna podziwu!

Może sam pomysł na książkę nie jest zbyt oryginalny, bo w końcu nie jest to pierwsza powieść o miłości rodzeństwa. Mimo to w ogóle mi to nie przeszkadza, bo książka przeszła moje najśmielsze oczekiwania, oczywiście spodziewałam się, że będzie dobra, ale nie, że aż tak! Dobrze Wam radzę, jeśli macie coś pilnego do zrobienia, odłóżcie tę powieść na później, bo nie da się od niej oderwać! Ta z pozoru banalna historia wciągnęła mnie niesamowicie bardzo, a ja sama nie jestem tak do końca w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Dodatkowo, nie mogę przestać o niej myśleć i nie mam pojęcia jak teraz mam zabrać się za czytanie innej powieści! Co ta książka ze mną zrobiła?!

Nie brakuje tu emocji, którymi książka jest naładowana, w całej książce działo się tyle, że nie byłam w stanie odłożyć jej na miejsce i spokojnie robić coś innego. Historia Eden i Tylera całkowicie mnie pochłonęła i zawładnęła moim sercem. Szczerze mówiąc, nie wiem jak doczekam premiery drugiego tomu Dimly, już teraz czuję potrzebę by poznać kolejny tom "Czy wspominałam, że Cię kocham?"!
Muszę również wspomnieć o okładce, która moim zdaniem jest naprawdę świetna - ciekawi i intryguje.

Mam nadzieję, że przekonałam Was by sięgnąć po tę książkę, osobiście jestem nią zachwycona i liczę na to, że Wy również poddacie się jej urokowi. Akcja toczy się co prawda latem, ale co z tego? Równie dobrze zimą można wczuć się w klimat lata, prawda?  Szczerze mówiąc najchętniej tę historię przeczytałabym jeszcze raz od początku nie widząc co się wydarzy, ale to już nie możliwe, pozostaje mi tylko niecierpliwie czekać, aż ukaże się druga część. Gorąco Wam tę powieść polecam!

Za przeczytanie książki, bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Powieść możecie nabyć tu: [link]



piątek, 30 października 2015

Sue Monk Kidd - Sekretne życie pszczół


Lily będąc mała straciła mamę, od tej pory wychowuje ją despotyczny ojciec. Jest też gosposia Rosaleen, w której dziewczynka może znaleźć większe oparcie. Pewnego razu, kiedy w życiu dziewczyny zbiega się wiele trudnych wiadomości, Lily postanawia uciec od ojca, co robi wraz z Rosaleen. Trafiają do domu trzech kobiet, które przygarniają je pod swój dach, czy zarówno Lily jak i Rosaleen znajdą tam akceptacje?

Niedawno o książce "Sekretne życie pszczół" było bardzo głośno, pojawiło się mnóstwo opinii, do tego bardzo pozytywnych! Od początku wiedziałam, że muszę po tę książkę sięgnąć, nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać, lecz zaufałam licznym pozytywnym opiniom i teraz kiedy wszystko ucichło, w końcu zapoznałam się ze znanym dziełem Sue Monk Kidd.

W książce Sue Monk Kidd poznajemy historię dwóch osób, nastoletniej dziewczyny, trudno doświadczonej przez los, borykającej się z myślami o spowodowaniu śmierci mamy, życie nie ułatwia jej ojciec. Poznajemy również Rosaleen, dorosłą kobietę, która jest wsparciem dla Lily i odwrotnie.

Pisarka poruszyła tematykę dyskryminacji, ale nie jest to książka wyłącznie o tym, opowiada też o trudnym życiu Lily, oraz o prawdziwej przyjaźni. Muszę przyznać, że historia nastoletniej dziewczynki, która z dnia na dzień wyrusza do nieznanego jej miejsca, tym samym decydując o odejściu od ojca bardzo mnie zainteresowała. Odwaga czternastoletniej dziewczyny wręcz mnie zadziwiła!

Początkowo książka mnie nudziła i bałam się, że może tak zostać już do końca, jednak z czasem cała opowieść coraz bardziej mnie wciągała i intrygowała. Nie czytałam jeszcze innych książek tej autorki, więc nie mam porównania, jednak "Sekretne życie pszczół" naprawdę mi się spodobało. Autorka pisze w ciekawym języku, tworzy ciekawe opisy, które w żadnym wypadku nie nudzą, a wręcz przeciwnie - intrygują, wszystko to sprawia, że z książki płynie mądrość i ciepło.

"Sekretne życie pszczół" to nie jest zwykła książka, aż bije od niej życiowa mądrość, podparta historią Lily poszukującej akceptacji i miłości, której nie znalazła ze strony ojca. Akcja powieści toczy się w latach 60 XX wieku, autorka ukazuje nam również jak traktowani byli wtedy czarnoskórzy.

Nie spodziewałam się, że książka ta może mi się aż tak spodobać, tymczasem wciągnęła mnie i bardzo przypadła do gustu. "Sekretne życie pszczół" to książka, która może nie zapewni gwałtownych emocji, lecz mimo to akcja toczy się szybko, dzięki czemu książka bardzo wciąga. Tak jak wspomniałam jest to mądra historia, pełna ciepła, o poszukiwaniu własnego siebie.
Bardzo polecam!

Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Księgarni Bonito.pl


poniedziałek, 26 października 2015

KONKURS! #2


Jak wiecie (lub nie) w "Pulse" pojawiła się moja rekomendacja, a dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat, mam dla Was egzemplarz tej książki do wygrania!

REGULAMIN:

1. Organizatorką konkursu jestem ja - właścicielka bloga Książkowy Świat.
2. Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Akurat, któremu bardzo serdecznie dziękuję!
3. Nagroda w konkursie to "Pulse" - Gail McHugh oraz zakładki.
4. Konkurs trwa od 26 października do 26 listopada.
5. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu siedmiu dni od zakończenia konkursu.
6. Wygrywa jedna osoba.
7. Zgłoszenie należy umieścić pod postem i wysłać na mojego maila: michalina.kulinska@o2.pl pracę konkursową
8. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog Książkowy Świat, podać swój adres e-mail, a także wykonać zadanie konkursowe, możecie również podać link do udostępnionego baneru konkursowego u siebie na blogu/fanpage, ale nie jest to warunek konieczny.
9. Ze zwycięzcami skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. W konkursie mogą brać udział tylko osoby, mające adres korespondencyjny na terenie Polski.

Zadanie konkursowe:
Zrób zdjęcie swojej ulubionej książce. Warunkiem jest, że zdjęcie musi być Waszego autorstwa. Liczę na kreatywność z Waszej strony :) Prace konkursowe wysyłajcie na: michalina.kulinska@o2.pl

Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
Baner konkursowy (chętni) :
E-mail:

Nie wymagam, abyście polubili fanpage bloga, ale będzie mi miło jeśli to zrobicie [link].

A tu rekomendacja, z której nadal mega się cieszę :)

wtorek, 20 października 2015

Liliana Fabisińska - Śnieżynki


Monika i Mateusz od wielu lat starają się o dziecko, niestety bezskutecznie, upragnione dwie kreski na teście nie chcą się pojawić. Dla Dagmary zawsze liczyła się jej muzyczna kariera, gdy pojawia się możliwość przerwy w karierze Daga postanawia to wykorzystać i postarać się o dziecko, jednak nic nie przychodzi od tak, na zawołanie, o czym kobieta szybko się przekona. Pewnej nocy losy Moniki, Mateusza, Dagmary i jej męża - Igora splatają się, co więcej połączy ich przyjaźń, bardzo ważna w trudnych chwilach, na tym jednak ta historia się nie kończy...

Nie wiem co powiedzieć! Jestem w szoku, ogromnym szoku! Wydawało mi się, że "Córeczka" była fenomenem, bo była, tyle tylko, że teraz mam problem, bo jakim słowem określić książkę, która była jeszcze lepsza? Tak, "Śnieżynki", o ile to tylko możliwe okazały się być jeszcze lepsze od "Córeczki", sama jestem w szoku, bo nie sądziłam, że można stworzyć jeszcze lepszą powieść!

Zacznę od tego, że autorka jest wspaniałą obserwatorką, różnice między postaciami i ich zachowania są świetnie uwidocznione. Do tego wszelkie starania o dziecko, niepewność i nadzieja, są równie świetnie opisane, tak, że wszystkie uczucia bohaterów można poczuć całym sobą, wszystko przeżywałam wraz z bohaterami, a moje emocje towarzyszące czytaniu "Śnieżynek" są nie do opisania! Czytaniu towarzyszy cała gama emocji, dlatego też nie można się od niej oderwać! Sama mimo, iż miałam kilka innych rzeczy do zrobienia, całkowicie się poddałam i zatonęłam w lekturze!

Liliana Fabisińska kolejny już raz poruszyła niełatwy temat, a mianowicie in vitro, wydawać by się mogło, że takich książek nie brakuje, ta jest jednak wyjątkowa. Autorka pokazuje nam obraz dwóch rodzin, jednej bardzo religijnej, w której in vitro mimo wieloletnich starań o dziecko jest pomijane w rozważaniach i drugą, w której in vitro jak najbardziej wchodzi w grę. Autorka przybliża nam to wszystko, ale nie od strony medycznej, ale od strony widzianej przez zwykłych ludzi.

"Śnieżynki" to książka wyjątkowa, nie znajdziemy tu banalnych rozwiązań. Niejednokrotnie książka wbiła mnie w fotel, o czym dowiecie się sami. Pełna akcji, która toczy się dość powoli, jednocześnie sprawiając, że jeszcze szybciej chce się poznawać kolejne rozdziały. Czyta się niesamowicie szybko, książka ta całkowicie mnie pochłonęła i sprawiła, że już teraz nie mogę się doczekać kolejnych powieści Pani Fabisińskiej, a jestem wprost przekonana, że autorka ta jeszcze nie raz może zaskoczyć.

"Śnieżynki" należą do grupy tych książek, o których się nie zapomina, które wbijają się w pamięć i już nigdy jej nie opuszczają, Książka ta, jest chyba najlepszą, jaką przeczytałam w tym roku, jestem zachwycona tym w jaki sposób autorka wykreowała bohaterów i poprowadziła fabułę. Nie jest to jakaś zwykła historia, a wyjątkowa, którą każdy przeczytać powinien. Autorka nie boi się trudnych tematów, co już drugi raz z sukcesem pokazała, zarówno "Córeczka", jak i "Śnieżynki" poruszają niełatwe kwestie, ale autorka nie opisuje ich fachowym, medycznym językiem, lecz prostym i ciekawym, dzięki któremu książki czyta się w mgnieniu oka.

Wspomnę jeszcze o kreacji bohaterów, które są bardzo dopracowane, tak jak wspomniałam autorka świetnie ukazała zachowania i różnice bohaterów, a postacie to zwykli ludzie, z którymi można się utożsamić. Z zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów, wraz z nimi cieszyłam się, czy też smuciłam.
Jak zwykle przy książkach Wydawnictwa Filia, po prostu muszę wspomnieć o okładce, która jak zwykle jest piękna! Jest ona piękna w swej prostocie. Dodatkowo okładka nie są zwyczajna, bo nawiązuje do treści książki.

"Śnieżynki" bardzo serdecznie Wam polecam, to książka pełna mądrości, wzruszeń, smutków, nadziei, które aż biją od tej powieści. Jak widzicie, skupiłam się tylko na plusach. Dlaczego? Ponieważ żadnych minusów nie zauważyłam. Mam nadzieję, że nie macie wątpliwości i sięgniecie po "Śnieżynki", zapewniam, naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania książki, bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia!

czwartek, 15 października 2015

Ewa Nowak - Pierwsze koty

Ada kończy gimnazjum i mimo, iż wydaje się, że wszystko w jej życiu jest w porządku, to jednak nie do końca tak jest. Ojciec znęca się nad całą rodziną, każda rzecz zrobiona inaczej niż ojciec by chciał kończy się długą pogadanką lub kłótnią. Dodatkowo w związku Ady z Konradem zaczyna się psuć, na wierzch wychodzą jego wady, których dziewczyna wcześniej nie dostrzegała. Ada podejmuje również pracę po szkole, dziewczynka, którą opiekuje się Ada nie chce jej zaakceptować, no i jest jeszcze natrętna nauczycielka, która nie daje Adzie spokoju...

Książki Ewy Nowak poruszające szereg współczesnych problemów, jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, są niepowtarzane i jedyne w swoim rodzaju. Każdą czytam i stopniowo poznaje kolejne, aktualnie przeczytałam już prawie wszystkie książki serii "Miętowej", aż wierzyć się nie chce, że autorka ma tyle wspaniałych pomysłów, które potrafi przelać na papier i stworzyć tyle wyjątkowych powieści! Niewątpliwie seria "Miętowa" jest jednym z najlepszych cykli młodzieżowych jakie kiedykolwiek czytałam, każda z książek, niesie ze sobą mądrość, każda jest inna, a co najważniejsze, aż bije od niej realność.

"Pierwsze koty" to już siedemnasty tom serii "Miętowej", nadziwić się nie mogę skąd autorka ma, aż tyle pomysłów na książki, ale wiele z nich jest jak sądzę oparte na obserwacjach w prawdziwym życiu, to czyni całą serię wyjątkową i niepowtarzalną, nieczęsto zdarza się, by wydarzenia opisane w książce wyglądały niemal identycznie jak prawdziwe życie.

Świetnie skonstruowana fabuła, mimo, że nie oryginalna, ale za to prawdziwa wciąga niesamowicie i nie pozwala by odłożyć książkę przed jej skończeniem, tak przynajmniej było w moim przypadku. Całkowicie przepadłam i nie mogłam oderwać się od książki. Powieści Ewy Nowak mają to do siebie, że czyta się je w zawrotnym tempie! Chyba lepiej nie zaczynać książki tej autorki gdy ma się cokolwiek do zrobienia, bo można przepaść i nie zrobić zaplanowanych rzeczy, wierzcie mi, wiem co mówię, bo sama tego doświadczyłam ;) Nie brakuje także emocji, którymi książka jest przepełniona, nie da się nie przeżywać historii bohaterów.

Jeśli boicie się, że to może książka nie dla was, że już wyrośliście z tego typu powieści, myślę, że w tym momencie możecie przestać się obawiać. Seria "Miętowa" moim zdaniem może spodobać się każdemu, nieważne, czy ma się 15, czy 50 lat, to seria, w której każdy może znaleźć coś dla siebie.
"Pierwsze koty" to kolejna świetna część, autorka skupiła się na problemach w domu i w związku. Tak jak można się spodziewać, pisarka wprowadziła tu wiele wątków, co tylko jeszcze bardziej dodaje tej książce niezwykłości, nie każdy autor potrafi umiejętnie poprowadzić kilka wątków naraz, za to Ewa Nowak radzi sobie z tym doskonale!

"Pierwsze koty", jak i z resztą cała seria "Miętowa" to takie książki, o których można by pisać i pisać, a i tak cały czas ma się wrażenie, że w swoich słowach nie zawarło się wszystkiego, ja muszę powiedzieć, że nie potrafię dobrać odpowiednich słów, by ocenić wspaniały warsztat Ewy Nowak, niepowtarzalny i naprawdę wyjątkowy. Chyba nikt nie potrafi, tak trafnie opisać problemów współczesnych nastolatków jak właśnie Ewa Nowak, dlatego też nic dziwnego, że wielu czeka na kolejne książki tej autorki, bo są one naprawdę niepowtarzane.

Bardzo zżyłam się z bohaterami, ponieważ są oni tak bardzo realni, że nie sposób przejść obok ich losów obojętnie, jeśli chodzi o fabułę, to również nie ma się do czego przyczepić. Czego chcieć więcej? Jeśli dołożyć do tego gorącą herbatkę i trochę wolnego czasu na czytanie, to mamy zestaw idealny! Nadchodzą długie jesienne wieczory, więc może warto rozejrzeć się za książkami Ewy Nowak? Ja w każdym razie, ze swojej strony, serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Wydawnictwu Egmont!
Recenzja ta bierze udział w wyzwaniu: Poczuj miętę do czytania

środa, 14 października 2015

Rachel Van Dyken - Wstyd

Lisa zdaje się być wesołą osobą, jednak to tylko pozory, w rzeczywistości dziewczyna boryka się z trudną przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.
Tristan nagle staje na drodze Lisy, jako jej profesor, ale czy tylko? Chłopak trzyma dystans, jednak w spojrzeniach tych dwojga kryje się coś więcej.
Zgnębiona przez los Lisa i nieodgadniony Tristan. Oboje skrywają tajemnice, z którymi muszą się zmierzyć.

Jak czytamy na okładce "Wstydu" jest to "najmroczniejszy tom trylogii", zgodzę się z tym w stu procentach, bo o ile w dwóch poprzednich częściach tajemnic nie brakowało, tak tutaj robi się jeszcze bardziej zagadkowo już od pierwszych stron. W poprzednich tomach, szczególnie w "Utracie" wydawać by się mogło, że Lisa nie ma zmartwień i problemów, tymczasem tutaj wychodzi na jaw jak trudne życie miała dziewczyna.

Tak jak w poprzednich tomach, tak i we "Wstydzie" nie brakuje przemyśleń i życiowych refleksji. Jest tu tyle mądrych, wartościowych i ciekawych cytatów, że można by co kawałek je zaznaczać! "Wstyd" daje do myślenia, w moim przypadku sprawił, że przez jakiś czas pozostałam w dość nostalgicznym humorze.

W poprzednich tomach możemy znaleźć różne myśli jako wprowadzenia do rozdziałów, tym razem we wprowadzeniu użyte są fragmenty z pamiętnika byłego chłopaka Lisy. Gdy czytałam te fragmenty i stopniowo poznawałam przeszłość dziewczyny, wprost nie mogłam się nadziwić ile Lisa przeszła i jak udało jej się przybrać maskę bezproblemowej osoby.

Tak jak można się spodziewać, powieść tą czyta się niesamowicie szybko, jeden wieczór wystarczył, bym zatonęła w historii Lisy i jeszcze tego samego dnia ją skończyła. I wiecie co? Kiedy pomyślę, że to już koniec, że już nie spotkam, ani Gabe, ani Wesa, ani też Lisy, to serce mi się kraje, bo to jedna z najlepszych serii jakie ostatnio miałam okazje czytać! Jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza! Oczywiście, ma ona swoje wady, jednak zalety całkowicie mi je przyćmiły.

Przez te trzy tomy niezwykle zżyłam się z bohaterami, tak, że teraz aż łezka mi się w oku kręci, że wszystkie trzy powieści już przeczytałam i nawet jeśli będę je sobie "odświeżać" to już nie będzie to samo. Lisę również polubiłam, Tristana trochę mniej, ale także. Autorka potrafi kreować bardzo ciekawie postaci, nadać im ciekawą osobowość, a wszystko to ubarwić tajemniczą fabułą i pięknym stylem jakim się posługuje.

Często bywa tak, że pierwsza część jest najlepsza, a dalsze części są słabsze. Tutaj tak nie jest, autorka trzyma poziom. Przyznam, że po przeczytaniu "Utraty" nie sądziłam, że pisarkę stać na coś jeszcze lepszego, tymczasem "Toxic" całkowicie mnie zaskoczyło! "Wstyd" dorównuje poziomem poprzednim tomom, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest jeszcze trochę lepszy. Obecnie mam dylemat, bo jednak nie potrafię stwierdzić, czy to "Toxic" bardziej zdobyło moje serce, czy też "Wstyd".

Chyba nie potrafię opisać tej książki, tak by oddać wszystkie emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania, by ich doświadczyć po prostu trzeba po te powieść sięgnąć i samemu przekonać się o jej fenomenie. Cała trylogia nie jest zwykłą historią o miłości, tutaj miłość często jest bardziej tłem niż głównym wątkiem. Bohaterowie odkrywają samych siebie, mierzą się z trudną przeszłością, ale też tym co czeka ich w przyszłości. Napięcie trzyma i nie puszcza, aż do ostatniej strony, bo cała ta seria opiera się głównie na emocjach. Jak najbardziej polecam, zarówno "Wstyd" jak i poprzednie części trylogii "Zatraceni"!

Za możliwość przeczytania książki, bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

niedziela, 11 października 2015

Natasza Socha - Rosół z kury domowej

Wiktoria wraz z skończeniem nauki stała się przykładną żoną, nigdy nie pracowała w swoim zawodzie, jako architekt, a zajmowała się domem. Perfekcyjny obiad , idealnie wysprzątany dom i fachowe garnki do gotowania. Wydawać by się mogło, że wszystko jest idealnie, kiedy żona czeka na męża z doskonale wykonanym obiadem, tymczasem Wiktoria przeżywa szok, gdy Tymon pewnego razu oznajmia jej, że to już koniec ich małżeństwa, kobieta nie wie jak sobie poradzić z tą nieoczekiwaną informacją, zraniona, wyjeżdża do Niemiec do ciotki Klary, by na nowo uporządkować swoje życie, tam poznaje również inne zranione przez swoich mężów kobiety...

Może niektórzy pamiętają jak kilka miesięcy temu zachwycałam się "Maminsynkiem", wtedy sięgnęłam po tę powieść z zamiarem przeczytania czegoś lekkiego, ale jak się okazało, autorka w pozornie zabawnej fabule umieściła też drugie dno, jak było tym razem?

Już podczas czytania "Maminsynka" przekonałam się, że Natasza Socha, to autorka, która jeszcze nieraz może zaskoczyć i jednocześnie zachwycić, dokładnie tak jest w przepadku "Rosołu z kury domowej". Autorka pokazała, że ma niezwykły talent, do przelewania różnych obserwacji na papier, a co najważniejsze potrafi z tego stworzyć książkę, do tego świetną!

Kolejny już raz bardzo spodobały mi się stworzone przez autorkę kreacje bohaterów, które są niezwykle realne i dopracowane w każdym detalu. Do tego sama fabuła, równie dopracowana i prawdziwa, sprawia, że naprawdę trudno się od książki oderwać i gdyby nie to, że akurat w czasie jej czytania miałam dość sporo na głowie, pewnie przeczytałabym ją za jednym razem."Rosół" to książka przede wszystkim bardzo oryginalna, tak jak w przypadku "Maminsynka" autorka stworzyła jedyną w swoim rodzaju niezwykle mądrą i barwną historię, której po prostu się nie zapomina.

Bardzo lubię również styl pisania Nataszy Sochy, lekki z ciekawym poczuciem humoru, czasem ironią, może jest on trochę specyficzny, ale mi jak najbardziej przypadł do gustu. Nie brakuje tu również emocji, przez całą książkę przeżywałam wszystko wraz z bohaterkami, nie brakuje tu zabawnych momentów, ale są tu również i te przy których czytaniu serce bije szybciej. Uwielbiam książki, w których posiłki odgrywają pewną rolę, tak jest właśnie w "Rosole", Pani Natasza strawiła, że czekolada, która leżała sobie obok mnie została zjedzona w całości za jednym razem ;)

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o okładce, która moim zdaniem jest naprawdę bardzo ciekawa i niezwykle oryginalna, nie sposób nie zwrócić na nią uwagi! Podobnie jest z tytułem, który już na samym wstępie intryguje. Autorka opowiada o procesie "ukurzania", czyli można by powiedzieć, zrobienia z kobiety maszyny, która, pierze, sprząta, gotuje... Pani Natasza wszystko opisała bardzo realnie, myślę, że to jedna z tych książek, która powinna trafić do rąk każdej kobiety.

Świetna fabuła, doskonale wykreowani bohaterowie, ciekawy styl pisania... czego chcieć więcej? Może tylko wygodnego fotela i kubka herbaty, by jak najdłużej rozkoszować się chwilą z książką "Rosół z kury domowej" -  zapewniam, naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal!

poniedziałek, 5 października 2015

Pierwsze urodziny bloga

Źródło: google.pl

Rok temu o tej porze napisałam swojego pierwszego posta i umieściłam go na blogu, rok temu pojawiła się tu moja pierwsza recenzja, rok temu nawet nie sądziłam, że przez 365 dni to miejsce będzie istniało! 
Tymczasem... pokochałam mój "Książkowy świat" i nie zamierzam go opuszczać, pisanie recenzji stało się moją odskocznią od dnia codziennego, wciągnęło mnie i dziś gdy spoglądam w kalendarz, wierzyć mi się nie chcę, że to miejsce ma już rok!
Kiedy rok temu zakładałam bloga, myślałam, że pojawią się tu od czasu do czasu jakieś posty, ale już w życiu nie myślałam, że będę je tu dodawać systematycznie! Wciągnęło mnie to bardzo i w tej chwili nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym to miejsce opuścić, bo teraz to już część mnie. Może moje recenzje nie są idealne, może mogłyby być lepsze, ale ich pisanie sprawia mi ogromną radość!
Kochani, jest was tutaj 134! Dziękuję Wam bardzo, że jesteście, odwiedzacie i komentujecie bloga. Mówi się, że statystyki nie są ważne, jednak niesamowicie cieszą, 134 obserwatorów, prawie 24000 wyświetleń, gdy na to patrzę oczy mi się cieszą! Dziękuję Wam bardzo za to wszystko, gdyby nie Wy nie byłoby tego miejsca.
Przez ten rok udało mi się nawiązać kilka współprac recenzenckich, założyłam fanpage, osiągnęłam też swój blogowy sukces, o którym powiem więcej wkrótce, poznałam też wiele wspaniałych osób (niestety nie osobiście), mam tu na myśli głównie Minni z bloga Bądź tu, teraz, z którą stworzyłyśmy "Książkowe MMA" (choć ostatnio trochę ciężko nam z tym idzie), czasem piszemy ze sobą, wymieniamy się uwagami dotyczącymi bloga. Cieszę się bardzo, że Cię poznałam, a może nawet kiedyś uda nam się spotkać ;)
Bardzo się cieszę, że "Książkowy świat" powstał i istnieje cały czas, początkowo wątpiłam, czy to miejsce na pewno powinno powstać, z początku prawie nikt o nim nie wiedział. Teraz sprawia mi to tyle radości, że nie mam żadnych wątpliwości. .... Nie mogę uwierzyć, że to już rok! Jeszcze raz dziękuję, że jesteście, gdyby nie Wy, to miejsce by nie istniało, a pisanie tych wszystkich recenzji nie miało by sensu!
A w podziękowaniu mam dla Was konkurs, który w najbliższych dniach ukaże się na blogu ;)


czwartek, 1 października 2015

Krystyna Mirek - Szczęśliwy dom

Helena i Jan Zagórscy mają właśnie obchodzić swoją czterdziestą rocznicę ślubu, sami od lat tworzą szczęśliwe małżeństwo, ale martwią się, czy ich córki ułożą sobie życie. Gabrysia od lat bezskutecznie stara się o dziecko, czeka na dwie kreski na teście, jednak nie zważa na inne rzeczy. Maryla, po rozwodzie, samotnie wychowuje dwójkę dzieci, szukając mężczyzny, w którym miałaby oparcie. Anielka, wychowuje samotnie córkę, wraz z ojcem prowadzi księgarnię, jednak nie skarży się na swoje życie, Julia z kolei musi podjąć bardzo ważną, dotyczącą jej uczuciowej przyszłości. Jak potoczą się losy rodziny Zagórskich?

Po książki Krystyny Mirek, mogę sięgać w ciemno, już kilka razy zdążyłam się przekonać, że wszystko co wyjdzie spod jej pióra, to gwarancja naprawdę dobrej literatury, tak było już kilka razy, tak jest i teraz. Już parę razy miałam do czynienia z twórczością Krystyny Mirek i jeszcze ani razu się nie rozczarowałam, przede mną jeszcze kilka jej powieści, które staram się sobie dawkować, by jak najdłużej być pod urokiem jej historii!

Od pierwszej przeczytanej przeze mnie książki Pani Krystyny, zakochałam się w klimacie tworzonych przez nią historii. Atmosfera panująca w jej książkach jest niezwykła i niepowtarzalna, nikt, tak jak Ona nie potrafi stworzyć tak wspaniałego klimatu! Również "Szczęśliwy dom", ma w sobie pełno uroku i jedynego, niepowtarzalnego klimatu. Autorka sprawiła, że już od pierwszych stron poczułam zapach jabłek i zapragnęłam znaleźć się w pachnącym owocami sadzie.

Nigdy nie przepadałam za opisami w książkach. Jednak u Krystyny Mirek, jakoś nigdy mi one nie przeszkadzały. W tej powieści autorka również tak pięknie wszystko opisuje, że można bez problemu wczuć się w sytuacje, poczuć ciepło rodzinne i zapach świeżo ugotowanych potraw. Pani Krystyna jest chyba jedyną autorką, której opisy naprawdę lubię, bo są one jak żywe!

Kolejną rzeczą, którą oczarowała mnie książka jest jej realność, od każdej strony, aż bije perspektywa prawdziwego życia - samotne wychowywanie dzieci, a także staranie się by upragnione dzieci mieć, rozłąki, trudne wybory. Wszystko jest tu jak w prawdziwym życiu. Jednak autorka pokazuje również te miłe realia, a mianowicie jak ważna jest rodzina, wsparcie, jej miłość i pomoc. Od książki tej aż bije ciepło, które tworzy rodzina Zagórskich, wiem, że się powtarzam, ale klimat stworzony przez autorkę sprawił iż bardzo wczułam się w tę historię i zżyłam się z bohaterami.

Czy muszę mówić, że książkę tę czyta się w zawrotnym tempie? Myślę, że nikt nie będzie tym faktem zaskoczony. Właściwie, to nie ja pochłonęłam tę książkę, ale to ona pochłonęła mnie! Mimo, iż miałam w tym czasie sporo na głowie, przeczytałam ją niezwykle szybko!
Muszę również wspomnieć o okładce, którą jestem zachwycona! Wydawnictwo Filia, jeszcze nigdy nie zawiodło mnie w kwestii okładek, które zawsze są piękne i dopracowane. Tak jest również w przypadku książki "Szczęśliwy dom", nie sposób nie zakochać się w tej pięknej okładce, od której, aż bije ciepło!

Pokochałam tę książkę całym sercem, zatonęłam w historii rodziny Zagórskich i teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na drugi tom sagi, a po drodze czytać inne książki Pani Krystyny, których jeszcze przeczytać nie miałam okazji. "Szczęśliwy dom" naprawdę gorąco polecam, jest to książka idealna, na wieczorny relaks, w towarzystwie herbaty i wygodnego fotela. Jestem przekonana, że spodoba się każdej kobiecie. Ciepło i klimat, które aż biją od książek Krystyny Mirek, to rzeczy, dla których naprawdę warto poznać jej książki!

Za możliwość przeczytania książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia!

niedziela, 27 września 2015

Magdalena Wala - Przypadki pewnej desperatki

Julia kończy studia historyczne, do tego również pracuje - w szkole, na zastępstwie,a praca jak się okazuje, wcale do najłatwiejszych nie należy. Dziewczyna ma też dość "zakręconą" rodzinkę, no i Pawełka - swojego chłopaka, tylko, że wciąż nie jest przekonana co do ich związku...
Pewnego dnia okazuje się, że Paweł wraz z rodzicami odziedziczył stary pałacyk. Julia, jako zapalona historyczka nie może się doczekać, gdy zobaczy to miejsce. Dziewczyna buszując wśród zabytkowych rzeczy natyka się na stary pamiętnik, który zabiera ze sobą i czyta... Wtedy zaczyna się robić tajemniczo...

Lubię czytać debiuty, dlatego też z nieskrywaną ciekawością sięgnęłam po pierwszą książkę Magdaleny Wali. Jak się okazało "Przypadki pewnej desperatki" to świetnie napisana powieść, która zrobiła na mnie duże wrażenie! Wiadomo, jeśli debiut będzie udany czytelnik sięgnie po kolejne książki autora. Tak stało się właśnie ze mną, jeśli Pani Magdalena napisze kolejne książki, wtedy z pewnością po nie sięgnę, bo "Przypadki pewnej desperatki" bardzo przypadły mi do gustu.

Zacznę przede wszystkim od fabuły. Sam pomysł, był według mnie naprawdę dobry, a jego realizacja wypadła równie świetnie! Autorka pisze w ciekawym stylu, który od razu przypadł mi do gustu, pełno tu humoru, tajemnicy i intrygujących wydarzeń - nie sposób się nudzić! Powieść napisana jest w pierwszej osobie, dlatego też czytało mi się ją jak pamiętnik, w którym bohaterka opisuje swoje wrażenia dodając od siebie komentarze. Wypadło to bardzo dobrze, a co najważniejsze, sprawiło, że z trudem mogłam oderwać się od książki.

Kreacją bohaterów również nie mam nic do zarzucenia, już od pierwszych stron polubiłam Julię - dziewczynę, która uczy się i pracuje, ani jedno, ani drugie do najłatwiejszych nie należy, szczególnie gdy ma się taką szefową jaką ma Julia. Wszystko to sprowadza się do tego, iż życie Julii jest bardzo zwariowane. Jest jeszcze Paweł, który bardzo różni się od swojej dziewczyny, prowadzi spokojne i ustatkowane życie, w którym chciałby zobaczyć zarówno siebie jak i Julię.

Podoba mi się pomysł na wprowadzenie do książki wątku historycznego, który dodaje książce tajemnicy oraz wyróżnia spośród innych książek. Powieść napisana jest naprawdę dobrze, w żadnym momencie nie dając odczuć, że to literacki debiut autorki! Zarówno bohaterowie, jak i ich wypowiedzi były niezwykle realne, sprawiły, że polubiłam tę powieść i trudno było mi się z nią rozstać. Jestem i pewnie jeszcze na długo pozostanę, pod urokiem książki Pani Magdaleny.

Ciekawa fabuła, zabawne dialogi, realni bohaterowie i tajemnica. Czego chcieć więcej? Powieść intryguje, bawi i sprawia, że można oderwać się od rzeczywistości, ja jestem zachwycona i myślę, że każda kobieta będzie. Tak udane debiuty nie zdarzają się zawsze, a "Przypadki pewnej desperatki" sprawiają wrażenie jakby napisane były przez doświadczoną autorkę, która ma na swoim koncie co najmniej kilka książek! Pani Magdalenie należą się naprawdę wielkie brawa za stworzenie tak świetnej historii!

Książkę tę czyta się naprawdę lekko i przyjemnie, idealnie nadaje się ona na długie jesienne wieczory, z kubkiem herbaty w jednej ręce i książką w drugiej, które właśnie nadchodzą. Nie jest to wymagająca lektura, dlatego idealnie wpasuje się w ponure dni. Mi "Przypadki..." bardzo poprawiły humor i pozostały w pamięci. Myślę, że historia ta przypadnie do gustu każdej kobiecie, ja w każdym razie gorąco ją polecam!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

środa, 23 września 2015

Beata Andrzejczuk - Tajemnica Jacoba

Natalia i Maksym, nareszcie są małżeństwem, przeżyli w swoim związku wiele wzlotów i upadków, ale ich drogi nareszcie szczęśliwie się połączyły. Nie zmieniły się jednak dawne nawyki Maksyma, mężczyzna, ma dar do stawiania ludzi przed faktem dokonanym, tak dzieje się i tym razem. Do Polski przyjechać na dawny kolega Maksyma  - Jacob, o czym Natalia dowiaduje się kilka dni wcześniej. Jacob nie należy do "łatwych" ludzi, o czym szybko się przekonają...

Beata Andrzejczuk to pisarka, której książki czytają setki nastolatek, sama kilka lat temu sięgnęłam po pierwszą część "Pamiętnika nastolatki" i na jednej części się nie skończyło. Do całej serii mam ogromny sentyment, dlatego też każdą część czytam. Natalię poznałam, gdy chodziła do gimnazjum, a teraz jest ona już mężatką. Z bohaterką zżyłam się, więc bardzo, dlatego oczywistym było dla mnie, że po "Tajemnicę Jacoba" sięgnąć muszę!

Już od pierwszych stron polubiłam nowego  bohatera - Jacoba. Moją sympatię zdobył on przede wszystkim swoim specyficznym sposobem bycia i równie specyficznym poczuciem humoru, pełnym ironii. Chłopak ma dość skomplikowaną przeszłość, która dla Natalii i Maksyma jest zagadką. Jacob niewiele o sobie mówi, a przy każdej próbie rozwikłania przez Natalię jego tajemnic natychmiast traci swój humor, jaki ma ku temu powód?
Natalia i Maksym mają już miejsce w moim sercu, dlatego też na ich historii nie mogłam się zawieść. Przyznam jednak, że brakowało mi trochę Maksyma, który pojawiał się tym razem dość rzadko. Jest to jednak zrozumiałe ponieważ w tej książce zajmuje się on "rozkręceniem" swojej firmy.

Autorka porusza także pewne problemy, tym razem są nimi, z pozoru małe i niewinne kłamstwa, które się gromadzą. Natalia nie zdaje sobie sprawy, że ukrywając pewne rzeczy przed swoim mężem, nie pozwala mu, by w pełni mógł uczestniczyć w ich - wspólnym przecież - życiu. Tajemnice Jacoba również do najłatwiejszych nie należą, ale o tym możecie się przekonać wyłącznie sięgając po książkę.

Kolejnym atutem jest styl pisarki - mało opisów, dużo dialogów. Do tego książkę czyta się niesamowicie szybko (choć jak dla mnie jest ona zbyt krótka!) Muszę jeszcze wspomnieć o realności, która aż bije od każdej strony tej książki, jak i z resztą od całej serii, nie ma się jednak czemu dziwić, bo często opisywane przez Panią Beatę historie, są oparte na prawdziwych wydarzeniach.

Jak zwykle historia Natalii i Maksyma pochłonęła mnie bez reszty! Jacob również zdobył miejsce w moim sercu, bardzo go polubiłam, a po przewróceniu ostatniej strony, aż żal było mi się z nim rozstawać. Mam nadzieję, że Pani Beata zdecyduje się na kontynuowanie opowieści o dorosłym życiu Natalii i Maksyma - na co bardzo czekałam, dlatego też żywię nadzieję, że na jednej książce się nie skończy, Polecam każdej nastolatce (i nie tylko), szczególnie, że nadchodzą długie jesienne i zimowe wieczory, na które ta książka nadaje się idealnie! Myślę nawet, że jeśli ktoś ma ochotę może przeczytać "Tajemnicę Jacoba" jako osobną powieść, choć uważam, że nie ma to już takiego uroku jak czytanie całej serii. W każdym razie - serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Rafael!

sobota, 19 września 2015

Jessica Sorensen - Przypadki Callie i Kaydena

Callie i Kayden mimo, że często się mijali, nigdy nie zwracali na siebie uwagi, a właściwie, to Kayden ignorował Callie, której nigdy nie lubiano. Dziewczyna zawsze była odosobniona, choć nikt nie zagłębiał się w to, dlaczego tak jest. Kayden z kolei w domu spotyka się z przemocą, której trudno się przeciwstawić. Pewnego razu Callie jest światkiem wydarzenia, które mogłoby skończyć się fatalnie, ale na szczęście dziewczyna zapobiega tragedii, wtedy wydaje się, że to ostatnie spotkanie tej dwójki, jednak jakiś czas później ich losy ponownie się splatają.

Początkowo jakoś niespecjalnie porwała mnie ta powieść, bałam się, że będzie to kolejna ckliwa opowieść o miłości. Jednak po kilku rozdziałach okazało się, że ta powieść z pewnością do takich nie należy. Ból i cierpienie, to główny temat tej książki, wcale nie miłość jak mogłoby się wydawać. Jest ona dopiero na drugim planie, co w żadnym razie nie jest wadą, a raczej zaletą.

Ostatni rozdział... Nie mam słów by to opisać, autorka zagrała mi na emocjach i sprawiła, że pierwsze co zrobiłam po zamknięciu książki, to sprawdzenie czy jest druga część, i całe szczęście jest! Po zamknięciu książki myślałam tylko o tym, kiedy pojawi się w Polsce, całe szczęście dzień później przeczytałam wspaniałą wiadomość, że premiera już niedługo!
Ostatni rozdział całkowicie mnie zaskoczył i pozostawił w wielkiej niepewności. O ile większość książki nie wywołała u mnie zbyt wielu emocji, to końcówka, rozszarpała moje serce.

"Przypadki Callie i Kaydena",to książka o cierpieniu. Bólu, który ciągnie się w nieskończoność i nie pozwala o sobie zapomnieć. Zarówno Callie, jak i Kayden doświadczyli w swoim życiu wiele cierpienia, jedno z nich psychicznego, drugie fizycznego. Jest to historia, o trudnym życiu i trudnej miłości, której doświadczyli bohaterowie. Autorka wszystko to opisała niezwykle realnie, tak, że nieraz żałowałam bohaterów. Jak już wspomniałam, miłość pojawia się tu na drugim miejscu.

Zarówno fabuła, jak i bohaterowie zostali stworzeni bardzo realnie, co bardzo mi się podoba, nie mam tej kwestii  nic do zarzucenia. Polubiłam również postacie Setha i Luka, czyli przyjaciół głównych bohaterów, szkoda, że niewiele możemy się tu o nich dowiedzieć, poza bardziej ogólnymi informacjami.
Po raz pierwszy od jakiegoś czasu spotkałam się w książce z nieszczęśliwym zakończeniem. Książki, które ostatnio czytałam, zazwyczaj kończyły się dość optymistycznie, tutaj z kolei Pani Sorensen pozostawia czytelnika w niepewności i oczekiwaniu na kolejny tom.

Muszę również wspomnieć, że jestem zachwycona okładką książki. W dużej mierze to ona właśnie zachęciła mnie do poznania historii Callie i Kaydena. Intryguje i przyciąga wzrok, jestem ją kompletnie zauroczona!

Podoba mi się również naprzemienna narracja, raz z punktu widzenia, Callie, innym razem Kaydena, wypadło to naprawdę bardzo dobrze, ponieważ możemy poznać myśli obojga bohaterów.
Już teraz niecierpliwie czekam, na premierę drugiej części "Przypadków...". Jestem bardzo ciekawa drugiego tomu, z resztą po takim zakończeniu... czemu tu się dziwić? Książkę tę naprawdę Wam polecam, myślę, że wielu osobom, przypadnie ona do gustu.

Za możliwość przeczytania tej powieści bardzo dziękuję Księgarni Bonito.pl

poniedziałek, 14 września 2015

Carina Bartsch - Lato koloru wiśni

Emely mieszka w Berlinie, gdzie również studiuje. Do Berlina postanawia również przeprowadzić się jej przyjaciółka - Alex. Niestety Alex ma brata - Elyasa, którego Emely szczerze nie cierpi, nie widzieli się już od kilku lat i dziewczyna miała już nadzieję, że spotkanie nigdy nie nastąpi, no, ale wraz z przyjazdem Alex, Emely jest skazana również na towarzystwo Elyasa, który mimo, że dziewczyna nie ma ochoty, uparcie próbuje ją poderwać. Co z tego wyniknie?

Kiedy przeczytałam recenzję tej książki napisaną przez jedną z blogerek, po prostu nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie, do tego już od początku czułam, że na pewno "Lato koloru wiśni" przypadnie mi do gustu, i dokładnie tak się stało, powieść porwała mnie i wprost nie mogłam się od niej oderwać! Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem!

Pokochałam tę książkę przede wszystkim za humor. Wspaniały humor, często wraz z ironią. Bardzo lubię bohaterów, którzy w swoich przemyśleniach używają ironii. Trzeba przyznać, żetej autorce wyszło to naprawdę dobrze!
Skoro już jestem przy bohaterach, to muszę powiedzieć, że ich kreacje były naprawdę dopracowane i wypadły świetnie. Zarówno głównych bohaterów Emely i Elyasa, jak i  choćby Alex. Elyasa polubiłam głównie za jego poczucie humoru, ale też za determinację i zarozumiałość. Emely czasem denerwowała mnie wiecznym odrzucaniem chłopaka, ale mimo wszystko, również bardzo ją polubiłam.

Nie jest to może literackie arcydzieło, ale już na pewno dobrze napisana książka, która zapada w pamięć, momentami zaskakuje, a co ważne potrafi również rozbawić. Do tego to zakończenie, przez , które moja buzia sama się otwarła, nie, pozostawię to chyba bez komentarza... Autorka po prostu zakończyła książkę w takim momencie, w którym w żadnym wypadku książki się nie kończy! Teraz pozostaje mi tylko niecierpliwie czekać, aż ukaże się "Zima koloru turkusu".

Z tyłu okładki widzimy, że fani "Love Rosie", powinni przeczytać "Lato koloru wiśni" i rzeczywiście tak jest, możemy tu dostrzec podobne poczucie humoru, dlatego fani "Love, Rosie" powinni być naprawdę zadowoleni.

Przyznam, że powieść momentami, była odrobinę przewidywalna, ale jakoś niespecjalnie mi to przeszkadzało, cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z tą książką, bo czas na jej czytaniu spędziłam naprawdę przyjemnie. Powieść czyta się niezwykle szybko, co nie zawsze się zdarza w przypadku pięciuset stronicowych powieści. Tutaj z pewnością na nudę i smutki narzekać nie możemy. Przygotujcie się raczej na dużą dawkę śmiechu, u mnie było on wywołany głównie po przez konwersacje Elyaca i Emely, ale też czasem rozmyślania głównej bohaterki.

Świetni bohaterowie, wspaniały humor i ciekawa fabuła. Tak w skrócie mogłabym podsumować tę powieść,którą  naprawdę Wam polecam, jeśli macie ochotę się rozerwać i przeczytać coś dzięki czemu będziecie się trzymać za brzuchy ze śmiechu, to myślę, że dobrze trafiliście, "Lato koloru wiśni" to właśnie taka książka, idealna na smutne wieczory. Gorąco polecam, mam nadzieję, że się skusicie.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Marcie i Wydawnictwu Media Rodzina!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka