piątek, 23 grudnia 2016

Shaun Usher - Listy Niezapomniane. Tom II


Listy piszemy już coraz rzadziej, zostały skutecznie wyparte przez telefony, komunikatory społecznościowe. Dlatego z tym większą chęcią sięgnęłam po zbiór listów różnych osobowości, których mamy okazję poznać z bardziej prywatnej strony. Shaun Usher zbierając te wszystkie korespondencje, dał nam szanse na bliższe poznanie wielu osób, z zupełnie innej strony, niż w telewizji, czy biografiach. Jestem naprawdę pełna podziwu dla tego zbioru ponad 120 listów, zdaję sobie sprawę, że musiał poświęcić temu sporo czasu, dlatego tym bardziej jestem pod wrażeniem. Znajdziemy tu między innymi list Jane Austen do siostry, interesująco napisany list Mozarta do kuzynki i prawdopodobnie obiektu swoich westchnień, czy też list Jana Pawła II po tym, gdy został papieżem. Mnóstwo tu przeróżnych korespondencji, często pełnych uczuć, czasem smutnych, czasem wesołych. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie!

Cały ten zbiór "smakowałam" przez dłuższy czas czytając po kilka listów przed snem. To czysta przyjemność móc czytać takie listy w przerwie z inną książką. Można poczuć się trochę jak świadek jakiejś intymnej relacji, jakby mieć niepowtarzalną okazję, by poza osobami, które do siebie pisały, zapoznać się z ich korespondencją. Czymś co bardzo mi się spodobało, były krótkie informacje, o osobach, których listy możemy czytać, ich relacji. To naprawdę wspaniały pomysł, bo przecież nie zawsze jesteśmy w tym zorientowani. Poza tym znajdziemy tutaj również w większości przypadków kopię oryginalnego listu, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Cały zbiór upiększają także fotografie na niektórych stronach odnoszące się do treści listów. Wszystko to pod twardą, piękną okładką książki. Całe wydanie jest tak przepiękne i dopracowane pod każdym względem, że po jego otrzymaniu nie mogłam przestać na nie patrzeć!


Jeśli zastanawiacie się, czy "Tom II" oznacza, że książki należy czytać po kolei, to odpowiem Wam, że nie. Możecie zacząć od którego tomu chcecie. Choć nie znam pierwszego tomu, to myślę, że każdym można znaleźć coś dla siebie. Mnie w tej części, najbardziej zaintrygowały, czy też poruszyły listy Mozarta, Jane Austen, pasażerów lotu 123 czy J. K. Rowling. Było też wiele listów osób, o których nie słyszałam, a jednak bardzo mnie zainteresowały. Wśród tych 124 listów na pewno każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. Tak nawiasem mówiąc, myślę, że jest to idealny pomysł na prezent. Wydanie, oraz jego zawartość na pewno zachwyci każdego!
"Listy Niezapomniane" to skarbnica wielu niezwykłych listów, inspirujących i wartościowych. Zdecydowanie coś niesamowitego!

Za możliwość zapoznania się z książką, bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN!

środa, 14 grudnia 2016

Iga Wiśniewska - Urodzeni, by przegrać


Diana i Karol, kiedyś byli parą, ale to było "w innym życiu". Teraz ona jest studentką medycyny, która, cały czas nie może się pogodzić z tym co wydarzyło się gdy była nastolatką. On także próbuje przestać myśleć o swojej przeszłości i zacząć na nowo żyć. Spotykają się przypadkiem na studenckiej imprezie, podobno "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki", ale może czasem warto zaryzykować?
Diana jest dziewczyną zamkniętą w sobie, skrywa w sobie tajemnice, o których wie tylko Karol. Kiedy przychodzi jej zmierzyć się z nimi ponownie, za sprawą spotkania z nim, nie jest do końca pewna, czy tego chce. W książce Igi Wiśniewskiej mamy do czynienia z przeszłością bohaterów, z którą trudno im się pogodzić. Znajome? Niby tak, a jednak mam wrażenie, że autorka złamała schematy i stworzyła coś nowego. Trudno w gatunku New Adult całkowicie się ich pozbyć, ale jeśli zostaną ciekawie i nieco inaczej niż zwykle wykorzystane, sprawiają, że książka może być naprawdę dobra. Tak jest w przypadku "Urodzonych, by przegrać", to zdecydowanie nie jest słodka i tandetna opowieść o miłości jaką wydawała mi się być na początku. Cieszę się, że ostatnio także polscy autorzy zaczynają tworzyć powieści New Adult, z każdą powieścią coraz bardziej jestem nimi pozytywnie zaskoczona!
Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów takich jak alkoholizm, czy złe relacje rodzinne. Pokazuje także wewnętrzną walkę z wyrzutami sumienia, z własnymi lękami. Nie spodziewałam się, że w tej historii tyle będzie głębi, że poza relacją miłosną odnajdę coś więcej. Jak się okazało zostałam mile zaskoczona. To, co także przyjemnie mnie zaskoczyło, to napięcie i zwroty akcji. Jedno jest pewne, podczas czytania tej książki nie można się nudzić. Mnóstwo w niej sytuacji, podczas których można przecierać oczy ze zdumienia, zastanawiając się "Ale jak to możliwe?". Chwilami wszystko toczy się powoli, by za chwilę całkowicie zaskoczyć czytelnika. To jedna z tych historii gdy naprawdę z wielkim zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów, przeżywając wszystko razem z nimi i cały czas im kibicując. Z każdą książką z danego gatunku człowiek staje się coraz bardziej wymagający, podobnie ja, zauważyłam, że nie każda książka New Adult wzbudza już we mnie tak wielkie emocje, jak kiedyś. W tym przypadku jednak autorka naprawdę bardzo mnie zaskoczyła, wyrywając się ze schematów i tworząc dojrzałą historię miłosną. Może nie obyło się bez małych potknięć, ale autorka ma potencjał, który mam nadzieję wykorzysta w kolejnych książkach.
Kreacja bohaterów jest naprawdę interesująca, choć nieco zbyt... spokojna, wyważona. Tym razem nie mamy do czynienia z niegrzecznym chłopcem i prawdę mówiąc, szkoda, bo trochę więcej iskry przydałoby się Karolowi. Diana wcześniej była dziewczyną z dobrego domu, której niczego nie brakowało. To zmieniło się za sprawą jednego nieszczęśliwego wydarzenia. Potem stała się zamknięta w sobie i nieufna wobec innych, nie jest w stanie mówić innym o tym, co się stało. Karol pochodzi z patologicznej rodziny, próbuje oderwać się od przeszłości, cały czas boryka się z poczuciem winy. Cieszę się, że autorka zdecydowała się na narrację z punktu widzenia zarówno Diany i Karola, myślę, że w tym przypadku jest to naprawdę dobre rozwiązanie, by móc poznać jak najlepiej myśli bohaterów. Podoba mi się również styl autorki - lekki i plastyczny.
"Urodzeni, by przegrać" to naprawdę warta przeczytania książka, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Autorka ominęła schematy i stworzyła historię, która wciąga od pierwszych stron. Mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będzie jeszcze lepiej, bo autorka ma naprawdę spory potencjał. Gorąco polecam Wam "Urodzonych, by przegrać"!



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni Tania Książka!

niedziela, 11 grudnia 2016

Anna Dąbrowska - Nakarmię cię miłością


Podczas wieczoru panieńskiego, który trzy przyjaciółki spędzają razem. jedna z nich wpada na pomysł losowania wyzwań dla każdej z nich. Jest to o tyle szalone, że Laura musi pocałować zupełnie nieznajomego chłopaka. Choć pomysł nie budzi u niej pozytywnych odczuć, dzięki niemu poznaje Tobiasza. Ich znajomość jednak zaczyna się dość niefortunnie, od nieprzewidzianego wspólnego poranka i kiepskiego żartu Tobiasza.

Ostatnio coraz częściej mamy okazję czytać New Adult nie tylko spoza granic Polski, ale i autorstwa polskich pisarzy. Jak wiadomo gatunek kieruje się swoimi schematami, które spotykamy prawie za każdym razem sięgając po książkę NA. Mimo to jeszcze mi się nie znudziło i za każdym razem widząc nową powieść pojawiającą się na rynku wydawniczym, nie mogę odmówić sobie przyjemności, by po nią nie sięgnąć. "Nakarmię cię miłością" przykuło moją uwagę na długo przed premierą, dlatego z zaciekawieniem po nią sięgnęłam. Choć również sporo w nim schematów, kompletnie mi to nie przeszkadza, bo jest w nich coś świeżego. Może nie okazało się powieścią, która całkowicie zwaliła mnie z nóg, ale wspominam ją bardzo pozytywnie. Myślę, że mogłaby być jeszcze lepsza, niż jest.

"Nakarmię cię miłością" jest historią, która wydaje się niemal prawdziwa. Laura doświadczona przez życie, Tobiasz także. Los nie jest dla nich łaskawy, nawet wtedy, gdy wydaje się już, że wszystko zaczęło się układać. Laura jest w związku, który właściwie jest fikcją. Tobi nie potrafi zapomnieć o przeszłości, która przedziera się także do codzienności. Sam pomysł na historię jest niezwykle realny, takie rzeczy jak w książce zdarzają się w końcu bardzo często. Bohaterowie również zostali wykreowani dość ciekawie, podoba mi się, że Tobiasz za swoją dość niedostępną, apodyktyczną naturą, skrywał także drugą twarz, potrzebującej ciepła i bliskości osoby. Może nie szalałam jakoś szczególnie za Tobiaszem, ale podoba mi się sposób, w jaki został wykreowany. Laura, to dziewczyna cicha i spokojna, skrzywdzona zachowaniem rodziców. Choć czasami niezdecydowanie bohaterów nieco działo mi na nerwy, to zaliczam ich na duży plus. Myślę, że także postaci drugoplanowe są mocnym punktem tej powieści, to naprawdę ciekawe charaktery.

Lubię gdy narracja w książce jest prowadzona z kilku perspektyw, dlatego też "Nakarmię cię miłością" także pod tym względem przypadło mi do gustu. Jeśli chodzi o samą fabułę, wraz z rozwojem akcji, powieść wciągała coraz bardziej. Były jednak momenty, gdy moim zdaniem, niektóre sytuacje rozwiązały się trochę zbyt szybko i łatwo, myślę, że można było nieco bardziej to wszystko rozbudować. Emocji co prawda tu nie brakuje, ale mogłyby być jeszcze większe gdyby trochę rozciągnąć niektóre sytuacje. Napięcie największe jest pod koniec i tutaj naprawdę się wciągnęłam i nie mogłam odebrać od książki. Tak jak już wspominałam, podoba mi się, że fabuła sprawia wrażenie niezwykle realnej, nienaciąganej, co bardzo w książkach cenię. Przeszłość ma tu wpływ na teraźniejszość, jak to również w życiu się zdarza. Autorka nie tworzyła tutaj jakichś całkowicie nierealnych sytuacji.

Nie czytałam debiutu autorki - "Stalowe serce", ale muszę przyznać, że "Nakarmię cię miłością" jest naprawdę dobrą książką, która kryje w sobie jeszcze większy potencjał. Mam nadzieję, że ujawni się on w kolejnych książkach pisarki. Tymczasem polecam Wam "Nakarmię cię miłością", myślę, że to naprawdę ciekawa książka, dla której warto poświęcić czas, ciekawi bohaterowie, wciągająca fabuła - czego chcieć więcej?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce!

środa, 23 listopada 2016

Amber Smith - Co mnie zmieniło na zawsze


Kevin zawsze był jak członek rodziny, najlepszy przyjaciel brata, a po kryjomu młodzieńcza sympatia Eden. Ufała mu i nigdy nie pomyślałaby, że może ją skrzywdzić, ale kiedy pewnej nocy zakradł się do jej pokoju, zmieniło się wszystko. Odebrał jej bezpieczeństwo, szczęśliwą młodość. Czy da się powrócić do życia takiego jakim było przed tym co się stało?

Są takie tematy, które cały czas się omija, a kiedy są poruszane to tylko gdzieś pobocznie, że właściwie nawet nie zwraca się na nie zbyt dużej uwagi, bo to inny wątek jest tym głównym. W tym przypadku jest inaczej, Amber Smith stworzyła książkę, która przeraża, ale i pobudza do refleksji. Nie czytałam jeszcze nigdy powieści, która opowiadałaby bezpośrednio o życiu po czymś tak trudnym jak gwałt. Ciężki temat, dlatego nie byłam do końca pewna, czy autorka podoła. Teraz mogę powiedzieć, że udało jej się stworzyć książkę poruszającą, przepełnioną złością, żalem. Eden zamyka się w sobie, zmienia się w zupełnie inną osobę, a co najbardziej przerażające, nikt nawet nie domyśla się, że stało się coś złego. Wszyscy widząc przemianę dziewczyny stają się dla niej bardziej chłodni, a ona potrzebuje wsparcia.

Tym razem nie mam do czynienia z kolejną miłosną opowieścią. Temat jest o wiele bardziej głęboki, myślę, że to książka, która nie była łatwa do napisania. Na końcu możemy znaleźć informację, że historia ta jest fikcją literacką i całe szczęście. Jednak podczas czytania można odnieść wrażenie, że czytamy o czymś co naprawdę się wydarzyło i to myśl dość przerażająca. Ta historia jest przepełniona także strachem, Eden boi się powiedzieć komukolwiek, o tym, co się stało, bo on ją zastraszył. Żyje w strachu przed nim i przed tym, że ktoś się dowie. Wie, że powinna komuś powiedzieć, jednak w praktyce nie jest to takie łatwe. To straszne, jak bardzo gwałt potrafi zmienić człowieka. Podczas gdy my możemy się zastanawiać czemu dziewczyna jeszcze nie zdradziła nikomu co się stało, w rzeczywistości na pewno nie jest to łatwe, co właśnie pokazuje nam ta książka.

Autorka wykreowała bardzo ciekawe postaci i widoczny sposób przeprowadziła przemianę Eden. Obserwujemy jak dziewczyna ze spokojnej dziewczyny zmienia się w kogoś zupełnie innego, udaje kogoś kim nie jest, chce udowadniać komuś rzeczy, których wcześniej na pewno by nie zrobiła. Pozostałe postaci również są naprawdę interesujące, każda jest zupełnie inna, nakreślona grubą krechą - to naprawdę spory plus tej powieści. Chyba nie da się przeczytać tej książki bez żadnych emocji. Sama z uwagą śledziłam losy Eden, tę historię naprawdę się przeżywa, ten gniew, smutek, którego w książce mnóstwo, przelewa się się też na czytelnika. Ta książka na pewno pozostawia z mnóstwem pytań, które przewijają się w trakcie lektury. Czyta się bardzo szybko, zastanawiając się jakie będzie zakończenie tej historii.

"Co mnie zmieniło na zawsze" to powieść, którą mogę polecić osobom właściwie w każdym wieku, myślę, że naprawdę warto ją przeczytać i nie być obojętnym na ten trudny temat. Sądzę, że to ważna książka, dobrze, że takie powstają. Jeśli spodziewacie się typowej młodzieżówki, to raczej tym razem tak nie jest, ta powieść jest czymś więcej. Pobudza do refleksji, sprawia, że na niektóre rzeczy patrzy się inaczej. Naprawdę polecam!

Za możliwość przeczytania tej powieści bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Książkę możecie nabyć w Księgarni Empik: link

czwartek, 10 listopada 2016

Kim Holden - Gus


Gus niedawno stracił bliską mu osobę, najlepszą przyjaciółkę, bez której nic nie jest już takie samo jak dawniej. Złość, cierpienie, tęsknota, żal to wszystko przepełnia Gusa. Jak można żyć, kiedy nagle całe życie straciło sens?

Miałam wątpliwości, czy sięgać po tę książkę, bo dla mnie historia Promyczka wydawała się zakończona, ale ciekawość wygrała. Nie mogłam się powstrzymać, by nie sprawdzić, co słychać u Gusa, po tym wszystkim. Nie żałuję, bo autorce ponownie udało się wzbudzić we mnie wszystkie możliwe uczucia. Prawdę mówiąc, nie wiem co powiedzieć. Brak mi słów, by opisać piękno tej książki, bo co można napisać o historii tak fenomenalnej jak "Gus" - Kim Holden? Dla mnie zarówno "Promyczek" jak i "Gus" to dwie najlepsze książki przeczytane w tym roku. Nadal nie potrafię zrozumieć co takiego zrobiła Kim Holden, że ta historia wywarła na mnie tak ogromne wrażenie. Wydaje się, że to już było, że to właściwie zwykłe życie bohaterów jest tu opisane, a jednak autorka potrafiła totalnie mnie rozbić, do tego stopnia, że po odłożeniu książki, nadal o niej myślałam, zastanawiałam się co dalej. Tej książki się nie czyta, ją się przeżywa.

Gus próbuje jakoś ułożyć sobie życie, po stracie jednej z najbliższych mu osób. Nie da się uniknąć żalu, gniewu, pomieszanego z tęsknotą i bólem. Cierpienie pojawia się na każdej stronie, bo jak sprawić, by świat na nowo nabrał kolorów, które Promyczek potrafiła nadać wszystkiemu? Ona z każdej chwili potrafiła wyciągnąć wszystko co dobre, jak więc żyć kiedy nic nie ma już sensu? Gus próbuje sobie to wszystko poukładać, przechodząc lepsze i gorsze momenty. W "Promyczku" był jednym z tych bohaterów, których z miejsca polubiłam i w tej części mocno mu kibicowałam, by udało mu się ułożyć życie. To człowiek, który potrafi dać z siebie wszystko, by zrobić to, na czym mu zależy. Bo w tej książce oprócz rozpaczy, jest też pozytywna energia, motywacja. Poza niespodziewanymi łzami, może pojawić się też uśmiech.

W tej części pojawia się również nowa bohaterka - Scout. Co do niej miałam na początku mieszane uczucia, z czasem jednak stopniowo zaczęła zdobywać moją sympatię. Jeśli spodziewacie się tutaj jakichś miłosnych fajerwerków między nią i Gusem, to nie, raczej nie ma tu jakiegoś kolorowego, gorącego romansu. W "Promyczku" mieliśmy wielowątkowość, tutaj również wątków jest sporo, ale chyba jednak nieco mniej, co mnie cieszy, bo w poprzednim tomie, niektóre wydały mi się nie do końca rozwiązane. Kolejny raz autorka urzekła mnie lekkością z jaką potrafi pisać. Niewątpliwie potrafi też budować napięcie i doprowadzać czytelnika na emocjonalne wyżyny. Tak wiele uczuć ile zawarte jest w tych sześciuset stronach jest czymś niesamowitym, nawet po przewróceniu ostatniej kartki te emocje nadal gdzieś tam we mnie tkwiły i nie mogłam przestać myśleć o całej historii.

Kim Holden po raz kolejny udowodniła, że New Adult może nadal zaskakiwać, sama ostatnio zauważyłam, że nie każda książka z tego gatunku robi na mnie tak wielkie wrażenie jak kiedyś. W tym wypadku jednak nie ma mowy o jakimkolwiek zawodzie. To powieść wyjątkowa, bo motywuje i pokazuje, że powinny cieszyć nas małe rzeczy, bo choć to książka pełna smutku, to po jej skończeniu (przynajmniej w moim przypadku) zaczyna się myśleć jakoś bardziej pozytywnie. Dla mnie zarówno "Promyczek" jak i "Gus" to rewelacyjne książki. Choć początkowo sceptycznie podchodziłam do drugiego tomu, to teraz wiem, że jest doskonałym uzupełnieniem części pierwszej. To jedne z tych książek, które bez wahania mogę polecić!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Księgarni Tania Książka!

sobota, 5 listopada 2016

Wyniki rozdania z "Imagines"

Niedawno zakończył się konkurs, w którym wystarczyło się zgłosić, by móc powalczyć o "Imagines", przychodzę dziś do Was z wynikami :)
Pod każdym z komentarzy pojawił się numerek, bym później mogła wylosować jeden, ostatecznie nagrodę zdobywa numer 5, czyli little black! (swoje numerki możenie sprawdzić pod postem konkursowym - link)

Serdecznie gratuluję i już piszę maila do zwyciężczyni! Na adres czekam 7 dni ;)

poniedziałek, 31 października 2016

Mia Sheridan - Bez winy


Kira znalazła się w kiepskiej sytuacji, nie ma dachu nad głową, ani pieniędzy. Co prawda babcia zapisała jej w spadku niezłą sumę, ale nie może z niej skorzystać od tak sobie, musi spełnić pewne warunki. Dziewczyna będąc w trudnej sytuacji szybko podejmuje dość lekkomyślną decyzję. Proponuje mężczyźnie, którego właściwie nie zna, niemoralną propozycję. Grayson jest w równie niełatwej sytuacji dlatego zgadza się na proponowany układ.

Mia Sheridan zdobyła moje serce swoim "Bez słów", następnie zaskoczyła po przez "Stinger" i zaskakiwać nie przestała, bo nadeszło "Bez winy". Praktycznie od razu stała się jedną z moich ulubionych autorek. Naprawdę, jest niesamowita, każda jej książka jest tak skrajnie inna od pozostałych, w każdej jest nowy zupełnie świeży i oryginalny pomysł. Zdobyła moje serce, bo nie opiera się tylko na utartych schematach, potrafi stworzyć coś zupełnie nowego, czego jeszcze nie było i to w każdej swojej książce. lub wprowadzić do schematów, które już znamy dużo świeżości, że wydają się o wiele ciekawsze. Jestem pełna podziwu, dla tych historii, każda jest niezwykła, a do tego nie można odmówić im pewnego uroku.
Obserwuj, co robią ludzie, kiedy sądzą,że nikt ich nie widzi, kochana. W ten sposób dowiesz się kim naprawdę są.
"Bez winy" od pierwszych stron urzeka humorem, dosłownie co kilka stron dzieje się coś, co wywołuje uśmiech, a nawet śmiech. Bardzo cenię w książkach ironię, której w tym przypadku także nie brakowało. Poza tym akcja nawet na moment nie zwalnia, praktycznie cały czas coś się dzieje, choć na pewno są to zupełnie inne wydarzenia niż w "Bez słów", w tamtej powieści, było raczej więcej smutku, dramatyzmu, tu co prawda też go nie brakuje, ale jednak częściej możemy się śmiać niż płakać. Te dwie powieści są bardzo różne, ale każda ma w sobie coś niezwykłego i chyba nie potrafię powiedzieć, która podobała mi się bardziej, bo obie mają w sobie mnóstwo uroku! W przypadku tej historii bardzo spodobały mi się przezwiska, które od początku nadali sobie bohaterowie, Wiedźma i Smok to naprawdę bardzo ciekawi bohaterowie, którzy są naprawdę dużym plusem całej historii. Oboje dość uparci i zadziorni, dlatego na początku nie darzą się sympatią, choć przyznam, że nawet ich kłótnie momentami były po prostu urocze, ale zdarzały się też momenty, gdy ta dwójka nieco mnie irytowała. Chcą, by ich relacja była tylko i wyłącznie układem, który na początku założyli, z czasem jednak wszystko komplikuje się nieco bardziej.

Autorka jak zwykle zagrała na moich emocjach, kiedy już myślałam, że żaden szokujący zwrot akcji się nie wydarzy, nagle autorka jednak postanowiła mnie zaskoczyć. Bardzo podobała mi się również sceneria, w której Sheridan postanowiła rozegrać akcję tej książki. Winnica dodaje jej nieco tajemniczości i uroku. Interesujące opisy sprawiają, że można poczuć jakby naprawdę się tam było. Autorka ma bardzo lekkie pióro, dlatego też całość czyta się z przyjemnością. Stworzyła coś w rodzaju bajki, tylko w nieco bardziej współczesnym wymiarze i niekoniecznie dla małych dzieci. Wykreowała Wiedźmę i na każdym kroku ziejącego ogniem Smoka, postanowiła ich ze sobą połączyć w niecodzienny sposób, a wszystko to zamknąć w pięknej scenerii. To wszystko sprawia, że na chwilę można się poczuć trochę jak dziecko i po prostu cieszyć się tą książką i przeżywać ją całym sercem.

"Bez winy" to książka, która powinna spodobać się wszystkim "dużym dziewczynkom". Mia Sheridan zaskoczyła mnie naprawdę bardzo mocno, bo zaserwowała mi zupełnie inną książkę, niż pozostałe jej autorstwa. Każdy z jej pomysłów jest naprawdę oryginalny i niesamowity. Tym razem bajkowa sceneria całkowicie mnie urzekła, niebanalni bohaterowie, cała ta lekkość z jaką książka została napisana, sprawiła, że autorka dołączyła do kręgu moich ulubionych autorów!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka