Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mia Sheridan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mia Sheridan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 kwietnia 2019

Mia Sheridan - Bez złudzeń


Crystal ma za sobą trudne dzieciństwo, a wkraczając w dorosłość mogła liczyć jedynie na samą siebie. Dziewczyna żyje w poczuciu osamotnienia, wypełniając dni pracą, której nie lubi. Pewnego dnia przychodzi do niej Gabriel, z nietypową prośbą. Chce, by pomogła mu w przełamaniu bariery jaka dzieli go podczas spotkań z kobietami. On również nie miał łatwego dzieciństwa, przeżył traumę, która wpłynęła na jego dalsze życie. Crystal początkowo go odtrąca, ale wiele jeszcze się zmieni.

Mię Sheridan kojarzę tak naprawdę z dwóch książek - "Bez słów" oraz "Bez winy", oba te tytuły były naprawdę świetne, wzruszające, czasem zabawne, jednym słowem, po prostu urzekające. Z "Bez złudzeń" mam problem, bo straszliwie się wynudziłam podczas czytania. Zdecydowanie w niczym nie przypominała mi ona tamtych książek, które przeczytałam w mgnieniu oka, tym razem miałam do tej powieści kilka podejść, bo po prostu niczym mnie ta historia nie przyciągała. Za każdym razem gdy po nią sięgałam, czytałam po kilka stron, a potem ją odkładałam, bo nie było w niej nic co zwróciłoby moją większą uwagę. Ta powieść niestety jest po prostu nijaka i to jest chyba jej największy problem. Pomysł na fabułę był dobry, ale w tej książce właściwie nie dzieje się nic takiego co mogłoby wzbudzić większe emocje, może poza wątkiem porwania. Poza tym niestety trochę wieje nudą i aż wierzyć mi się nie chce, że to ta sama Mia Sheridan, której książki tak bardzo mi wtedy przypadły do gustu. 

Bohaterowie również są dosyć nijacy. Gabriel jest przedstawiony jako ideał mężczyzny, męski, odpowiedzialny, opiekuńczy. Z kolei Crystal jest niezdecydowana, nie wie czego chce, cały czas wmawia sobie, że nie zasłużyła na miłość. Tych dwoje poznaje się w klubie striptizowym, gdzie pracuje Crystal, Gabriel prosi ją o pomoc, chce wreszcie odciąć się od przeszłości i umieć zbliżyć się do kobiety. Crystal jednak go odtrąca, aż do momentu pewnego wydarzenia, które wiele zmieni w jej życiu. Te postacie miały potencjał, ale mam wrażenie, że autorka przesadziła robiąc z Crystal kompletnie zagubioną i niezdecydowaną osobę, a z Gabriela jakiegoś rycerza. Dla mnie jest to niestety niezbyt realistyczne. 

Z plusów mogę wymienić całkiem dobry pomysł na fabułę, wplecenie w nią wątku porwania dziecka, który łączy się w jakiś sposób z Gabrielem, wypadł według mnie całkiem ciekawie. Sama relacja Crystal i Gabriela również jest dość interesująca, choć trochę brakuje w niej iskier. Na pochwałę zasługuje również styl pisania autorki, który jest lekki i plastyczny.
Nie ukrywam, że czuję się zawiedziona, niestety nie tego spodziewałam się po autorce, która ma na koncie tak dobre książki. Mam nadzieję, że to tylko mały spadek formy, sama na pewno jeszcze sięgnę po książki Sheridan. Oby kolejne spotkania z jej książkami były bardziej udane. Wam polecam na początek raczej "Bez słów" lub "Bez winy", mnie obie te powieści zdecydowanie bardziej przypadły do gustu. Sheridan pisze bardzo przyjemne historie miłosne, niestety w przypadku "Bez złudzeń", czegoś zabrakło.

Za możliwość przeczytania książki, którą znajdziecie tutaj, dziękuję Księgarni Gandalf!

poniedziałek, 31 października 2016

Mia Sheridan - Bez winy


Kira znalazła się w kiepskiej sytuacji, nie ma dachu nad głową, ani pieniędzy. Co prawda babcia zapisała jej w spadku niezłą sumę, ale nie może z niej skorzystać od tak sobie, musi spełnić pewne warunki. Dziewczyna będąc w trudnej sytuacji szybko podejmuje dość lekkomyślną decyzję. Proponuje mężczyźnie, którego właściwie nie zna, niemoralną propozycję. Grayson jest w równie niełatwej sytuacji dlatego zgadza się na proponowany układ.

Mia Sheridan zdobyła moje serce swoim "Bez słów", następnie zaskoczyła po przez "Stinger" i zaskakiwać nie przestała, bo nadeszło "Bez winy". Praktycznie od razu stała się jedną z moich ulubionych autorek. Naprawdę, jest niesamowita, każda jej książka jest tak skrajnie inna od pozostałych, w każdej jest nowy zupełnie świeży i oryginalny pomysł. Zdobyła moje serce, bo nie opiera się tylko na utartych schematach, potrafi stworzyć coś zupełnie nowego, czego jeszcze nie było i to w każdej swojej książce. lub wprowadzić do schematów, które już znamy dużo świeżości, że wydają się o wiele ciekawsze. Jestem pełna podziwu, dla tych historii, każda jest niezwykła, a do tego nie można odmówić im pewnego uroku.
Obserwuj, co robią ludzie, kiedy sądzą,że nikt ich nie widzi, kochana. W ten sposób dowiesz się kim naprawdę są.
"Bez winy" od pierwszych stron urzeka humorem, dosłownie co kilka stron dzieje się coś, co wywołuje uśmiech, a nawet śmiech. Bardzo cenię w książkach ironię, której w tym przypadku także nie brakowało. Poza tym akcja nawet na moment nie zwalnia, praktycznie cały czas coś się dzieje, choć na pewno są to zupełnie inne wydarzenia niż w "Bez słów", w tamtej powieści, było raczej więcej smutku, dramatyzmu, tu co prawda też go nie brakuje, ale jednak częściej możemy się śmiać niż płakać. Te dwie powieści są bardzo różne, ale każda ma w sobie coś niezwykłego i chyba nie potrafię powiedzieć, która podobała mi się bardziej, bo obie mają w sobie mnóstwo uroku! W przypadku tej historii bardzo spodobały mi się przezwiska, które od początku nadali sobie bohaterowie, Wiedźma i Smok to naprawdę bardzo ciekawi bohaterowie, którzy są naprawdę dużym plusem całej historii. Oboje dość uparci i zadziorni, dlatego na początku nie darzą się sympatią, choć przyznam, że nawet ich kłótnie momentami były po prostu urocze, ale zdarzały się też momenty, gdy ta dwójka nieco mnie irytowała. Chcą, by ich relacja była tylko i wyłącznie układem, który na początku założyli, z czasem jednak wszystko komplikuje się nieco bardziej.

Autorka jak zwykle zagrała na moich emocjach, kiedy już myślałam, że żaden szokujący zwrot akcji się nie wydarzy, nagle autorka jednak postanowiła mnie zaskoczyć. Bardzo podobała mi się również sceneria, w której Sheridan postanowiła rozegrać akcję tej książki. Winnica dodaje jej nieco tajemniczości i uroku. Interesujące opisy sprawiają, że można poczuć jakby naprawdę się tam było. Autorka ma bardzo lekkie pióro, dlatego też całość czyta się z przyjemnością. Stworzyła coś w rodzaju bajki, tylko w nieco bardziej współczesnym wymiarze i niekoniecznie dla małych dzieci. Wykreowała Wiedźmę i na każdym kroku ziejącego ogniem Smoka, postanowiła ich ze sobą połączyć w niecodzienny sposób, a wszystko to zamknąć w pięknej scenerii. To wszystko sprawia, że na chwilę można się poczuć trochę jak dziecko i po prostu cieszyć się tą książką i przeżywać ją całym sercem.

"Bez winy" to książka, która powinna spodobać się wszystkim "dużym dziewczynkom". Mia Sheridan zaskoczyła mnie naprawdę bardzo mocno, bo zaserwowała mi zupełnie inną książkę, niż pozostałe jej autorstwa. Każdy z jej pomysłów jest naprawdę oryginalny i niesamowity. Tym razem bajkowa sceneria całkowicie mnie urzekła, niebanalni bohaterowie, cała ta lekkość z jaką książka została napisana, sprawiła, że autorka dołączyła do kręgu moich ulubionych autorów!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

środa, 13 lipca 2016

Mia Sheridan - Stinger. Żądło namiętności.


Grace przyjeżdża do Las Vegas, by wziąć udział w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, okazuje się, że w tym czasie odbywają się także Targi Erotyczne. Dziewczyna szybko ma okazję poznać jednego z uczestników Targów, bo wkrótce, wraz z przystojnym aktorem heteroseksualnym - Carsonem Stingerem ląduje w zepsutej windzie. Choć początkowo nic na to nie wskazuje zbliżają się do siebie i spędzają wspólnie weekend, ich drogi jednak się rozchodzą, ale... po wielu latach ponownie się spotykają...
W życiu spotykamy ludzi, którzy nas ratują, zarówno na duże, jak i na małe sposoby. Czasem ratunek oznacza, że ktoś cię uwolni z ciemnego pokoju bez okien albo wyciągnie z płonącego budynku. Ale znacznie częściej oznacza ratunek od samego siebie, a także to, że warto otworzyć się na miłość, bo miłość wcale nie jest bajką.
Mia Sheridan niedawno zawładnęła moim sercem po przez "Bez słów", dlatego z ogromnym zaciekawieniem sięgnęłam po "Stinger". Pierwsze 100 stron kompletnie mnie nie wciągnęło i bałam się, że książka będzie dużo gorsza od powieści autorki, którą czytałam wcześniej. Odłożyłam i pomyślałam, że wrócę do niej za parę dni. W końcu nadszedł czas "Stinger" i och... jak bardzo pomyliłam się w stosunku do tej książki!!! Pierwsze kilkadziesiąt stron nie wciągnęło mnie wcale, za to resztę książki przeczytałam w ciągu jednego dnia. Nigdy jeszcze nie pomyliłam się AŻ TAK w stosunku do żadnej książki. Dlatego już na wstępie tej recenzji chciałabym Wam powiedzieć, że jeśli będziecie mieli podobnie odczucia, w żadnym wypadku się nie zrażajcie!

Po pierwszych stronach zapowiadało się na erotyk, no i na to, że przez następne kartki nic się w tej kwestii nie zmieni i co kilka stron będą się pojawiać bardzo namiętne sceny, dlatego też nieco się zraziłam. Nie przeszkadzają mi sceny seksu, ale jednak w zbyt dużym natężeniu zaczynają mnie nudzić i irytować. Na szczęście "Stinger" to nie typowy erotyk i po pewnym czasie tych scen jest coraz mniej, autorka stworzyła całą te otoczkę, by wnieść do treści coś więcej. To powieść o miłości, tej prawdziwej, która przetrwa lata. Wiem, brzmi banalnie, ale uwierzcie mi wcale takie nie jest, w połączeniu z dość nietypową fabułą i piórem Pani Sheridan.
Autorka zaskoczyła mnie też pewnym wątkiem, nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale myślę, że również będziecie zaskoczeni. Włączyła też w fabułę dość poważny problem, o którym nie mówi się zbyt wiele.
Miłość nie zawsze ma sens. I na tym polega jej piękno, jej tajemnica.
Grace żyje według misternego planu, Carson z kolei zupełnie odwrotnie. Dlatego kiedy ich ścieżki się splatają, różne charaktery początkowo dają się sobie we znaki, ale to wkrótce diametralnie się zmienia. Bohaterowie są wykreowani naprawdę interesująco, a pióro autorki jest naprawdę przyjemne. Gdy już przebrnęłam przez te pierwsze kilkadziesiąt stron, później naprawdę się wciągnęłam i żałowałam gdy powieść się skończyła, bo była dla mnie naprawdę sporą niespodzianką. Wszystkie te sceny erotyczne okazały się być tylko tłem dla fabuły, która choć może momentami wydaje się nieco nierealna porusza także poważny temat, pokazuje również historię pięknej miłości. Choć początkowo cała historia wydawała się banalna, ostatecznie mocno mnie zaskoczyła, bałam się, że moja ocena będzie niska, a tu proszę, po jej skończeniu stwierdzam, że jest naprawdę oryginalna i zaskakująca!

"Stinger" to naprawdę dobra książka, przyznam jednak, że druga części tytułu "Żądło namiętności" jest według mnie kompletnie nietrafione i mówiąc szczerze kojarzy mi się raczej z ukąszeniem osy niż z interesującą historią miłosną. To opowieść, która poza wątkiem miłosnym porusza również inne tematy, przez co nie można się nudzić. Sama z bijącym sercem przewracałam strony powieści. Jeśli komuś z Was, tak jak mi pierwsze strony książki nie przypadną do gustu, nie zrażajcie się! Ta historia naprawdę ma potencjał, trzeba jednak na to kilkadziesiąt stron poczekać ;)

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuje Wydawnictwu Septem!

czwartek, 31 marca 2016

Mia Sheridan - Bez słów


Bree przyjeżdża do Peilon w poszukiwaniu spokoju i właściwie również nowego życia, chce uporać się z trudną przeszłością. Archer uchodzi za miejscowego dziwaka, z którym nikt nie próbuje nawiązać kontaktu, a on sam również izoluje się od świata. Ich drogi splatają się przypadkiem, ale od tej pory zarówno życie Archera jak i Bree nie będzie już takie samo...

"Bez słów" to kolejna książka New Adult, których powstało już naprawdę mnóstwo, jednak ta ma w sobie coś, co wyróżnia ją wśród innych książek tego gatunku. Jest zdecydowanie bardziej oryginalna, urzeka wspaniałym językiem, mądrością i realnością. Piękno tej książki jest dla mnie niepodważalne, niesie ona niezwykłą mądrość i nadzieję, że jutro może być lepiej. Miłość opisana w książce jest równie wyjątkowa jak ona cała!

"Bez słów" to z jednej strony książka dość smutna, poznajemy Archera, który nie ma kontaktu ze światem, ludzie przyklejają mu właściwie plakietkę dziwaka, choć nikt nigdy nie próbował go poznać i zrozumieć. Bree z kolei po traumatycznych wydarzeniach przyjeżdża do Peilon, by uciec od przeszłości, codziennie boryka się z myślami, które nie dają jej spokoju. Tak jak mówiłam to dość smutna książka, ale z drugiej strony niesie również nadzieję, że kiedyś będzie lepiej, że ta dwójka, dzięki sobie nawzajem pokona wszelkie przeciwności losu i to właśnie jest w niej takie piękne - mądrość, która płynie z każdej strony tej powieści!
Nieważne, kim jesteśmy, musimy radzić sobie z tym, co przyniesie los, nawet jeśli okaże się gówniany, i robić, co w naszej mocy, żeby mimo to kochać, mieć nadzieję... i wiarę w to, że droga, którą podążamy wiedzie do jakiegoś celu.
Przyznam, że o książkach Mii Sheridan usłyszałam dopiero niedawno, a z tego co słyszę jest to dość znana autorka. Nie dziwię się, że jest tak poczytna, bo sama po przeczytaniu "Bez słów" już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła dopaść kolejne jej dzieła! Autorka stworzyła naprawdę dobrą powieść, która z każdą stroną zachwyca coraz bardziej, jest jak powiew świeżości wśród wszystkich książek New Adult! Początkowo niektóre moje podejrzenia względem fabuły książki się sprawdzały, ale później autorka fundowała mi różne niespodzianki, jedne przyjemne, inne nieco mniej. Czasem "Bez słów" wywoływało uśmiech na mojej twarzy, czasem złość, ale najbardziej wzruszenie.

Na pewno nie można powiedzieć o tej książce, że jest schematyczna, bo oryginalność, aż od niej bije! Wydaje mi się, że obecnie, naprawdę trudno jest stworzyć coś, czego jeszcze nie było, ale Mii Sheridan się to udało! Pojawiło się już naprawdę mnóstwo książek o miłości, ale większość jest przesiąknięta schematem, tymczasem w "Bez słów" autorka stworzyła coś nowego, co dodatkowo okrasiła mnóstwem tajemnic. Nie jest to może literackie arcydzieło, ale zdecydowanie wyjątkowa i oryginalna książka!

Bardzo spodobało mi się to, że wśród książek, gdzie bohaterki przeważnie są rozdarte, nie są pewne swoich uczuć i dalszych planów, pojawiła się Bree, która wie czego chce i za wszelką cenę do tego dąży! To naprawdę ogromny plus tej historii, bo ostatnio trafiam głównie na takie, gdzie bohaterka nie ma pojęcia, co ze sobą zrobić.
Dodatkowo język jakim posługuje się autorka jest bardzo obrazowy i plastyczny, co dodaje powieści uroku. "Bez słów" czyta się naprawdę szybko, pochłaniając kolejne rozdziały, myślę, że miłośniczki powieści New Adult będą naprawdę zadowolone!

Jest to powieść mądra i wyjątkowa, skłaniająca do pewnych refleksji nad życiem. Na pewno na długo o niej nie zapomnę i już nie mogę się doczekać kiedy pojawią się kolejne książki Mii Sheridan, co mam nadzieję nastąpi szybko! Tymczasem Wam "Bez słów" zdecydowanie polecam! Mam nadzieję, że tak jak ja będziecie się nią zachwycać!

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Book Tourowi Wydawnictwa Otwarte i Książkowego kocha, nie kocha.

Książka jest dostępna w empiku: [link]

sobota, 12 marca 2016

Co różni Archera Hale'a od innych bohaterów New Adult?

Grafika wykonana przez Natalię z bloga "Książkowe "kocha, nie kocha"

Ostatnio pojawia się coraz więcej powieści z gatunku New Adult, a co za tym idzie, coraz więcej książkowych przystojniaków! "Bez słów" ma Archera, który zdecydowanie różni się od pozostałych bohaterów gatunku! Moją recenzję przeczytacie dopiero w kwietniu, ale już teraz chciałbym Wam przybliżyć postać Archera :) I to w wyjątkowy sposób, bowiem przez porównanie z innymi zawracającymi w głowie ciachami.

~ Wrażliwy - jest bardzo wrażliwy, może dlatego, że przez większość czasu żył sam. W porównaniu choćby z Brockiem z "Amber", który czasami zachowuje się naprawdę „mało wrażliwie”, Archer jest dużo bardziej czuły.

~ Troskliwy - bardzo troszczy się o Bree. Wiedząc, że dziewczyna boi się burzy, przybiega do niej, aby nie musiała siedzieć w domu samotnie. Która nie chciałaby takiego kochanego chłopaka, co? Porównując go do takiego Dillona z "Collide", który myśli raczej o tym, by dosłownie przywłaszczyć sobie Emily, a nie się o nią troszczyć, Archer jest o wiele bardziej opiekuńczy.

~ Cichy i Spokojny - dla jednych może to być minus, ale według mnie to jednak spory plus, ponieważ patrząc na bohaterów, którzy czasem powiedzą więcej niż powinni, skromność i milczenie Archera mają swoje dobre strony.

~ Ambitny - mimo że nie zawsze ma z górki, a właściwie częściej pod górkę, radzi sobie na tyle dobrze, na ile potrafi. Porównując go choćby do Tylera z "Czy wspominałam, że cię kocham?", który w pewnym momencie nie robi zbyt wiele, by ruszyć do przodu, Archer jest zdecydowanie bardziej ambitny.

~ Wierny - porównując Archera do wielu bohaterów, którzy nie są stali w swoich uczuciach, Archer to wzór! Więcej nie mogę zdradzić, by nie zaspoilerować ;)

~ Szczery - mam wrażenie, że ten człowiek nie potrafi kłamać czy oszukiwać! Porównując go przykładowo do Tylera z „Czy wspominałam, że cię kocham?”, który w pewnym momencie trochę za bardzo miesza, Archer jest dużo lepszym przykładem do naśladowania ;)

~ Pracowity - przez lata siedział zamknięty w czterech ścianach, ale wszystko wokół własnego domu zrobił sam! Gdyby tak pomyśleć, właściwie ciężko mi znaleźć kogoś w wieku Archera w książkach New Adult, kto byłby jakoś szczególnie pracowity.

Archer to książkowy ideał, którego ma się ochotę zabrać do realnego świata. Jest jak rycerz na białym koniu, który zrobiłby dla swojej ukochanej dosłownie wszystko! Myślę, że większość kobiet marzy o swoim Archerze, który najchętniej przychyliłby dla niej nieba!
Już teraz zachęcam Was do przeczytania „Bez słów”, którego premiera odbędzie się 30 marca, myślę, że nie będziecie żałować! Z kolei już wkrótce będziecie mogli poznać moją opinię na jej temat :)

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Book Tourowi Wydawnictwa Otwarte i Książkowego ”kocha, nie kocha”.


Już teraz do kupienia w empiku (po kliknięciu w okładkę zostaniecie przeniesieni na stronę tej księgarni).
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka