sobota, 20 grudnia 2014

Małgorzata Musierowicz - Wnuczka do orzechów

Ida Pałys po kłótni z mężem wyjeżdża z miasta, niestety w drodze upada, przejeżdżająca obok Dorota Rumianek postanawia jej pomóc i w ten sposób Ida znajduje się na wsi, gdzie postanawia zagościć na dłużej. Mimo różnicy wieku Ida i Dorota zaprzyjaźniają się, a Ida nawet próbuje Dorotkę wyswatać z synem swojej siostry - Ignacym.

Czy jest ktoś kto chociaż raz nie słyszał o Pani Małgorzacie Musierowicz? Ja chyba nie znam takiej osoby. Jak wiadomo książki Pani Musierowicz od lat są bardzo poczytne. I teraz już wiem dlaczego...

Po raz pierwszy z książką Pani Małgorzaty zetknęłam się podczas lektury "Opium w rosole", podobało mi się, ale jakoś nie miałam większego zapału do "Jeżycjady". Teraz postanowiłam sięgnąć po "Wnuczkę do orzechów" i... bardzo mi się podobała, od razu mogę powiedzieć, że z pewnością przeczytam jeszcze nie jedną książkę Małgorzaty Musierowicz.

Bohaterowie byli przewspaniali, już od pierwszych stron dało się ich lubić. Szczególnie przypadły mi do gustu dwie babcie Doroty: Wiktoryna i Andzia, po prostu nie mogłam ich nie polubić! Trochę mniej podobał mi sie Ignacy momentami denerwujący, z kolei Ida jak i cała rodzina Borejków byli świetni. Dorota to kolejna wspaniała postać. Wszyscy wykreowani bohaterowie byli wręcz genialni!

Nie czytam "Jeżcjady" po kolei, dlatego też to dopiero moje drugie spotkanie z rodziną Borejków. Muszę jednak stwierdzić że mimo iż nie czytałam po kolei to w niczym mi to nie przeszkadzało. Raczej nie zdażyło się nic takiego, żebym musiała czytać poprzednie części by wiedzieć coś o poszczególnych wątkach (może poza fragmentem związku Magdusi i Ignacego, jednak Pani Musierowicz tak to wszystko pięknie wykreowała, że nie czułam jakiegoś szczególnego braku wiedzy z powodu nie przeczytanej dziewiętnastej części).

We "Wnuczce..." było wiele opisów i chociaż często mnie one nudzą, to tutaj były one tak pięknie napisane, że z zaciekawieniem je czytałam! Cała fabuła była bardzo wciągająca, dialogi bohaterów nie raz spowodowały u mnie śmiech. Naprawdę bardzo przyjemnie się czytało i z pewnością sięgnę po inne części "Jeżycjady"!

13 komentarzy :

  1. Może kiedyś sięgnę. Ja również czytałam "Opium w rosole", ale jakoś mnie nie zachęciło do innych książek tej autorki.

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Opium..." podobało mi się, ale "Wnuczka..." jest o wiele lepsza i myślę że warto ją poznać :)

      Usuń
  2. Jak na razie muszę powtórzyć wszystkie poprzednie części zanim sięgnę po te najnowsze.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie czytałam poprzednich części ;)

      Usuń
  3. Chciałabym przeczytać WSZYSTKIE książki Musierowicz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam Musierowicz, ale nie czytała żadnej książki autorki. Muszę wreszcie to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo pisze Ona naprawdę bardzo ciekawie :)

      Usuń
  5. Czytałam parę książek autorki, jeśli kiedyś wpadną mi w ręce inne, to przeczytam. Ale nie zrobiły na mnie zbyt wielkiego wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaliczam książek Pani Musierowicz do ulubionych, ale "Wnuczka..." była ciekawa i przyjemnie mi się czytało :)

      Usuń

  6. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
    Pozdrawiam,
    Esa

    OdpowiedzUsuń
  7. ''Opium w rosole'' przeczytałam tylko i wyłącznie, że była to lektura i chyba przez to mam jakąś awersję do całego cyklu ''Jeżycjada''

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że akurat "Opium w rosole" jest lekturą bo chyba nie jest to najlepsza książka tej autorki.

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka