niedziela, 15 kwietnia 2018

Przeczytaj i podaj dalej, czyli Wielka Wymiana Książkowa

Jest wiele książek, które czytamy raz, ale jesteśmy pewni, że do nich nie wrócimy, czasem po prostu kompletnie nam się nie podobają, a niektóre to nietrafione prezenty. Dzięki Save the Magic Moments oraz Socjopatka.pl możemy dać im drugie życie! Nam się nie podobały, ale może komuś innemu przypadną do gustu? Od 15 do 22 kwietnia możemy się wymienić bezkosztowo (ponosząc tylko koszty przesyłki). Poniżej przedstawiam Wam 12 tytułów, które z wielką chęcią wymienię! Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie i nasza wymiana będzie jak najbardziej udana. Niżej pod zdjęciami jest lista książek wraz z ich stanem ;)
Jeśli chcecie dołączyć, tutaj znajdziecie szczegóły: link
Jeżeli jakiś tytuł Was zainteresuje, dajcie znać w komentarzu, lub piszcie na maila: michalina.kulinska@o2.pl

  1. Błękitne dziewczyny - Ewa Podsiadły-Natorska (stan bardzo dobry)
  2. Ważka - Małgorzata Rogala (stan dobry - złamany grzbiet)
  3. Pułapka uczuć - Colleen Hoover (stan bardzo dobry) z Aleksandrą
  4. Herbata z jaśminem - Agnieszka Gil (nowa) wymienione z czytadełko
  5. Przecież cię znam - Beata Ostrowicka (nowa) z swoimislowami
  6. Imagines - Anna Todd i inni (stan bardzo dobry) z dzoankapisanka
  7. Gra pozorów. Kuchennymi drzwiami. - Katarzyna Majgier (nowa)
  8. Trudny mężczyzna - Anna Bednarska (stan bardzo dobry)

  1. Pod presją - Michelle Falkoff (nowa) wymieniona z Panna Jagiellonka 
  2. Sztuka śmierci - Aleksandra Marinina (nowa) rezerwacja
  3. Romy i Alain. Szalona miłość. - Gunter Krenn (nowa) 
Nie zdążyłam zrobić szczegółowych zdjęć, ale oczywiście podeślę jeśli ktoś będzie zainteresowany wymianą, albo dodam do posta w czasie trwania wymiany :)
Link: http://yummymummyideas.blogspot.com/

środa, 4 kwietnia 2018

Colleen Hoover - Slammed


Layken po stracie ojca wraz z mamą i bratem przyprowadza się do Michigan. Perspektywa układania życia od nowa nie jest zachwycająca. Dopiero widok nowych sąsiadów - Willa i jego młodszego brata sprawia, że Layken zaczyna się przekonywać do przeprowadzki. Nie spodziewa się jednak, że los szykuje dla niej kilka niemiłych niespodzianek. Jedno jest pewne - łatwo nie będzie.

Rzadko zdarza mi się czytać daną książkę dwa razy, a właściwie prawie mi się to nie zdarza, bo choć są książki, które chętnie przeczytałabym ponownie, to na rynku wydawniczym pojawia się tyle nowości, że nie sposób nadążyć. Wznowienie "Pułapki uczuć" dało mi szansę ponownego zapoznania się z losami Layken i Willa. Pomyślałam, że bardzo chętnie ją sobie przypomnę, przed przeczytaniem dwóch kolejnych tomów, których nigdy nie czytałam. Aż wierzyć mi się nie chcę, że nawet po prawie trzech latach "Slammed" wywołało u mnie takie same emocje. Co z tego, że wiedziałam jak ta książka się zakończy? Mimo tego z wielką uwagą i niecierpliwością śledziłam losy bohaterów. Co więcej powieść ta ponownie wciągnęła mnie niesamowicie i całkowicie oderwała od rzeczywistości. Nie sądziłam, że nawet za drugim razem można się tak zachwycić daną książką. Bo "Slammed" zachwyca i pozostawia z wielkim niedosytem, który od razu zaspokoiłam "Point of retreat", ale o tym innym razem.

"Slammed" to książka pełna radości, ale i wzruszeń. To jedna z tych książek, gdzie na jednej stronie nie możemy przestać się uśmiechać, aby przy kolejnej wybuchnąć płaczem. Nie każdy potrafi to zrobić, a Hoover ta sztuka udaje się w niejednej książce. Ta kobieta potrafi pisać w sposób tak czarujący, że jej książki chce się przeczytać jak najszybciej i jednocześnie żal jest je kończyć. Ostatnio starałam się trochę odpocząć od Young i New Adult, bo miałam wrażenie, że każda z tych książek jest podobna do siebie. Dlatego tym bardziej jestem w szoku, że "Slammed" pozostała dla mnie jedną z najlepszych książek tego gatunku. Hoover zawsze potrafiła mnie zadziwić i mam nadzieję, że uda jej się to jeszcze niejednokrotnie. Nie mówię, że ta powieść nie ma wad, bo na pewno ma, ale jestem nią na tyle zauroczona, że nie zwracałam na nie uwagi. Jedną, bardziej zauważalną jest wyidealizowanie Willa , który ma same najlepsze cechy, ale w końcu czasem można pomarzyć o takim ideale jak on ;)

Bardzo podoba mi się pomysł wplecenia w tę historię poezji, nietypowej, bo chodzi o slam poetycki. Na ogół nie czytam poezji, ale ta jest na tyle inna i tak bardzo pasuje do całej opowieści, że naprawdę bardzo mi się to podoba. Przede wszystkim brzmi prawdziwie i jest zrozumiała, więc za ten pomysł Hoover ma ode mnie kolejny duży plus. Podoba mi się również, że nie tylko losy głównych bohaterów intrygują, ale też tych drugoplanowych potrafią nieźle zaskoczyć. Intrygująca jest między innymi postać Eddie, to niezwykła dziewczyna, która pokazuje, że warto w życiu docenić pewne rzeczy. Bez wątpienia warto przeczytać "Slammed", czytanie na pewno nie zajmie Wam dużo czasu, bo książka nie dość, że krótka, to jeszcze jest niezwykle wciągająca. Sama aż żałuję, że ta historia ponownie jest już za mną, ale kto wie, może kiedyś wrócę do niej po raz kolejny?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu YA!

wtorek, 20 marca 2018

Book Tour z "Nauczycielem tańca" - zapisy


Niedawno pomyślnie zakończył się Book Tour z "Friendzone", dlatego zaskoczona bardzo pozytywnym odzewem przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym :) Tym razem mam Wam do zaproponowania Book Tour z "Nauczycielem tańca" - Anny Dąbrowskiej :) Jak pewnie wszyscy wiedzą, zabawa polega na podróży danej książki między uczestnikami. Jeśli jesteście zainteresowani przeczytaniem książki, to gorąco zachęcam do zgłoszeń. Z pewnością przypadnie do gustu fanom New Adult :)
"Friendzone", które niedawno wróciło do mnie z podróży wygląda naprawdę świetnie, mnóstwo w nim zaznaczonych cytatów i dopisków na marginesach opisujących emocje uczestników.
(tutaj możecie go zobaczyć) Dlatego też gorąco zachęcam do zapisywania swoich odczuć na kartach powieści

REGULAMIN:
  1. Book Tour ruszy jeśli minimum osoby wyrażą chęć udziału. Przy czym, zgłaszać się mogą tylko osoby mieszkające na terenie Polski. Wysyłka za granicę pewnie byłaby pewnym kłopotem.
  2. Po zgłoszeniu się w komentarzu pod tym postem, proszę o przesłanie mi swoich danych adresowych i linku bloga/instagrama na adres e-mail: michalina.kulinska@o2.pl lub przez profil na instagramie.
  3. O zgłoszenia proszę do 25 marca, ale jeśli ktoś zgłosi się po tym terminie, a będzie to przed zakończeniem Book Touru, to też znajdzie się miejsce :) Kolejność zgłoszeń będzie decydowała o tym w jakim porządku będzie wędrowała książka.
  4. Bloger, który otrzyma książkę, wpisuje swoje imię, bądź nick oraz adres bloga lub w przypadku bookstagramów - imię i nazwę swojego profilu na tytułowej stronie. Jak już wspomniałam - super, jeśli będziecie zaznaczać swoje ulubione cytaty (jeszcze lepiej, jeśli karteczki indeksujące podpiszecie imieniem, czy nickiem), możecie pisać swoje wrażenia na marginesach stron - do czego gorąco wszystkich zachęcam (byłoby fajnie, gdyby każdy używał inny kolor długopisu, aby łatwo można było  Was rozróżnić):) Ale jednocześnie bardzo proszę, abyście moją książkę szanowali jak swoją (czyli nie zaginali rogów itp.) ;)
  5. W ciągu 10 dni od otrzymania książki, należy przeczytać powieść i opublikować recenzję na swoim blogu, fajnie jeśli podeślecie mi później link do swojej opinii na podany e-mail :) Proszę abyście w miarę możliwości pilnowali tego terminu, by w miarę sprawnie to szło.
  6. Tym razem mogą się zgłaszać także osoby, które posiadają Bookstagrama, jeśli tylko umieszczę zdjęcie egzemplarza na swoim profilu :)
  7. W swojej recenzji, należy zawrzeć informację o tym, że jest to egzemplarz z Book Tour (dodać link do regulaminu), a także, wstawić zdjęcie egzemplarza najlepiej wraz z tytułową stroną z wpisami uczestników. Podobnie z Instagramem, pod zdjęciem poproszę o informację, że książka pochodzi z Book Touru :)
  8. W końcu (w ciągu tych dziesięciu dni) trzeba wysłać książkę kolejnej osobie, a więc po przeczytaniu proszę o kontakt ze mną po przez maila, który podawałam wyżej, lub instagrama, w sprawie danych adresowych następnego uczestnika. Proszę Was, by powieść była wysyłana listem poleconym, żeby nigdzie nie zaginęła! Super jeśli dodatkowo list będzie priorytetowy, by przesyłka znalazła się szybciej u kolejnej osoby :) Zastrzegam sobie możliwość poproszenia o numer nadania!
  9. Zgłaszając się do Book Tour zobowiązujecie się do przestrzegania powyższego regulaminu.
  10. Po zgłoszeniu się zostaniecie dopisani do listy uczestników :) Poniższa lista stanowi kolejność przesyłania sobie książki, nazwy osób, u których książka już była zostaną oznaczone na liście pogrubieniem.
Jeśli macie jakieś pytania to śmiało, pytajcie :) Pamiętajcie o podesłaniu adresu do wysyłki na maila!
Jeżeli będziecie dodawać zdjęcia książki z Book Touru na instagrama, miło mi będzie jeśli mnie oznaczycie @ksiazkowy_swiat ;) Będzie mi też miło jeśli zaobserwujecie mojego bloga, bo Book Tour jest oczywiście z myślą o osobach, które śledzą mojego bloga i instagama ;)

LISTA UCZESTNIKÓW:
  1. wroclawianka czyta
  2. Claudia Reads
  3. @zetbasia
  4. czytado
  5. Czytelnia Dominiki
  6. little black - Miejsce dla słów
  7. bibliotecznie
  8. domcia.choo
  9. @ines_o_ksiazkach
  10. Zuzanna P. - Czytanie i inne przygody
  11. @blackstarsts_books
  12. Atramentowe książki
  13. @mondej5
  14. Kocia Matka
  15. @zakatek.czytelniczy
  16. @hamak.ksiazkowy
  17. Written-In-A-Sheet
  18. @paulina_possi - Pasja naszym życiem
  19. Ola K. - Nieuleczalny Książkoholizm
  20. Dorota - Recenzje na widelcu
  21. Kociara
  22. Eliza B.
  23. Knigi Olgi
  24. @asiagutow
  25. @zaplatanamaja
  26. dzosefinn

piątek, 9 marca 2018

Brak książek w organizmie? Pogotowie czytelnicze pomoże!

Brakuje Ci książek do czytania? Domyślam się, że nie, ale mimo tego przedstawiam ofertę, której nie można przegapić! Pogotowie Czytelnicze Księgarni Tania Książka rusza z Książkoterapią! Znacie jakieś oporne przypadki, które całymi dniami wolą oglądać telewizor? Toż to może doprowadzić do poważnych chorób! Poziom książek w organizmie drastycznie spada... Potrzebne Pogotowie Czytelnicze!
Od 9 do 13 marca 2018 roku rusza Ksiażkoterapia! [link]
Jeżeli jeszcze nie widzieliście okazyjnych cen jakie przygotowała Tania Książka - koniecznie zajrzyjcie! 30 000 tytułów nawet do 40% taniej! Sama już czuję spadek poziomu książek w organizmie... Półki się co prawda uginają, ale ciii! Jak większość ludzi nienawidzę zastrzyków, ale zastrzyk dobrej literatury zdecydowanie się przyda! A widzieliście jakie piękne zakładki Tania Książka przygotowała z tej okazji? Oj kusi zamówienie, kusi ;)

Oprócz samej Ksiażkoterapii Księgarnia przygotowała także konkurs, w którym można zdobyć kod rabatowy na kolejne zakupy :) [link]

Post powstał we współpracy z Księgarnia Tania Książka.

sobota, 3 marca 2018

Wyniki konkursu!

Dzisiaj przychodzę do Was z wynikami rozdania, w którym można było wygrać książkę "Chłopak, który bał się być sam" - Marieke Nijkamp :) Zgłosiło się 14 osób, ale wygrać mogła tylko jedna ;)
Jest to osoba, która jakoś siódma zgłosiła się do konkursu, czyli...
Marta Dobrzyńska
Gratuluję i już lecę pisać maila ;) Na adres czekam 7 dni, jeśli zwycięzca się nie zgłosi wylosuję kolejną osobę. Dziękuję wszystkim za udział w konkursie, na pewno jeszcze będą okazje do wygranej na moim blogu ;)


piątek, 2 marca 2018

Nie czytasz książek? Lecz się!


Na widok pustej biblioteczki kłuje Cię w sercu? Po skończonej książce masz napady lęku? A może drgawki utrudniają Ci zaparzenie melisy na uspokojenie, kiedy nie masz nic nowego do przeczytania?

To oznaka, że cierpisz na niedobór książek! Na szczęście wiemy jak Cię wyleczyć! Już 9 marca Pogotowie Czytelnicze wkracza do akcji!

http://www.taniaksiazka.pl/l/Pogotowie-Czytelnicze

Ślubowaliśmy pomóc w potrzebie wszystkim Książkoholikom, którzy są spragnieni nowych tytułów i słowa dotrzymamy. Opracowaliśmy skuteczną metodą leczenia. Stosujemy inhalację z pary topniejących cen, okłady z gorących nowości oraz terapię szokową przy użyciu porażających promocji. Wszystkim osobom, które zamiast krwi mają tusz, umożliwiamy przyjmowanie książek dożylnie. Czopków nie stosujemy.

Chcesz dostarczyć swojemu organizmowi niezbędnych witamin i książkowych minerałów? Nie oszczędzaj na swoim czytelniczym zdrowiu i weź udział w naszej KsiążkoTerapii!

Kto: Pogotowie Czytelnicze na TaniaKsiazka.pl
Gdzie: http://www.taniaksiazka.pl/l/Pogotowie-Czytelnicze
Kiedy: Start już 9 marca 2018 roku

Post powstał we współpracy z Księgarnią Tania Książka :)

piątek, 23 lutego 2018

Remigiusz Mróz - Nieodnaleziona


Damian Werner miał piękne plany na dalsze życie wraz z Ewą. Z restauracji wyszli jako szczęśliwi narzeczeni, ale już chwile później ich drogi się rozeszły. Stali się ofiarami napaści, po której Ewa zaginęła bez śladu. Werner przez dziesięć lat nie może pogodzić się z tym co się stało. Nie może uwierzyć, kiedy przyjaciel pokazuje mu zdjęcie ukochanej na jednym z portali społecznościowych zrobione podczas koncertu. Czy to możliwe, że Ewa nadal żyje?

Chyba nie ma obecnie osoby w Polsce, która nie słyszała o książkach Remigiusza Mroza. Autor w szalonym tempie publikuje swoje nowe powieści, trudno nadążyć i być na bieżąco ze wszystkim co wyjdzie spod pióra pisarza. Czy szybkość wydawania książek przekłada się też na ich słabszą jakość? Niestety, mam wrażenie, że trochę tak, bo choć "Nieodnaleziona" jest książką, którą przeczytałam w dwa dni, co jak na moje tempo czytania jest czymś niecodziennym, to jednak nie obyło się bez pewnych potyczek. O tej książce jest w ostatnim czasie naprawdę głośno, niemal na każdym kroku się na nią natykam, dlatego z wielkim zaciekawieniem po nią sięgnęłam. Co z tego, że "starsze" książki Mroza czekają nieprzeczytane na półce, musiałam się przekonać, co takiego jest w "Nieodnalezionej", że tyle osób ją czyta. No i szybko się przekonałam, że to niesamowicie wciągająca książka, która w gruncie rzeczy "czyta się sama" i nie sposób jej odłożyć. Gdyby jeszcze za tym szła równie dopracowana fabuła, byłoby idealnie...

Fabuła nie jest zła, powiedziałabym nawet, że pomysł, na który wpadł autor jest naprawdę świetny. Niestety, mam wrażenie, że ostatecznie trochę w tym wszystkim się pogubił. Mamy sporo nieścisłości, niedopowiedzeń i chociaż zaskakujące to przekombinowane zakończenie. Fabuła naprawdę miała spory potencjał, bo poruszany w niej temat przemocy wobec kobiet jest ważny, a przy tym poruszający. Większość tej książki była naprawdę niezła, dlatego tak bardzo ubolewam nad końcówką. Te ostatnie kilkadziesiąt stron niestety według mnie bardzo obniżyło poziom tej książki. Czyta się je z takim wrażeniem jakby autor w ostatniej chwili postanowił coś zmienić i dlatego nie wyjaśnił wielu ważnych spraw. Generalnie, o ile pod koniec pierwsze zaskoczenie kto jest kim jest nawet intrygujące, to kolejne już totalnie przekombinowane. Nie chcę mówić zbyt wiele, ale naprawdę szkoda, że autor chociażby nie wyjaśnił kilku pytań, które nadal kłębią mi się w głowie po skończeniu tej książki. Mimo wszystko, nie można odmówić tej historii emocji, bo Mróz serwuje nam ich cały ogrom. Poszukiwania Ewy dostarczają niemałej dawki emocji, a przy tym przemoc domowa, opisana dość realistycznie, że czytanie o niej aż boli.

O ile po pierwszych kilkudziesięciu stronach spodziewałam się naprawdę dobrej książki, to ostatnie strony nieco tę opinię zmieniły. Ostatecznie mam dosyć mieszane uczucia, bo choć emocji nie brakowało, to jednak gdzieś tam nadal pojawiają się pytania dotyczące zakończenia. Nie zmienia to jednak faktu, że czyta się niesamowicie szybko, a biorąc pod uwagę, że wszystkie poprzednie książki w ostatnim czasie czytałam po dwa tygodnie, to przeczytanie "Nieodnalezionej" w dwa dni jest naprawdę świetnym wynikiem. Dlatego na niemoc czytelniczą zawsze będę polecać Mroza, bo choćby pewne elementy książki zgrzytały, to fabuła zawsze jest na tyle zajmująca, że nie da się od niej oderwać. Widać też, że Remigiusz Mróz nie boi się trudnych tematów pisząc o przemocy domowej. Bez wątpienia jest to ważny temat, dlatego należą się słowa uznania, że autor go poruszył. Ciekawa jestem, czym jeszcze w swoich książkach zaskoczy nas Mróz, bo jestem przekonana, że jeszcze niejednokrotnie to zrobi. Sama mam do przeczytania jeszcze niemały stosik jego książek, więc czas zacząć nadrabiać zaległości!
A Wy pamiętajcie na niemoc czytelniczą zawsze książki Mroza! Samą "Nieodnalezioną" również polecam, bo mimo wszystko to książka warta przeczytania!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni Tania Książka!

środa, 14 lutego 2018

Marieke Nijkamp - Chłopak, który bał się być sam


Uczniowie Opportunity wracają do szkoły po feriach. Wszyscy gromadzą się w auli i ze znużeniem słuchają przemówienia, wygłaszanego przez dyrektorkę, które wszyscy znają na pamięć. Kiedy nadchodzi czas by się rozejść, przy drzwiach zaczyna tworzyć się tłum. Drzwi są zamknięte. A w auli znajduje się napastnik, jeden z byłych uczniów - Tyler, wyposażony w broń. Nikt nie spodziewa się, że szkolny apel przerodzi się w masakrę.

Książki młodzieżowe mimo różnej tematyki, którą poruszają często okazują się podobne do siebie. Zwykle traktują o miłości, problemach - czasem błahych, czy marzeniach. Dlatego byłam nieźle zaskoczona gdy rozpoczęłam lekturę "Chłopaka który bał się być sam". Czułam się jakbym czytała naprawdę niezły thriller. Zaczęłam ją czytać w drodze do szkoły, w autobusie i miałam zamiar czytać tak do końca. Dawkować sobie po 20 minut lektury, ale nie wytrzymałam. Po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że muszę tę książkę przeczytać do końca za jednym razem. Pochłonęła mnie całkowicie. Wywołała naprawdę mnóstwo emocji i zaskoczeń. Napięcie jest tutaj obecne niemal cały czas, nie wiadomo co przyniosą kolejne strony, a prawie każda kryje w sobie coś niespodziewanego. Strach, który odczuwają uczniowie, którzy znaleźli się w pomieszczeniu jest niemal namacalny, nie wiadomo kto będzie kolejną ofiarą.

Akcja tej książki pędzi w szaleńczym tempie, nie ma nawet chwili na wytchnienie. Zaskakujące jest to, że cała historia toczy się w ciągu niespełna godziny. Wydaje mi się to trochę naciągane, wydarzeń jest tyle, że aż trudno uwierzyć by zmieściły się w tak krótkim czasie. Może jednak to dlatego, że historia przedstawiona jest z punktu widzenia czterech bohaterów, czas wydaje się bardziej rozciągnięty. Początkowo taka narracja sprawiała, że trochę gubiłam się kto jest czyją siostrą, przyjaciółką,czy dziewczyną. Z czasem jednak doceniłam taki sposób przedstawienia tej historii, bo dzięki temu możemy poznać lepiej punkt widzenia większej liczby osób. Osoby te nie są przypadkowe, bo każda z nich ma coś wspólnego z Tylerem, jest to między innymi siostra bohatera, czy też była dziewczyna. Mam wrażenie, że najmniej potrzebna jest właśnie narracja jego byłej dziewczyny, co prawda pozwala na małe zwolnienie tempa, ale według mnie nie wnosi zbyt wiele. Myślę za to, że byłoby lepiej gdyby autorka wprowadziła narracje z punktu widzenia głównego zainteresowanego - Tylera. Na pewno pozwoliłoby to lepiej zrozumieć motywy, które nim kierowały.

Bez wątpienia mamy tutaj bardzo ciekawe kreacje bohaterów. Najbardziej intryguje Tyler, cały czas zastanawiamy się dlaczego zrobił, to co zrobił, jakie miał motywy. To jeden z tych bohaterów, gdzie na pierwszy rzut oka nie jest łatwo stwierdzić, czy to po prostu zagubiony chłopak, czy czarny charakter. W gruncie rzeczy cała ta historia na początku przypominała mi bardzo pierwsze odcinki drugiego sezonu "Belfra". Nie chcę spojlerować, ale mamy tam do czynienia z podobną sytuacją, o trochę innym rozwoju, ale jednak. W obu przypadkach nie zabrakło emocji podczas śledzenia zdarzeń. Jeśli macie ochotę na emocjonującą lekturę, nie wahajcie się, tylko sięgajcie po "Chłopaka, który bał się być sam", bo to naprawdę świetna młodzieżówka, a może nawet kryminał. Czyta się w mgnieniu oka, bo akcja pędzi w niesamowitym tempie, nie zabraknie też wzruszeń, złości, napięcia. Polecam, zdecydowanie warto przeczytać!

Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Jeśli jesteście zainteresowani książka, zapraszam do wzięcia udziału w konkursach :)
Na blogu: link
Na instagramie: link

wtorek, 13 lutego 2018

Rozdanie z "Chłopakiem, który bał się być sam"


Na blogu dawno nie było żadnych konkursów, a jako że "Chłopak, który bał się być sam" został objęty patronatem bloga, czas to zmienić! Dlatego zapraszam Was do udziału w konkursie, w którym możecie wygrać jeden egzemplarz tej książki ;)

REGULAMIN KONKURSU:
1. Organizatorką konkursu jestem ja - właścicielka bloga Książkowy świat.
2. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Feeria Young, któremu bardzo serdecznie dziękuję!
3. Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz książki "Chłopak, który bał się być sam" - Marieke Nijkamp.
4. Konkurs trwa od 13 do 25 lutego 2018 roku
5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu siedmiu dni od zakończenia konkursu.
6. Konieczne jest umieszczenie zgłoszenia pod tym postem.
7. W konkursie mogą brać udział tylko osoby, mające adres korespondencyjny na terenie Polski.
8. Wygrywa jedna osoba!
9. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog Książkowy Świat, w komentarzu podać nick pod jakim się go obserwuje, podać swojego maila (bym mogła skontaktować się ze zwycięzcą). Możecie również podać link do udostępnionego baneru konkursowego u siebie na blogu/fanpage, ale nie jest to warunek konieczny.
10. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.


WZÓR ZGŁOSZENIA:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
E-mail:
Baner konkursowy (chętni) :

Na instagramie jest osobne rozdanie, gdzie do wygrania są aż dwa egzemplarze "Chłopaka, który bał się być sam", więc serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie również tam ;) LINK

piątek, 2 lutego 2018

Agnieszka Olejnik - Cuda i cudeńka


Helena Botula przyjeżdża z małej wsi, przyzwyczajona do wzajemnej serdeczności i towarzystwa by zaopiekować się swoją babcią. Kompletnie zmienia otoczenie i czuje się samotna, bo babcia w ogóle się nie odzywa, a ludzie zachowują się zupełnie inaczej niż na wsi. Lena będzie musiała się nauczyć żyć pod jednym dachem z trudną do porozumienia babcią, co wcale nie będzie łatwe.

W tym roku udało mi się przeczytać naprawdę sporo świątecznych książek z czego bardzo się cieszę, bo mam naprawdę szerokie porównanie, a i przez dłuższy czas mogłam cieszyć się klimatem świąt. "Cuda i cudeńka" są jedną z ostatnich świątecznych książek, które przeczytałam i choć nie uważam jej za najlepszą, to bardzo przypadła mi do gustu i miło spędziłam z nią czas. Nie można jej też odmówić pewnej magii, choć tak naprawdę raczej nie przyczyniłaby się do tego, bym bardziej wczuła się w klimat świąt. Trzeba przyznać, że to naprawdę mądra i prawdziwa opowieść, napisana w lekkim stylu. Rok temu przeczytałam zupełnie inną gatunkowo książkę tej autorki - "Nieobecna", która jest dla mnie jedną z najlepszych przeczytanych w minionym roku. Mimo skrajnie różnych gatunków - literatura kobieca i kryminał - gdybym miała ocenić, w którym gatunku według mnie autorka lepiej sobie poradziła, nadal wybrałabym jako najlepszą książkę "Nieobecną". Powód? Dynamiczna i pełna zwrotów akcji fabuła całkowicie mnie kupiła. Wiem, że to coś zupełnie innego, kryminał i typowo świąteczna książka, ale jednak troszkę zabrakło mi jakichś niespodziewanych elementów.

Mimo, że może obyło się bez większych zaskoczeń, Pani Agnieszka zakończyła książkę w taki sposób, że najchętniej od razu sięgnęłoby się po kolejny tom. Znacie ten moment kiedy myślicie, że w książce już nic się nie wydarzy, a tu nagle autor jednym końcowym zdaniem Was zaskakuje i chcecie już tylko przeczytać kolejną część? Takie są właśnie "Cuda i cudeńka". Przez całość akcja toczyła się niespiesznie, ale ostatnie zdanie pozostawia w niepewności i niecierpliwym oczekiwaniu na kolejną część. Bardzo spodobały mi się kreacje bohaterów jakie stworzyła autorka. Każdy z nich ma w sobie trochę tajemniczości, ale jednocześnie wypada bardzo wiarygodnie. Główna bohaterka - Lena jest osobą niezwykle towarzyską i nie potrafi pojąć, że w większym miasteczku, do którego się przeniosła by opiekować się babcią, ludzie nie są dla siebie tak przyjaźni jak na wsi. Dlatego sama próbuje zjednać sobie każdego z sąsiadów. Prawda jest taka, że rzeczywiście często moglibyśmy być dla siebie bardziej przyjaźni. Autorka niejedną mądrość ukryła w swojej nowej książce. Ciekawa jest między innymi postać Włoszki, o której tak naprawdę wiemy niewiele, a mimo to budzi ona sympatię. Liczę na to, że w drugiej części dowiemy się o niej czegoś więcej.

Jak już wspominałam, zauważyłam, że autorzy w powieściach świątecznych stawiają głównie na historie wielowątkowe. Gdy czyta się już którąś z kolei powieść o sąsiadach z jednego bloku robi się monotonnie, ale mimo to każda z książek jest wyjątkowa i mimo podobnej koncepcji wszystkie historie są inne. Z niecierpliwością czekam na drugą część "Mansardy pod Aniołami", autorka zostawiła jeszcze sporo zagadek, więc bardzo jestem ciekawa jak się to wszystko rozwinie. A Wam mimo, że już po świętach polecam "Cuda i cudeńka", bo uważam, że to książka, którą niekoniecznie trzeba czytać w święta. Na pewno nastroi Was optymistycznie i wywoła uśmiech na twarzy!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni Tania Książka

sobota, 20 stycznia 2018

Joanna Szarańska - Cztery płatki śniegu


W jednym z bloków pewnego małego miasteczka trwają przygotowania do świąt. Każdy te święta chce przeżyć inaczej, przy okazji spotykając na drodze sporo zawirowań, które niespodziewanie pojawiają się na drodze każdego z nich tuż przed świętami. Na przykład Monika chciałaby być jak najlepszą matką, w czym przeszkadza jej teściowa, kwestionując wszystkie jej metody wychowawcze. Zuzanna i Kajtek coraz bardziej oddalają się, a Anna dostrzega, że coraz trudniej jej żyć ze skąpstwem swojego męża.

Kiedy na początku grudnia zastanawiałam się od jakiej powieści świątecznej rozpocząć sezon na tego typu książki, akurat trafiłam na post na instagramie gdzie ktoś pisał, iż "Cztery płatki śniegu" są powieścią, która świetnie wpasuje się w przedświąteczną gorączkę, gdyż właśnie opowiada o przygotowaniach do świąt. Dlatego dłużej się nie zastanawiałam i od razu sięgnęłam po - swoją drogą pierwszą jaką miałam okazję czytać książkę Joanny Szarańskiej. Od razu muszę powiedzieć, że ta autorka jest jednym z moich odkryć w minionym roku. Nie sądziłam, że "Cztery płatki śniegu" tak mnie wciągną i okażą się bardzo odprężającą lekturą. Po jej skończeniu miałam ogromną ochotę, by od razu sięgnąć po kolejną książkę autorki, którą akurat miałam na półce, ale ostatecznie postanowiłam odłożyć sobie ją na troszkę później. Powieść idealnie wprowadziła mnie w klimat świąt, każda z historii opowiedzianych przez autorkę jest wyjątkowa, nie brak tutaj momentów kiedy można się śmiać, ale były też wzruszenia.

W "Czterech płatkach śniegu" poznajemy losy mieszkańców pewnej kamienicy. Największe emocje (przynajmniej w moim przypadku) wzbudza wątek Anny i Waldemara. Mężczyzna jest wręcz obsesyjnie skąpy i nie pozwala swojej żonie nawet na najdrobniejsze przyjemności, a kiedy kobieta wyda więcej pieniędzy niż przewidział, reaguje zupełnie inaczej niż można by się spodziewać. Chociaż ich dialogi są naprawdę zabawne, to równocześnie budzą złość na straszne skąpstwo Waldemara. Bardzo ciekawą postacią jest również Pani Michalska, która można powiedzieć, że jest stróżem swoich sąsiadów. A i wątek Zuzanny i Kajetana jest momentami naprawdę zabawny.
Klimatem powieść Joanny Szarańskiej przypomina mi trochę "Pracownie dobrych myśli" Magdaleny Witkiewicz i choć sama nie lubię takich porównań, to myślę, że osobom, którym "Pracownia" przypadła do gustu, również "Cztery płatki śniegu" mogą się spodobać. Obie te książki są przyjemnymi, lekkimi lekturami na kilka wieczorów, które mimo wszystko nie są bezwartościowe.

Ostatnio czytałam głównie książki świąteczne, gdzie autorzy stawiają zwykle na historie wielowątkowe i zauważyłam, że bohaterowie przeważnie albo mieszkają w jednym bloku, albo w jednym hotelu, pensjonacie itp. Nie umniejsza to żadnej z tych wszystkich książek klimatu, bo każda z nich tak naprawdę bardzo mi się podobała, ale trochę mało to oryginalne. 
Powieść Joanny Szarańskiej naprawdę bardzo przypadła mi do gustu i doskonale wprowadziła w klimat świąt. Nie brak tutaj emocji, dowcipny styl autorki wypadł bardzo dobrze, a i wzruszeń nie zabrakło. Podoba mi się również, że autorka stworzyła charakterystyczne postacie, które zapadają w pamięć i nie są bezbarwne. Jednocześnie są to jednak ludzie tacy jak my - mający zarówno zalety jak i wady. Już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam kolejne powieści tej autorki, mam nadzieję, że okażą się równie interesujące!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

sobota, 13 stycznia 2018

Krystyna Mirek - Światło w Cichą Noc


Magda wraz z braćmi od lat nie obchodziła świąt Bożego Narodzenia, zawsze wtedy wyjeżdżali na wakacje, zdala od nieprzyjemnych wspomnień. Tym razem jednak ma być inaczej, Wigilia ma być wyjątkowa, taka z prawdziwego zdarzenia. Z kolei do sąsiedniego domu babci Kaliny przybywa wnuk Antek, którego kobieta od dawna nie widziała. Kiedy chłopak gości w mieszkaniu pojmuje, że czas rozwiązać tajemnice z przeszłości. 

Kiedy prawie trzy lata temu sięgnęłam po pierwszą dla mnie książkę Krystyny Mirek, wiedziałam, że polubię tę autorkę. "Podarunek", który wówczas przeczytałam był dla mnie czymś nowym, bo dopiero rozpoczynałam przygodę z książkami literatury kobiecej. Mimo tego, nawet teraz kiedy już trochę powieści z tego gatunku poznałam, uważam, że jest to jedna z ciekawszych książek wśród obyczajówek i chciałabym jeszcze kiedyś do niej powrócić. "Podarunek" był książką osadzoną w świątecznym klimacie, a więc gdy usłyszałam, że niebawem pojawi się "Światło w Cichą Noc", czyli kolejna bożonarodzeniowa powieść tej pisarki, wiedziałam, że na pewno trafi w moje ręce. Pierwsze podejście do tej książki było jednak niezbyt idealnie. Długie opisy nieco mnie znużyły i czytało mi się ją dosyć powoli. Z każdą stroną jednak robiło się coraz ciekawiej i nawet opisy przestały mi ciążyć. Akcja, choć płynie niespiesznie nie nudzi i czyta się naprawdę przyjemnie. Dlatego jeśli zaskoczą Was przydługie opisy, nie zrażajcie się tak od razu, bo z pewnością warto dać tej książce szansę.

Chociaż wielu z nas nie przepada za długimi opisami, w tym ja również, to tym razem dostrzegłam w nich pewne piękno. Autorka jest doskonałą obserwatorką zachowań ludzkich i mam wrażenie, że dawno nie czytałam książki, w której tak doskonale widać, jak dobrym obserwatorem jest autor. Krystyna Mirek w taki sposób opisuje wszystkie przygotowania - gotowanie, bieganie po zakupy, że nie sposób nie wczuć się w świąteczny klimat. Trochę żałuję, że przeczytałam ją już po świętach, bo na pewno jest jedną z bardziej magicznych książek spośród wszystkich świątecznych propozycji jakie czytałam. Bardzo interesujące są losy rodzin, które przedstawiła nam autorka i to nie tylko tych pierwszoplanowych. Myślę nawet, że wątki bohaterów z drugiego planu były na tyle ciekawe, że powinny być poszerzone, mam tutaj na myśli kłopoty przyszłych teściów Magdy. Bohaterowie podejmują ważne decyzje, które mogą mieć wpływ na całe dalsze życie. Autorka poza tym, że wzbudza nadzieję, pokazuje, że idealnie ugotowany obiad i porządek w domu nie jest gwarancją szczęśliwej rodziny jak przez lata oszukiwała się jedna z bohaterek, czasami po prostu jest potrzebny impuls, aby pewne rzeczy dostrzec i zmienić. Widzimy też, że przed niektórymi rzeczami nie da się uciec.

Jak to w tego typu książkach bywa, trudno ustrzec się przed pewnymi schematami. Tutaj również tajemnice z przeszłości, czy uczuciowe rozdarcie są jednymi z nich. Mimo tego trudno nie docenić piękna tej historii, jej magicznej atmosfery i ciepła jakie posiada. Pomimo długawych opisów czyta się bardzo przyjemnie i ostatecznie wciąga. Znajdziemy tutaj zarówno miłość, jak i przyjaźń, a także wiele ważnych tematów. To książka, która tak jak wiele innych dzieł Krystynek Mirek, po prostu daje nadzieję. Już niebawem ma się ukazać kolejna część "Willi pod Kasztanem", na którą już teraz z niecierpliwością czekam. Mam nadzieję, że zostaną tam poszerzone pewne wątki, które nie zostały w pełni domknięte w powyższej powieści. Polecam, szczególnie na zimowe wieczory, wraz z gorącą herbatą i kocem stanowi zestaw idealny!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki!

niedziela, 7 stycznia 2018

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński - Pudełko z marzeniami


Malwina za przypadkową radą swojego chłopaka przeprowadza się do małego Miasteczka, by tam prowadzić restaurację. Okazuje się jednak, że Radosławowi nie za bardzo marzy się takie życie, dlatego wpada na pomysł wyjazdu z granicę zapewniając przy tym Malwinę, że na pewno wróci, wraz z pieniędzmi na rozkręcenie interesu. Do Miasteczka przybywa również Michał, którego zdradziła narzeczona, a także oszukał wspólnik. Nie mając nic do stracenia przyjeżdża do Miasteczka po usłyszeniu od ciotki o skarbie, który został tam ukryty.

Bardzo często wspominam jak bardzo lubię świąteczne książki. Klimat, który możemy doświadczyć na kartach powieści sprawia, że nawet bezśnieżne święta przestają przeszkadzać. Kiedy usłyszałam, że Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński wydają wspólnie napisaną książkę, wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać. Sądziłam, że taki duet zapewni mi niepowtarzalną rozrywkę w święta, dlatego specjalnie odkładałam ją, by rozpocząć po Wigilii. Po pierwszych stu stronach zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno mam do czynienia z powieścią świąteczną, bo może po prostu zmyliło mnie, że została wydana w okresie przedświątecznym. Jednak napis z tyłu mówił sam za siebie - "Najzabawniejsza świąteczna komedia romantyczna!". Tymczasem chociaż czytało się bardzo przyjemnie, klimatu świąt w tej powieści znalazłam tyle co nic. I gdyby nie to hasło z tyłu książki nie miałabym się do czego doczepić, bo to ciekawa obyczajówka i to, że jednak nie jest świąteczna potraktowałabym jako własną pomyłkę, bo mogło mnie zmylić wydanie jej przed świętami. Ale ja naprawdę spodziewałam się bożonarodzeniowej powieści i trochę jestem zawiedziona, że na kilku wzmiankach o świętach się skończyło. Zdecydowanie magii i atmosfery tu zabrakło.

Dobrze, ponarzekałam, ale oczywiście nie jest tak, że "Pudełko z marzeniami" było złą książką, gdyby nie to, że zabrakło obiecywanej świątecznej fabuły, byłoby naprawdę świetnie, a tak pewien niedosyt pozostał. Nie zmienia to jednak faktu, że czytało się niezwykle przyjemnie, nie zabrakło pełnych uroku i humoru sytuacji, które wywołały uśmiech na twarzy. Choć raczej na uśmiechu się skończyło, bo fragmentów, gdzie rzeczywiście śmiałabym się głośno raczej nie było. Miłą niespodzianką było pojawienie się bohaterów z "Pracowni dobrej myśli" Magdaleny Witkiewicz. Przyjemnie było znowu spotkać na kartach powieści Panią Wiesię, czy Tomaszka i Floriana. Podobnie jak w "Pracowni dobrej myśli" tutaj ponownie Pani Wiesia jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci. Jej unikanie kłopotów i naleweczki dla zdrowotności zna każdy w Miasteczku, a i tym razem kobieta lubi troszkę pomóc losowi. W tej książce do Pani Wiesi dołącza kolejna starsza Pani, babcia Malwiny - Janina. I jej nie brak temperamentu, wróciła z Francji i nie może się przyzwyczaić do braku tamtejszych potraw - żabich udek, czy ślimaków, które chętnie wprowadziłaby do menu restauracji Malwiny. Obie panie tworzą świetny duet i są chyba najciekawszymi postaciami w "Pudełku z marzeniami". Nieco mniej charakterystyczni, ale również ciekawie wykreowani są Malwina i Michał, przy dwóch starszych paniach schodzą jednak trochę na dalszy plan.

Powieść Witkiewicz i Rogozińskiego okazała się naprawdę dobra, pomijając to, że nie była za bardzo świąteczna (tak, nie mogę o tym zapomnieć). Nie zabrakło ciekawych i zaskakujących zwrotów akcji oraz ciepła i optymizmu. Warto ją przeczytać choćby właśnie dla tego optymizmu i nadziei na lepsze jutro, którą niesie ze sobą ta powieść. Zabrakło świątecznej atmosfery, ale czytało się miło. Polecam, choć jeśli zostawiacie ją na kolejne święta może warto przeczytać wówczas bardziej świąteczną powieść, a "Pudełko" przeczytać w innym dowolnym momencie roku?

Tę i inne nowości znajdziecie na stronie Księgarni Tania Książka, której bardzo dziękuję za możliwość przeczytania tej powieści!

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Czytelnicze podsumowanie roku 2017

W minionym roku przeczytałam o wiele mniej książek niż kiedyś czytałam. Mimo to, nie ma tragedii, choć liczę po cichu na to, że w 2018 roku będzie lepiej, na co w sumie się nie zanosi, bo zapowiada się on dość pracowicie. Ale nie będę narzekać, bo chociaż przeczytanych książek nie było jakoś porażająco dużo, to niewiele było tych złych, które nie przypadły mi do gustu, a sporo takich, z którymi bardzo miło spędziłam czas. W końcu liczy się jakość, a nie ilość :) Znalazło się jednak kilka cudownych perełek, które uważam za najlepsze przeczytane w minionym roku.

  • Już początek roku zaczął się bardzo obiecująco. Przeczytałam wtedy "Nieobecną" - Agnieszki Olejnik. Miałam do tej książki dwa podejścia, a pierwsze wcale nie pozwalało mi sądzić, że rok później nadal będę pamiętała o tej książce. Cieszę się, że nie zrezygnowałam z jej czytania, bo z pozoru banalna historia sióstr o zamienianiu się tożsamościami okazała się naprawdę dobrze napisanym kryminałem. Powieść dostarczyła mi naprawdę wielu zaskoczeń i emocji.
  • Moją niekwestionowaną perełką tego roku jest powieść Elżbiety Rodzeń - "Przyszłość ma twoje imię" - co ciekawe, do tej książki również miałam dwa podejścia i również to drugie sprawiło, że całkowicie zakochałam się w tej historii i nie mogłam się oderwać! Generalnie książki Pani Elżbiety są moim odkryciem tego roku, bo również "Zimowa miłość" nie pozwoliła mi się oderwać od lektury, a w tym roku nie zdarzało mi się to aż tak często. Obie książki były nie dość, że realne, to pełne emocji i dodatkowo przepięknie napisane!
  • W tym roku przeczytałam dwie książki jednej z moich ulubionych autorek - Colleen Hoover, na początku była "Confess" powieść cudowna, poruszająca, choć nie aż tak jak ta, którą przeczytałam później, czyli "It ends with us". Ta książka była wyjątkowa, niemal jakby napisana emocjami, wywołująca złość, smutek. Po prostu niezwykła.
Raczej nie trafiałam na złe książki, choć były rozczarowania, do których zaliczam "Ogień, który ich spala" - Brittainy C. Cherry, bardzo lubię książki tej autorki, a tutaj bohaterowie byli dość denerwujący. Średnio przypadła mi do gustu również książka Kirsty Moseley - "Chłopak, który chciał zacząć od nowa", była nielogiczna, a bohaterowie jacyś nijacy, nadrabiał jedynie wątek kryminalny.  Rozczarowała mnie trochę książka duetu - Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński - "Pudełko z marzeniami". Czytało się bardzo przyjemnie, ale nie mogę przeboleć, że miała to być świąteczna pozycja, a tymczasem, o świętach było w niej tyle, co nic. Gdyby nie to, "Pudełko" na pewno nie znalazłoby się w tym zestawieniu. Te książki nie były jednak tragiczne, a po prostu na średnim poziomie.

Sporo było jednak w minionym roku odkryć. Tak jak wspominałam zakochałam się w książkach Elżbiety Rodzeń, to zdecydowanie największe perełki minionego roku! W końcu przeczytałam coś Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Pod koniec roku odkryłam lekką i zabawną książkę Joanny Szarańskiej, w końcu przeczytałam też dwie z książek Agaty Przybyłek. Mam nadzieję, że w następnym roku uda mi się przeczytać kolejne książki tych oto autorów, bo z pewnością warto, a także poznać książki wielu innych :)
W ubiegłym roku udało mi się również pojechać na Festiwal Kryminału Granda, gdzie spotkałam i zdobyłam podpisy wielu autorów, w tym między innymi, upragniony - Remigiusza Mroza. Potem były Targi Książki we Wrocławiu, gdzie również zdobyłam podpisy kilku świetnych pisarzy. Atmosfera była cudowna na obu tych imprezach, bardzo się cieszę, że udało mi się na nich pojawić!
Zorganizowałam również dwa Book Toury, pierwszy z "Frienzone" i drugi z "Wróć, jeśli masz odwagę", które nadal trwają i myślę, że w tym roku pojawią się kolejne ;) Wspomniane dwie książki to moje patronaty, z których bardzo się cieszę! :)
W tym roku w końcu założyłam też instagrama, na którego serdecznie zapraszam [link] :)

Nie chcę robić zbyt wielu postanowień, bo zwykle niewiele z nich udaje mi się zrealizować, ale w 2018 roku chciałabym czytać więcej kryminałów i w końcu nadrobić czytanie książek, które czekają na regale. Ostatnio więcej kupowałam, niż czytałam i trochę się tego nazbierało, więc czas zabrać się za te stosy ;) Chciałabym też zabrać się za bloga, bo troszkę go ostatnio zaniedbywałam, oby mi się to udało ;)
Życzę Wam szczęśliwego i zaczytanego Nowego Roku!
A Wam jak minął 2017 rok?

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka