Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natalia Sońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natalia Sońska. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 czerwca 2017

Agata Przybyłek, Natalia Sońska - Przyjaciółki


Anna i Ludmiła poznały się jeszcze na studiach, wtedy zostały najlepszymi przyjaciółkami i od tej pory są dla siebie wsparciem na każdym życiowym zakręcie. Miłka próbuje spełniać swoje marzenia dotyczące fotografii, nareszcie nadarza się okazja, by móc realizować swoją pasję. Anna z kolei jest żoną marynarza dlatego długie miesiące spędza sama z małą córeczką. Chociaż obie są dla siebie wielkim wsparciem, żadna z nich nie była w tak trudnej sytuacji jak teraz...

Ostatnio coraz bardziej lubię sięgać po literaturę kobiecą, książki z tego gatunku zawsze są pewnym odprężeniem. Okładka "Przyjaciółek" sugeruje cukierkową historię o tytułowych przyjaciółkach, dlatego moje zaskoczenie było niemałe, gdy już po niespełna 30 stronach, zaczynają się dziać historie niczym z filmu akcji! Przez kilkadziesiąt stron nie mogłam się oderwać i z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów. Wydawało się, że w obliczu tych wydarzeń, wątek przyjaciółek trochę zniknął w tle. Tak jednak do końca nie jest, można zauważyć,że tak naprawdę co by się nie działo, Ludmiła i Anna są blisko siebie, wspierają się, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak bardzo tego nie widać. Chociaż przyjaźń chwilami została nieco przytłumiona kłopotami kobiet, głównie problemami w małżeństwie, to myślę, że ta przyjaźń w każdym momencie życia bohaterek, mniej lub bardziej została w książce ukazana. Pokazując, że czasami wystarczy mieć świadomość tego, że gdzieś jest przyjaciel, na którego zawsze możesz liczyć, nawet jeżeli akurat w tym momencie nie ma go obok.
Bo największą przeszkodą do realizacji marzeń jesteśmy my sami. Wymyślamy wymówki, bojąc się zmian.
Wydaje mi się, że pisanie książki we dwójkę wcale nie jest prostą sprawą, w końcu wszystko trzeba złożyć tak, by nie było żadnych sprzeczności. Tutaj tak naprawdę trudno jest wyczuć, że powieść pisały dwie autorki, oczywiście są jakieś różnice w stylu pisania, ale myślę, że gdyby na okładce nie widniały dwa nazwiska, mogłabym się nie domyślić, że w pisanie tej powieści były zaangażowane dwie osoby (choć może wynika to z tego, że znane mi są póki co jedynie książki Natalii Sońskiej, te Agaty Przybyłek dopiero przede mną). Treść jest tak spójna, każdy rozdział idealnie się ze sobą komponuje, że trudno jest mieć w tym przypadku jakiekolwiek zarzuty. Naprawdę autorkom należą się wielkie brawa, że udało im się tak świetnie zgrać! Dzięki temu możemy przeczytać historię, która wciąga już od pierwszych stron, nawet wzrusza, a czasami łamie serce. Niewątpliwie to jedna z tych książek, które dają do myślenia. Chociaż pewnych rzeczy w tej powieści można się domyślić, do końca w niepewności śledziłam losy bohaterów, końcówkę pochłonęłam w mgnieniu oka! Dodatkowo nie wszystko ułożyło się tak, jak się tego spodziewałam. Środek historii jest nieco słabszy, w pewnym momencie dzieje się trochę mniej, nie zmienia to jednak faktu, że nadal czyta się lekko i przyjemnie.

Świetne są kreacje bohaterek, Anna poukładana, twardo stąpa po ziemi, ponieważ codziennie musi sama zajmować się córeczką, wykonywać wszystkie domowe czynności. Musi też radzić sobie z tęsknotą do męża, kiedy ten na kilka miesięcy wypływa w rejs. Ludmiła to w pewnym sensie marzycielka, sama tak do końca nie wie czego chce, mąż dwoi się i troi, by kobieta miała to, czego tylko zapragnie. Ona sama jednak jest rozbita między byciem przy mężu, a szukaniem szczęścia gdzie indziej. Bohaterki zupełnie się od siebie różnią, a jednak przeciwieństwa się przyciągają, w końcu są najlepszymi przyjaciółkami. Autorki pokazały również kłopoty w związkach Anny i Ludmiły, dzięki którym widzimy, że nie zawsze jest kolorowo, ważne jest wsparcie przyjaciela, który zawsze gdzieś czuwa. Tak jak wspomniałam, nie dajcie się zwieść okładce, która sugeruje słodką historię, jaką ta powieść nie jest. Jest tu mnóstwo życiowych sztormów, które bohaterki starają się przetrwać, choć nie zawsze jest łatwo i nie zawsze wszystko układa się tak jak by się chciało.
Kiedy przysięgasz z kimś żyć na dobre i złe, masz obowiązek postępować tak, by przetrwać wspólnie nawet najgorsze życiowe sztormy. Za wszelką cenę.    
"Przyjaciółki" polecam kobietom w każdym wieku, myślę, że każda odnajdzie tutaj coś dla siebie. Gwarantuję, że tę historię pochłoniecie w kilka wieczorów, bo w pewnych chwilach naprawdę trudno się od niej oderwać. To książka, która niesie mnóstwo wzruszeń i zwrotów akcji, ale przede wszystkim pokazuje, że przyjaźń jest ważna. Przeczytajcie tę książkę - warto!

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

sobota, 21 stycznia 2017

Natalia Sońska - Obudź się, Kopciuszku


Alicja praktycznie nie rozstaje się ze swoją pracą w szpitalu, bierze praktycznie każdy dyżur, także w czasie świąt. Kiedy przyjaciele proponują jej wyjazd na Sylwestra w góry, decyduje się wyjechać tylko po to, by później dali jej spokój. Wśród górskich szczytów spotyka Michała, ratownika TOPR-u, zbliżają się do siebie, jednak zanim zdążą się bliżej poznać, Alicja ucieka bez słowa...

Książki, których akcja toczy się w okolicach świąt, według mnie muszą mieć przede wszystkim jedno - odpowiedni klimat. Dla mnie jest to punkt obowiązkowy każdej takiej historii. Muszę poczuć świąteczną, zimową atmosferę całą sobą, oczami wyobraźni zobaczyć spadające płatki śniegu, choinkę, czy w tym przypadku przepiękny górski krajobraz. Cóż by to była za książka, gdyby nie posiadała tej niesamowitej zimowej atmosfery? "Obudź się, Kopciuszku" już na wstępie otrzymało ode mnie ogromny plus, bo ten klimat bez dwóch zdań posiada. Autorka w tak piękny sposób opisała wypad w góry, przez cały czas, kiedy czytałam, pragnęłam znaleźć się tam i wraz z bohaterami podziwiać widoki. Dodatkowy plus zdobyła u mnie nawiązaniem do bajki o Kopciuszki, które dodaje tej historii niezwykłego uroku, magii.  W bajce ostatecznie wszystko kończy się happy endem, czy tutaj także?

Kiedy czytałam debiut autorki - "Garść pierników, szczypta miłości", zauroczył mnie styl pisania, piękne opisy, ciepło które wyczuwa się podczas czytania. W najnowszej książce Natalii Sońskiej również trudno nie zakochać się w przepięknych opisach, które zazwyczaj mnie odstraszały, jednak w tym przypadku było inaczej. Trudno mi powiedzieć, która z tych dwóch zimowych powieści bardziej mi się podobała, bo każda miała w sobie coś wyjątkowego. "Obudź się, Kopciuszku" miało mi towarzyszyć przez kilka poświątecznych dni, ostatecznie jednak fabuła tak mnie wciągnęła, że po niedługim czasie lektury, z żalem odkładałam książkę na półkę. Pojawiło się tu kilka zwrotów akcji podczas których z jeszcze większym zaangażowaniem śledziłam fabułę powieści. Podoba mi się również realna kreacja bohaterów. Jeśli chodzi o fabułę to w pewnym momencie nieco zaczęły mnie denerwować ciągłe ucieczki bohaterki, choć także fabule nie można odmówić realności. Cała historia jest słodka, ale na pewno nie przesłodzona.

Warto coś powiedzieć o bohaterach, których po prostu nie da się nie nie polubić, mam na myśli nie tylko postacie pierwszoplanowe, ale i drugoplanowe. Tak jak już wspominałam, są osobami z krwi i kości prawdziwymi. Na głębsze zrozumienie głównej bohaterki - Alicji pozwalają jej wspomnienia, co jakiś czas pojawiające się w książce, okazały się one bardzo dobrym pomysłem, ponieważ początkowo trudno było zrozumieć jej decyzje. Cała historia bohaterki budzi emocje, które towarzyszą czytelnikowi cały czas podczas lektury.

Niezwykły klimat "Obudź się, Kopciuszku" całkowicie mnie kupił, nie byłam wstanie oprzeć się urokowi tej powieści. Intrygująca fabuła, ciekawi bohaterowie - to po prostu książka idealna na zimowy okres! Takim sposobem autorka stała się jedną z moich ulubionych, na której książki z pewnością będę czekać!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

środa, 30 grudnia 2015

Natalia Sońska - Garść pierników, szczypta miłości


Hania od skończenia studiów pracuje w redakcji pisma modowego, nie jest to szczyt jej marzeń, dodatkowo Hania z każdym krokiem coraz bardziej podpada swojej naczelnej. Obie z koleżanką wpadają na pomysł, by zamienić się swoimi zadaniami, Hania zajmie się artykułem Kingi, a ta przejmie wywiad koleżanki i właściwie od tego się zaczyna...
Pojawia się Wiktor, przystojny człowiek sukcesu, ale nadal nie znika z życia Hani również Marek, były ukochany, a obecnie mąż jej przełożonej. Jak potoczą się losy głównej bohaterki?

"Garść pierników, szczypta miłości" to książka, którą zostawiałam sobie specjalnie na święta, oczekiwałam przyjemnej, pełnej ciepłej atmosfery lektury, która mnie pochłonie. Powieść ta, jak najbardziej spełniła moje oczekiwania! Dodatkowo przed lekturą książki, miałam straszny zastój w czytaniu, żadna książka mnie nie wciągała, a dzięki "Garść pierników..." nareszcie pozbyłam się tego paskudnego uczucia, wreszcie jakaś książka mnie wciągnęła i to do tego stopnia, że zarwałam noc by dokończyć lekturę!

W powieściach, których akcja toczy się w okolicach świąt, oczekuje wyjątkowego klimatu. Nie wyobrażam sobie by taka książka nie niosła ze sobą jedynego w swoim rodzaju ciepła i atmosfery. Książka Natalii Sońskiej jak najbardziej spełniła moje oczekiwania w tej kwestii. Podczas czytania naprawdę mogłam poczuć ducha świąt!
Nie mogę również zapomnieć o okładce, która jest naprawdę przepiękna, już na wstępie wprowadza w atmosferę zimy, gdy aby się rozgrzać potrzebne są ciepłe skarpety i gorący napój.

W książce spotykamy co prawda znajomy schemat, on zakochuje się w niej, a ona w nim, ale... co z tego? W książkach, których akcja toczy się w czasie świąt - tak jak już wspominałam - liczy się dla mnie klimat, a jego tutaj nie brakuje! Dodatkowo autorka stworzyła świetne kreacje bohaterów: zdecydowanej i walczącej o swoje Hanny, czy też początkowo opryskliwego, a po bliższym poznaniu czułego Wiktora. Wydaje mi się, że styl autorki jest jeszcze nie do końca dopracowany, jednak to normalne przy debiucie.

Lubię sięgać po debiuty. Raz okazują się one bardziej, raz mnie udane. Pierwsza książka Natalii Sońskiej okazała się być jak najbardziej udaną. Co najważniejsze przeczytałam ją z naprawdę wielkim zaciekawieniem, czasem się uśmiechałam, innym razem złościłam, mogłam tę książkę po prostu poczuć i całkowicie zatopić się w jej lekturze. Brakowało mi tego od dawna i w końcu udało mi się trafić na książkę, która wyrwie mnie z czytelniczego zastoju. Czuć tutaj emocje, które naprawdę lubię odczuwać podczas czytania, z zaciekawieniem przewracałam kolejne strony książki.

Już po świętach, ale to nic. Po "Garść pierników, szczypta miłości" możecie sięgnąć w każdej chwili, choć radzę to zrobić w okresie zimowym, by lepiej wczuć się w klimat. Zaparzcie herbatę, usiądźcie pod kocem i weźcie debiut Natalii Sońskiej do ręki. Gwarantuję Wam, poczujecie ten niesamowity klimat i nie będziecie żałować ani jednej chwili spędzonej z tą książką. Ja nie żałuję!

Za możliwość przeczytania książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka