piątek, 23 września 2016

Colleen Hoover, Tarryn Fisher - Never Never


Charlie i Silias nagle tracą pamięć, nie pamiętają swojej rodziny, znajomych, nie znają nawet swoich imion. Desperacko próbują na nowo poznać samych siebie, szukając pamiętników, listów - wszystkiego co w jakiś sposób może przypomnieć im kim są. Co kryje się za niespodziewaną utratą pamięci? Czy da się wskrzesić wspomnienia i uczucia? Czy da się powrócić do tego co było? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi...

Po książki Colleen Hoover sięgam w ciemno, zwykle nie czytam nawet opisu, bo to w końcu Hoover, ona nie zawodzi. Tym razem jednak mamy do czynienia z powieścią napisaną wraz z Tarryn Fisher, jednak i ta autorka niedawno porwała mnie swoim "Mimo moich win". Czego, więc chcieć więcej? Sięgając po tę książkę, nawet nie miałam pojęcia, że bohaterowie tracą w niej pamięć, sięgnęłam po nią kompletnie w ciemno, bo w końcu taki duet nie może zawieść. Właściwie nie zawiódł, ale długo nie mogłam się przekonać do specyfiki tej powieści. Naprawdę, to jedna z dziwniejszych książek jakie ostatnio czytałam, początkowo bałam się, że może mi się nie spodobać, ale w miarę rozwoju akcji okazało się, że mocno wciąga i ledwie zaczęłam, już przewracałam ostatnią stronę. Sam temat amnezji jest w książkach poruszany naprawdę często, ale w żadnej książce nie spotkałam się jeszcze z takim pomysłem jak tutaj. Mimo, że bardzo specyficzna, to jednocześnie jedna z bardziej oryginalnych książek jakie czytałam. Tutaj nie ma szans na schematy.

Jeśli znacie książki Hoover, wiecie, że każda z utworzonych przez nią historii jest wyjątkowa, zawsze z plastycznym stylem pisania, tworząca niezwykłe New Adult. Tutaj czuć wpływ na książkę również innej autorki, nie jest to typowa Hoover, do jakiej mogliśmy się przyzwyczaić czytając jej inne książki. Nie mówię, że to książka zła, ale po prostu inna niż te, do których przyzwyczaiła mnie Colleen Hoover. Mówię tu jednak tylko o jednej autorce, a nie można zapomnieć, że przecież współautorką jest Tarryn Fisher. Dotychczas czytałam tylko jedną jej książkę i "Never never" dużo bardziej pasuje mi właśnie do jej stylu pisania. Trzeba jednak przyznać, że połączenie stylów obu tych autorek jest naprawdę ciekawe. Niestety, zabrakło mi tutaj rozwikłania kilku zagadek, rozwiązania wątków. Te braki trochę raziły mnie w oczy (nie chcę zdradzać o co mi chodzi, bo może być to drobnym spojlerem). Może miało tak być, trudno powiedzieć.
Nie zmienimy przeszłości, Charlie. Ale możemy wpływać na to, kim jesteśmy obecnie.
Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo zdecydowało się na wydanie wszystkich trzech części w jednym egzemplarzu. Nie wiem, jak wytrzymałabym niepewność po przeczytaniu tych krótkich książeczek. Mnóstwo tutaj tajemnic, które chce się jak najszybciej rozwikłać, niestety nie wszystkie zostały rozwiązane, o czym już wspomniałam. Przez większość książki domyślałam się o co chodzi w danym wydarzeniu, by w końcu i tak się tego nie dowiedzieć. Trochę mnie to razi, bo lubię, gdy wszystko pod koniec książki jest wyjaśnione. Podobało mi się jednak bardzo, jak Charlie i Silias na nowo próbowali poznać siebie, czytając listy, dzienniki. Wyglądało to jak układanka, tylko taka w której nie ubywa elementów, a ich przybywa, bo pytań rodzi się coraz więcej. To powoduje niezwykłe emocje i niepewność. Dlatego "Never never" przeczytałam bardzo szybko, choć początkowo nie do końca pomysł na książkę mnie przekonywał.

Wyobrażacie sobie powieść Colleen Hoover bez miłości? Ja zdecydowanie nie, w "Never never" mamy także opowieść o miłości, innej, nieco dramatycznej. Cała ta książka powoduje wielkie napięcie, trudno jest ją odłożyć i nie zastanawiać się co tak naprawdę tu się stało. Może nie jest to typowa Hoover do jakiej się przyzwyczaiłam, ale nie zmienia to faktu, że to książka bardzo dobra, a obie autorki uwielbiam i będę czytać wszystko spod ich pióra. "Never never" to powieść nieco specyficzna, ale na pewno godna polecenia!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni BookMaster.com.pl

niedziela, 11 września 2016

Katie McGarry - Przekroczyć granice


Echo nie pamięta co stało się jej pewnego wieczoru, kiedy zmieniła się nie do poznania. Wie jednak, że ten wypadek pozostawił blizny nie tylko na jej duszy. Kiedy w życiu dziewczyny pojawia się Noah jej życie ponownie się zmienia. Mogłoby się wydawać, że nie łączy ich nic, ale są tak samo rozdarci i zranieni. Oboje chcą normalności, której od dawna nie mogą mieć. Jak do niej powrócić, kiedy wszyscy wokół wydają się być przeciwko Tobie?

Do "Przekroczyć granice" podchodziłam z pewną rezerwą, miała być takim przerywnikiem, lekką lekturą, która wciągnie mnie na kilka godzin. Czy tak właśnie było? Przede wszystkim jestem zaskoczona, bo nie spodziewałam się książki, która będzie opowiadała o czymś więcej niż miłość, tymczasem jest właśnie o tytułowym przekraczaniu granic. Tytuł jest w tym wypadku jak najbardziej trafiony, bo w bardzo dużym stopniu o tym jest ta książka. O pokonywaniu własnych słabości, przezwyciężaniu demonów z przeszłości i tworzeniu nowej przyszłości. Oczywiście jest to New Adult, więc wątek miłosny odgrywa tu znaczącą rolę, a muszę przyznać, że autorka pięknie go wykreowała, nie jest jakiś nachalny, nie ma też scen erotycznych na każdej stronie. Pokazuje nam miłość dwóch osób, którzy są trochę zagubieni, przez fatalne sytuacje z przeszłości, których nie da się wymazać z pamięci, bo każde z tych wydarzeń zmieniło ich życie, które chcieliby doprowadzić do normalności.
Czasami jest tak, że widzisz granicę i wydaje ci się, że przekroczenie jej to dobry pomysł... dopóki tego nie zrobisz.
Miała być lekką lekturą na kilka godzin. W pewnym sensie nią była, ale zaskoczyła mnie pewną głębią, jest nie tylko zwykłą historią dziewczyny i chłopaka, skłania też do pewnych refleksji. Nie wiem dlaczego, ale patrząc na okładkę spodziewałam się dość płytkiej historii miłosnej, bo okładka przypomina mi raczej typowy romans. Rzeczywiście miłość odgrywa tu znaczną rolę, ale nie jest najważniejsza. Jednak tak jak już wspominałam jest piękna, subtelna i przede wszystkim bez fajerwerków. Wiem, że właściwie każde New Adult opiera się na miłości, która ma pokonać wszelkie przeciwności, ale pomysł Pani McGarry wydał mi się naprawdę świeży, niebanalny. Bez dwóch zdań jest wyjątkowa. Może nie doprowadzi do łez, ale na pewno wzruszy i z pewnością zapewni huśtawkę emocjonalną. Sama czułam się momentami mocno rozdarta, bo w tej książce nic nie jest oczywiste. Ta powieść po prostu zmusza do refleksji.

Bohaterowie, których wykreowała autorka, są bardzo ciekawymi postaciami. Chociaż są rozdarci, to mają jasno postawione cele. Noah to buntownik, któremu zależy przede wszystkim na rodzinie, ale też na Echo. Ona podobnie, ma dość twardy charakter, nie rezygnuje z tego co chce osiągnąć. Tak jak już wspominałam, bardzo podobała mi się ich relacja, jest tu nieco napięcia, a przede wszystkim piękna. Narracja podzielona jest między tę dwójkę, dlatego mamy szansę lepiej ich poznać. Czujemy rozpacz i ból jaki towarzyszy bohaterom. Tragedie, które ich dotknęły są naprawdę straszne. Przechodzimy tu w skrajności - od wzruszeń do śmiechu. Jak możemy się spodziewać, raczej więcej jest tutaj smutku, niż radości, ale autorka potrafi zachować pewien umiar w dokładaniu bohaterom kolejnych problemów. Jednak ta książka nie byłaby o przekraczaniu granic, gdyby Echo i Noah nie borykali się z kłopotami. Na pewno można doznać tutaj mnóstwo emocji, sama często byłam rozdarta i współczułam bohaterom wyborów, których musieli dokonać, bo czasami żadne z rozwiązań nie było całkowicie oczywiste i dobre dla każdego.

"Przekroczyć granice" to książka przede wszystkim piękna, nic nie jest tu całkowicie oczywiste, dlatego emocje towarzyszą na każdym kroku. Na pewno jest to powieść, z której można wynieść pewną mądrość. Myślę, że miłośnikom New Adult na pewno się spodoba, bo różni się od innych, wprowadza pewną świeżość i zachwyca. Oby w Polsce pojawiło się jak najwięcej książek tej autorki i oby każda zachwycała jeszcze bardziej. W tym momencie jestem naprawdę zaskoczona "Przekroczyć granice", książka spełniła moje oczekiwania, a nawet je przerosła!

piątek, 2 września 2016

Zapowiedź: Nakarmię cię miłością - Anna Dąbrowska

Wrzesień przepełniony jest interesującymi premierami, które już teraz kuszą, by dopisać je - do i tak już długiej listy "do przeczytania". Chciałabym Wam przedstawić książkę, na którą we wrześniu czekam z dużą niecierpliwością, mianowicie "Nakarmię cię miłością" - Anny Dąbrowskiej!

Opis, który znajdziecie też na stronie wydawnictwa:
Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.

Już 26 września możecie wypatrywać jej w księgarniach. Co tu dużo mówić, sama mam słabość do książek, w których pojawiają się muzycy, dlatego już nie mogę się doczekać lektury! Spodziewajcie się recenzji :) Tutaj na zachętę macie również trailer książki ;)


Czekacie na ten tytuł?

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Lindsey Stirling, Brooke S. Passey - Jedyny pirat na imprezie


Lindsey jest amerykańską tańczącą skrzypaczką. Kilka lat temu uczestniczyła w jednej z edycji amerykańskiego "Mam talent!" gdzie dotarła do ćwierćfinału, ale to był dopiero mały krok do tego co osiągnęła później. Dzięki swojej wytrwałości zapracowała na sukces, nigdy nie rezygnowała z marzeń i dzisiaj bardzo wiele osób na całym świecie ją zna i słucha jej muzyki. Nie ma lepszego sposobu by poznać te niezwykłą dziewczynę, niż przeczytać tę książkę. Owszem, możecie wyszukać w internecie informacji o niej, ale nie dowiecie się tego, o czym możecie przeczytać w tej właśnie książce, bo to autentyczna historia Lindsey, którą opowiada ona sama. Tutaj poznacie prawdziwą dziewczynę, która zadziwiła świat, a nie jej sylwetkę wykreowaną przez media. Może, więc warto wysilić się nieco bardziej i sięgnąć po książkę?

Czytając "Jedynego pirata na imprezie" nie poznacie suchych faktów o Lindsey, tylko naprawdę interesujące informacje. Szczerze, dopiero kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się jej autobiografia, zainteresowałam się tym, co tworzy, wcześniej słyszałam o niej, ale nigdy jakoś nie poświęciłam czasu, by posłuchać cudowną muzykę, którą tworzy. Muszę przyznać, że jej muzyka połączona z tańcem zrobiła na mnie spore wrażenie, bo nigdy nie sądziłam, że wygląda to tak spektakularnie i do tego może mi się spodobać. Cieszę się, że ta książka pojawiła się w Polsce, bo inaczej być może nigdy nie zachwyciłabym się jej dziełami, no i nigdy nie dowiedziałabym się jak wspaniałą osobą jest Lindsey. Przede wszystkim nie jest to kolejna celebrytka, a zwyczajna dziewczyna, która w tej książce opowiada o swoich słabościach, o dzieciństwie, swojej drodze do sławy. W niczym nie pokazuje, że może być od kogoś lepsza.
To najlepsza rzecz w byciu dzieckiem. Nic nie wydaje się niemożliwe, dopóki ktoś większy i starszy nie powie ci, że jest inaczej.
Cała autobiografia bardziej przypomina powieść. Lindsey pokazuje nam w niej dużą cząstkę siebie. Dzieli się swoimi przeżyciami, od wspomnień z dzieciństwa, po koncerty. Dowiadujemy się co jest dla niej najważniejsze i jaką drogę przeszła zanim stała się tańczącą skrzypaczką. Bo wiadomo, nie obywało się bez problemów, ale wiele było również takich pozytywnych akcentów, które motywowały Lindsey, by ruszyć dalej i zawalczyć o marzenia. Czytało mi się niezwykle przyjemnie, bo język jest tak lekki, że już po chwili zapominałam, że czytam autobiografię, a raczej miałam wrażenie, że to powieść z dobrą fabułą. Można powiedzieć, że smakowałam tę książkę, bo czytałam ją przez kilka tygodni, po dwa lub trzy rozdziały. Zwyczajnie żal było mi skończyć, bo poza tym, że czyta się z dużym zainteresowaniem, ta autobiografia, może być też sporą motywacją, by zrobić jakiś krok do przodu. Wiem, że jeśli będę potrzebowała motywacji, ta książka może mi jej dostarczyć. Może teraz brzmi to nieprawdopodobnie, ale jeśli zdecydujecie się, by sięgnąć po autobiografię Lindsey sami się o tym przekonacie.

Jeśli nie słyszeliście wcześniej o Lindsey Stirling koniecznie posłuchajcie jej muzyki i myślę, że wtedy poczujecie potrzebę, by poznać bliżej tę dziewczynę. Bo ona jest niesamowita, podobnie jak książka, którą stworzyła. "Jedyny pirat na imprezie" opowiada historię wspaniałej i jednocześnie pozytywnie zakręconej dziewczyny. Jestem pewna, że nawet jeśli wcześniej jej nie znaliście, czytając tę książkę będziecie czuli jakbyście znali się z nią całe lata. Sama zachwyciłam się jej muzyką niedawno, gdy dowiedziałam się o książce, ale w niczym nie przeszkodziło mi to, by również w tej historii się zachwycić. Troszkę tu szaleństwa, trochę zabawnych historii i motywacji. Wszystko to sprawia, że tę historię czyta się z wielką przyjemnością. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni PanTomasz.pl

środa, 24 sierpnia 2016

Elle Kennedy - Błąd


John Logan zawsze należał do mężczyzn, dla których nie liczyły się dłuższe związki, a jedynie chwilowa zabawa. Kiedy spotyka Grace, myśli, że i tym razem dziewczyna będzie jedynie chwilową odskocznią. Jednak Loganowi trudno wyrzucić ją z głowy, dodatkowo bezmyślnie wyznał jej coś, czego nie powinien. Kiedy chce ją odzyskać, okazuje się, że dziewczyna nie należy do takich, które od razu rzucą się w jego ramiona. Będzie musiał postarać się nieco bardziej...

Pamiętam jak bardzo cieszyłam się, kiedy po skończonym "Układzie" sprawdziłam, że kolejna część serii będzie opowiadała historię Logana, czyli przyjaciela Garreta, któremu poświęcony był "Układ". Czułam niemałe podekscytowanie, bo czułam, ze to będzie COŚ! W końcu to Logan! Dodatkowo po przeczytaniu "Błędu" książki jeszcze bardziej polubiłam Logana bo... no nie można go nie polubić! Jest niezwykle zabawny, momentami zwyczajnie uroczy, a to jak robił wszystko by odzyskać Grace, było po prostu piękne! Grace także polubiłam, szczególnie za jej upór, podobała mi się też jej przemiana, z cichej dziewczyny, która zawsze słuchała się innych, stała się dużo bardziej niezależna. Przede wszystkim jednak bohaterowie nie są idealni, ale realni, tacy jak w życiu.

"Błąd" pochłonął mnie bez reszty, a ja podczas lektury nieraz zwijałam się ze śmiechu. Naprawdę, takiej dawki humoru dawno nie dostarczyła mi żadna książka, więc jeżeli potrzebujecie czegoś na poprawę humoru, lepiej nie mogliście trafić! Możecie też spokojnie czytać "Błąd" bez zapoznania się z treścią "Układu", bo to już zupełnie inna historia, jednak ja polecam czytać te książki po kolei - bo jeśli potem zdecydujecie się na powrót do "Układu" może nie sprawić Wam już takiej przyjemności, przez spojlery z poprzedniej części, które są w "Błędzie".
Wątek miłosny jest po prostu cudowny, może nie jest to nic nowego, ale o to naprawdę trudno, więc nie ma co narzekać. Przede wszystkim Logan jest naprawdę zakochany w Grace, bo z uporem robi wszystko by tylko ją odzyskać, od momentu gdy zrozumiał jak wielki popełnił błąd. To jak John stara się by odzyskać zaufanie Grace, sprawa, że aż ciepło się robi na sercu, a uśmiech nie schodzi z twarzy. Trzeba też przyznać, że Grace nie należy do najłatwiejszych dziewczyn, więc tym bardziej ekscytowałam się kiedy chłopak robił wszystko dla niej.
[...] nie trać czasu na analizowanie głupich czynów głupich ludzi.
Autorka posługuje się prostym językiem, ale dialogi pomiędzy bohaterami często z nutką sarkazmu, które stworzyła są po prostu mistrzowskie! Oryginalne i naprawdę wywołują śmiech, a co najważniejsze nie są przy tym sztuczne. Pani Kennedy potrafi także wywołać emocje, trudno jest odłożyć tę książkę, ale jednocześnie chciałoby się czytać ją jak najdłużej. Może nie jest to powieść, która jakoś szczególnie zapadnie mi w pamięć, ale przynajmniej będę miała pretekst, by ponownie po nią sięgnąć. Przyznaję też, że nie jest to jakiś ogromny fenomen, ale ja i tak pokochałam tę książkę, bo zapewniła mi naprawdę wspaniałą rozrywkę. Niby jest banalnie, ale ta historia tak wciąga, że zapomina się o tym i myśli tylko, by poznać dalszą część tej książki. Wspomnę również, że narracja prowadzona jest z punktu widzenia zarówno Grace, jak i Johna,w tym wypadku był to naprawdę świetny pomysł. Chyba jeszcze nigdy nie doceniłam jej tak jak tutaj.

"Błąd" to powieść, która zapewnia dobrą rozrywkę. Tym razem nie będziecie płakać ze wzruszenia, czy smutku, ale śmiechu. Wszystkie błędy zanikają, bo humor tej książki przyćmiewa wszystko. Mam nadzieję, że książki tej autorki będą się ukazywać dosyć szybko, bo już nie mogę się doczekać kolejnej dawki - emocji, śmiechu i dobrej fabuły w jednym. Ale co ja będę dużo mówić - koniecznie sami się przekonajcie! Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania tej powieści serdecznie dziękuję Księgarni Tania Książka!

piątek, 19 sierpnia 2016

Kasie West - Chłopak na zastępstwo


Gia zawsze czuła się pewna siebie i niczego jej nie brakowało. Jednak tym razem nie wszystko poszło po jej myśli. Tuż przed balem maturalnym zrywa z nią chłopak, sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że jedna z przyjaciółek nigdy nie wierzyła w jego istnienie, a Gia miała go przedstawić właśnie na balu. Dziewczyna zdesperowana postanawia znaleźć nowego chłopaka - "zastępczego Bradleya". Udaje się i Gia zjawia się na balu z chłopakiem poznanym na parkingu. Miał być tylko na zastępstwo, a jednak, trudno jej o nim zapomnieć. Co dalej?

"Chłopak na zastępstwo" bardzo mile mnie zaskoczył. Od początku byłam bardzo zaintrygowana fabułą, choć  znalezienie chłopaka na zastępstwo bezpośrednio po tym, gdy inny z nią zerwał, wydawało się szalonym pomysłem i stawiało bohaterkę w moich oczach jako dość płytką, i w pewnym sensie tak było. Jednak przemiana jaką przeszła Gia sprawiła, że i na to początkowe wydarzenie spojrzałam trochę inaczej. Początkowo jest strasznie zapatrzona w siebie, egoistyczna, ale naprawdę się zmienia, dostrzega to, że jej życie nie było takie jakie powinno i próbuje się zmienić. Poza tym, autorka porusza też problem uzależnienia od używania wszelakich mediów społecznościowych, co również wiąże się z przemianą dziewczyny. Nie można, więc powiedzieć, że to całkowicie lekka historia nie poruszająca problemów. Owszem jest lekka, ponieważ autorka posługuje się stylem prostym, ale zarazem plastycznym i przyjemnym. To jeśli chodzi o część, w której autorka zwarła pewną mądrość - ukazała nam drogę w odnajdywaniu siebie.
Starałam się dzisiaj być lepszym człowiekiem, ale świat nie współpracuje.
Powieść Kasie West jest przede wszystkim bardzo przyjemną historią, którą czyta się w zawrotnym tempie. Pomysł na poznanie się bohaterów, mimo, że stawia bohaterkę jako dość płytką, jest inny niż zwykle, świeży, naprawdę ciekawy i odrobinę szalony. Nie jest to książka, z której wyniesiecie jakąś życiową mądrość, ale z pewnością spędzicie miło czas. Myślę również, że to książka, o której nie zapomina się tak łatwo, a wszystko za sprawą tego szaleńczego pomysłu bohaterki, by spędzić swój bal maturalny, z przypadkowym chłopakiem spotkanym na parkingu. Autorka skupia się również na przyjaźni, dużo bardziej niż na miłości, co właściwie jest miłą odmianą. Choć jedno czego mi zabrakło to rozwiązania niektórych wątków na końcu książki. Miałam wrażenie, że ta historia jest zwyczajnie niedokończona i wręcz zdziwiłam się, że to już koniec, a ja nie wszystko wiem. Może tak miało być, ale mimo wszystko troszkę mi to przeszkadzało.

Muszę też wspomnieć, że to opowieść, przy której uśmiech na twarzy gości bardzo często. Co jest dla mnie ogromnym plusem, bo naprawdę lubię takie książki. To powieść idealna na wakacje, niezwykle lekka i przyjemna, zapewnia chwile oderwania się od rzeczywistości. Muszę też przyznać, że bohaterów, których wykreowała autorka naprawdę da się lubić. O Gii już wspominałam wyżej, muszę też powiedzieć coś o "zastępczym Bradleyu", przede wszystkim jest niezwykle opiekuńczy i sympatyczny. Nie sposób polubić też jego rodziny, równie sympatycznej, która potrafi przyjąć do siebie każdego. Z kolei brat Gii... o tym chyba musicie sami się przekonać ;)
Przyznam, że jak to przy Young Adult bywa książka jest nieco schematyczna, ale tym jak dla mnie oryginalnym początkiem autorka zdobyła moje serce (choć początkowo byłam sceptyczna). Z resztą schematy zwykle mi nie przeszkadzają, choć są wyjątki, tym razem jestem naprawdę zauroczona "Chłopakiem na zastępstwo".

Gorąco polecam Wam książkę Kasie West. Idealnie nada się na upalne dni, więc sięgajcie póki jeszcze słonecznie! Oczywiście nada się i na zimowe wieczory. Wciąga niesamowicie, i gwarantuję, że nawet się nie obejrzycie, a już będziecie kończyć lekturę. Mam nadzieję, że niebawem w Polsce pojawią się też inne książki autorki, ponieważ po "Chłopaku na zastępstwo", wiem, że mogą mi się spodobać.
Koniecznie zwróćcie uwagę na tę książkę - warto!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

sobota, 13 sierpnia 2016

Stosik na 7ReadUp


Miałam w planach już tyle razy wziąć udział w jakimś maratonie książkowym... i przeważnie na planach się kończyło. Tym razem chciałabym wreszcie wziąć udział w 7ReadUp, organizowanym przez Marthę z bloga Secret Books. Nie wiem, czy uda mi się przeczytać wszystkie zaplanowane książki, bo ostatnio całymi dniami oglądam Igrzyska w Rio, ale postaram się poczytać jak najwięcej :)
Oto mój stosik:

1. S JAK SIERPIEŃ - Tutaj zdecydowałam się na "Calder", opis mnie zainteresował, książka czeka już jakąś chwilę na półce, a jestem ciekawa czy spodoba mi się tak jak "Bez słów" i "Stinger". Myślę, że czytanie tej książki powinno mi pójść dość szybko.
2. OŚMIOLITEROWY SIERPIEŃ - W tym przypadku miałam spory problem z doborem odpowiedniej książki. Przy okazji odkryłam, że większość książek, które próbowałam tu dopasować miało, albo 7, albo 9 literowe słowa... "Miłość i kłamstwa" - to książka, którą ostatecznie udało mi się dobrać :)
3. WYPAD NAD MORZE - I tutaj miałam mały problem, ale okazało się, że "Calder" ma na okładce wodę, którą możecie zobaczyć nawet na grzbiecie :)
4. OSTATNIE PODRYGI WAKACJI - Tutaj po prostu idealnie nada się "Duma i uprzedzenie"! Naprawdę jeśli nie teraz, to nie wiem kiedy ją przeczytam, bo już od jakichś trzech lat co wakacje, planuję ja przeczytać i jak możecie się domyślać, jeszcze mi się to nie udało.
5. SIERPIEŃ W HRABSTWIE OSAGE - "Duma i uprzedzenie" pasuje również do tej kategorii, film, a właściwie serial na jej podstawie już oglądałam, ale być może zdążę go obejrzeć raz jeszcze :)
6. WAKACJE PRZED KOMPUTEREM - Szczerze mówiąc, trudno mi dobrać książkę do te kategorii, ale sporo blogerów zachwalało "Calder", więc dopasuję go także do tej kategorii :)
7. WAKACYJNA OPALENIZNA - "Błąd" ma grzbiet w bardzo ładnym, opalonym kolorze, więc pasuje idealnie :)
8. ZARAZ POWRÓT DO SZKOŁY - Tutaj także pasuje "Błąd" z tego co pamiętam w "Układzie" byli uczniowie, więc i w tym przypadku tak będzie :)
9. KONIEC WAKACJI - "Wierna" - chyba czas wielki nareszcie dokończyć tę serię, bo trochę już czeka, swoją drogą pasuje także do kategorii 4 i 5 :) Powiedziałabym, że jeśli nie uda mi się przeczytać "Dumy i uprzedzenia" to do tamtych kategorii dopasuję "Wierną", ale lepiej nie... Wtedy "Duma" czekałaby kolejne kilka lat...
10. ÓSMY MIESIĄC - Wręcz idealnie pasował mi tutaj "Błąd"! Nie żartuję, naprawdę starałam się znaleźć jakąś odpowiednią książkę na ósmym miejscu na półce i udało się :)

Tak jak już mówiłam, ciężko mi będzie przeczytać wszystkie te książki, szczególnie, że naprawdę większość czasu spędzam na oglądaniu Rio, ale będę się starała nadrobić trochę zaległości i mam nadzieję, że mi się to uda :) Stosik liczy 13 cm, więc będę naprawdę zadowolona, jeśli uda mi się przeczytać chociaż tytułowe 7 :) Nie wykluczam też, że niektóre tytuły mogę pozmieniać w trakcie wydarzenia ;) Trzymajcie kciuki!
Bierzecie udział w tej edycji? 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka