sobota, 21 stycznia 2017

Natalia Sońska - Obudź się, Kopciuszku


Alicja praktycznie nie rozstaje się ze swoją pracą w szpitalu, bierze praktycznie każdy dyżur, także w czasie świąt. Kiedy przyjaciele proponują jej wyjazd na Sylwestra w góry, decyduje się wyjechać tylko po to, by później dali jej spokój. Wśród górskich szczytów spotyka Michała, ratownika TOPR-u, zbliżają się do siebie, jednak zanim zdążą się bliżej poznać, Alicja ucieka bez słowa...

Książki, których akcja toczy się w okolicach świąt, według mnie muszą mieć przede wszystkim jedno - odpowiedni klimat. Dla mnie jest to punkt obowiązkowy każdej takiej historii. Muszę poczuć świąteczną, zimową atmosferę całą sobą, oczami wyobraźni zobaczyć spadające płatki śniegu, choinkę, czy w tym przypadku przepiękny górski krajobraz. Cóż by to była za książka, gdyby nie posiadała tej niesamowitej zimowej atmosfery? "Obudź się, Kopciuszku" już na wstępie otrzymało ode mnie ogromny plus, bo ten klimat bez dwóch zdań posiada. Autorka w tak piękny sposób opisała wypad w góry, przez cały czas, kiedy czytałam, pragnęłam znaleźć się tam i wraz z bohaterami podziwiać widoki. Dodatkowy plus zdobyła u mnie nawiązaniem do bajki o Kopciuszki, które dodaje tej historii niezwykłego uroku, magii.  W bajce ostatecznie wszystko kończy się happy endem, czy tutaj także?

Kiedy czytałam debiut autorki - "Garść pierników, szczypta miłości", zauroczył mnie styl pisania, piękne opisy, ciepło które wyczuwa się podczas czytania. W najnowszej książce Natalii Sońskiej również trudno nie zakochać się w przepięknych opisach, które zazwyczaj mnie odstraszały, jednak w tym przypadku było inaczej. Trudno mi powiedzieć, która z tych dwóch zimowych powieści bardziej mi się podobała, bo każda miała w sobie coś wyjątkowego. "Obudź się, Kopciuszku" miało mi towarzyszyć przez kilka poświątecznych dni, ostatecznie jednak fabuła tak mnie wciągnęła, że po niedługim czasie lektury, z żalem odkładałam książkę na półkę. Pojawiło się tu kilka zwrotów akcji podczas których z jeszcze większym zaangażowaniem śledziłam fabułę powieści. Podoba mi się również realna kreacja bohaterów. Jeśli chodzi o fabułę to w pewnym momencie nieco zaczęły mnie denerwować ciągłe ucieczki bohaterki, choć także fabule nie można odmówić realności. Cała historia jest słodka, ale na pewno nie przesłodzona.

Warto coś powiedzieć o bohaterach, których po prostu nie da się nie nie polubić, mam na myśli nie tylko postacie pierwszoplanowe, ale i drugoplanowe. Tak jak już wspominałam, są osobami z krwi i kości prawdziwymi. Na głębsze zrozumienie głównej bohaterki - Alicji pozwalają jej wspomnienia, co jakiś czas pojawiające się w książce, okazały się one bardzo dobrym pomysłem, ponieważ początkowo trudno było zrozumieć jej decyzje. Cała historia bohaterki budzi emocje, które towarzyszą czytelnikowi cały czas podczas lektury.

Niezwykły klimat "Obudź się, Kopciuszku" całkowicie mnie kupił, nie byłam wstanie oprzeć się urokowi tej powieści. Intrygująca fabuła, ciekawi bohaterowie - to po prostu książka idealna na zimowy okres! Takim sposobem autorka stała się jedną z moich ulubionych, na której książki z pewnością będę czekać!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

niedziela, 15 stycznia 2017

Tarryn Fisher - Mimo twoich łez


Leah i Caleb zostali rodzicami. Leah, którą z pierwszej części trylogii pamiętamy jako intrygantkę, kompletnie nie może odnaleźć się w nowej roli. Co innego Caleb, który od początku jest zauroczony swoją córką. Kobieta mówi, że to depresja poporodowa, ale czy rzeczywiście tak jest? Leah uwielbia wygrywać i tym razem także wygrała, wyrywając Olivii Caleba, jednak czy uda im się wszystko ułożyć?

Pierwsza część trylogii opowiadająca o miłosnym trójkącie, okazała się inna, oryginalna, mimo, schematu, który się w niej pojawił. Z zaciekawieniem sięgnęłam po "Mimo twoich łez", by poznać dalszy ciąg tej historii, tym razem opowiedzianej przez Leah. Jest to postać naprawdę ciekawa, poprzez manipulatorski charakter, kłamstwa i intrygi są cały czas obecne w jej życiu, dlatego narracja z jej punktu widzenia okazała się równie ciekawa jak Olivii. Toksyczna miłość obecna w pierwszej części pojawia się także tutaj, widzimy do czego jest w stanie posunąć się bohaterka, by zatrzymać przy sobie ukochanego mężczyznę. Trylogia na pewno jest specyficzna, to jednak nie oznacza, że jest zła, wręcz przeciwnie, jej oryginalność sprawia, że z zaciekawieniem śledzi się losy bohaterów. Żaden z nich nie jest idealny, a sytuacje pojawiające się w ich życiu sprawiają wrażenie niezwykle realnych, dlatego z tym większą chęcią śledzę ich losy.

Bohaterowie - to niepodważalny plus tej trylogii. Trzeba oddać autorce, że jak mało kto potrafi tworzyć czarne charaktery, które w jakimś stopniu sprawiają, że człowiek czuje się z nimi związany. Olivia i Leah także objawiły nam się jako manipulatorki, które potrafią zrobić naprawdę wiele, by zdobyć to, na czym im zależy. Ich życie to ciągłe kłamstwa i intrygi, obie potrafią naprawdę zdenerwować. Jednak każdy z bohaterów został wykreowany z niezwykłą precyzją, widać, że są to postacie stworzone z konkretnym zamysłem, niezwykle dopracowane.
Sama fabuła jest intrygująca, wywołuje mnóstwo emocji. Niejednokrotnie zachowanie Leah potrafi zdenerwować, a przy okazji skłonić do pewnych przemyśleń. Kobieta kompletnie nie odnajduje się w roli matki, dziecko miało być lekarstwem na jej związek z Calebem, którego próbuje za wszelką cenę zatrzymać przy sobie. Leah potrafi świetnie kłamać, ale nie potrafi przegrywać.

Książka podzielona jest na rozdziały, w jednych śledzimy to co działo się kiedyś, a w innych to co teraz. Dzięki temu poznajemy szczegóły, których nie znaliśmy, kiedy narratorką była Olivia, drugi tom jest więc też uzupełnieniem niektórych wątków z "Mimo moich win". Książkę czyta się z wielkim zaciekawieniem, aż do ostatniej strony i pozostawia w oczekiwaniu na trzeci tom, tym razem z perspektywy Caleba. Ta krótka historia wywołuje sporo sprzecznych emocji, Fisher ma specyficzne pióro, ale właśnie to w dużej mierze sprawia, że jej książki są inne od wszystkich, choć zachowania bohaterów denerwują, to jednak w niektórych sytuacjach można się z nimi zżyć. To jedna z nielicznych historii, w których nie znajdziemy przesłodzonej miłości, a wręcz przeciwnie - toksyczną miłość. Myślę, że trzeci tom będzie równie wyjątkowy i podobnie jak poprzednie dwie części może zaskoczyć. Polecam gorąco, to niewątpliwie warta poznania trylogia!  

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Najlepsze książki 2016 roku

2016 rok minął mi niezwykle szybko. Mam wrażenie, że dopiero co podsumowywałam 2015, tymczasem przyszedł czas by powiedzieć trochę o najlepszych książkach minionego już roku. Przeczytałam mniej niż bym chciała, dobiłam co prawda do 52 książek, jednak wiem, że mogłabym więcej. Mimo wszystko jestem zadowolona, choć mam cichą nadzieję, że w 2017 roku będzie lepiej ;) Przejdźmy jednak do mojej subiektywnej listy najlepszych książek :) Kolejność przypadkowa.


  • "Moja walka o każdy metr" - Thomas Morgenstern - już na samym początku roku mogłam przeczytać jedną z bardziej inspirujących książek. Skoki narciarskie uwielbiam, a Thomas to naprawdę niezwykły człowiek, co pokazuje ta książka.
  • Kolejność książek jest co prawda przypadkowa, jednak gdybym miała wybrać najlepszą książkę roku byłby nią "Promyczek" - Kim Holden. Książka, która całkowicie mną wstrząsnęła, wywołała mnóstwo refleksji i skrajnych emocji, to jedna z tych książek, o których trudno zapomnieć. Podobnie było również z drugą częścią "Gusem" :)
  • W minionym roku miałam okazję przeczytać aż trzy książki Mii Sheridan, jednak to "Bez winy" urzekło mnie najbardziej! Kupiło mnie swoim humorem i bohaterami, oraz fabułą, która okazała się dość nieoczywista :)
  • Książek Remigiusza Mroza mam na półce całe mnóstwo, ale udało mi się przeczytać dotychczas tylko dwie (obym w 2017 to nadrobiła!). "Kasacja" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, zachwyciła wciągającą fabułą i oczywiście niezwykłym duetem prawniczym!
  • O "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes zrobiło się bardzo głośno za sprawą filmu, również nie mogłam przejść obok tego tytułu obojętnie. Jak można się spodziewać, wylałam przy niej morze łez i długo nie mogłam przestać o niej myśleć.
  • Nie mogło tu zabraknąć również książki Colleen Hoover! W moim zestawieniu znalazło się "Maybe someday", jednak również "Ugly love" było jedną z lepszych książek roku! Obie wciągnęły mnie bez reszty i zachwyciły oryginalnością.
  • Podobnie jak w przypadku Hoover, tak i tutaj nie mogłam się zdecydować na najlepszą książkę Brittainy C. Cherry, poza "Powietrze, którym oddycha" niezwykłą okazała się także "Art&Soul". Byłam pod wielkim wrażeniem obu tych powieści, zdecydowanie okazały się czymś innym niż pozostałe powieści NA.
  • "Układ" oraz "Błąd" - Elle Kennedy okazały się jednymi z bardziej zabawnych książek jakie czytałam, nie jeden raz podczas lektury zwijałam się ze śmiechu, obie książki okazały się być naprawdę świetną rozrywką!
  • W 2015 roku na mojej liście najlepszych książek znalazło się "Czy wspominałam, że cię kocham?" - Estelle Maskame, w 2016 zachwycałam się dwoma kolejnymi częściami - "Czy wspominałem, że cię potrzebuje?" oraz "Czy wspominałam, że za tobą tęsknię?". Cała ta trylogia wzbudziła we mnie ogromne emocje, a fabuła choć momentami banalna wciągnęła bez reszty!
Mam nadzieję, że 2017 rok także będzie obfitował w mnóstwo interesujących lektur, czego również Wam życzę! :)

piątek, 23 grudnia 2016

Shaun Usher - Listy Niezapomniane. Tom II


Listy piszemy już coraz rzadziej, zostały skutecznie wyparte przez telefony, komunikatory społecznościowe. Dlatego z tym większą chęcią sięgnęłam po zbiór listów różnych osobowości, których mamy okazję poznać z bardziej prywatnej strony. Shaun Usher zbierając te wszystkie korespondencje, dał nam szanse na bliższe poznanie wielu osób, z zupełnie innej strony, niż w telewizji, czy biografiach. Jestem naprawdę pełna podziwu dla tego zbioru ponad 120 listów, zdaję sobie sprawę, że musiał poświęcić temu sporo czasu, dlatego tym bardziej jestem pod wrażeniem. Znajdziemy tu między innymi list Jane Austen do siostry, interesująco napisany list Mozarta do kuzynki i prawdopodobnie obiektu swoich westchnień, czy też list Jana Pawła II po tym, gdy został papieżem. Mnóstwo tu przeróżnych korespondencji, często pełnych uczuć, czasem smutnych, czasem wesołych. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie!

Cały ten zbiór "smakowałam" przez dłuższy czas czytając po kilka listów przed snem. To czysta przyjemność móc czytać takie listy w przerwie z inną książką. Można poczuć się trochę jak świadek jakiejś intymnej relacji, jakby mieć niepowtarzalną okazję, by poza osobami, które do siebie pisały, zapoznać się z ich korespondencją. Czymś co bardzo mi się spodobało, były krótkie informacje, o osobach, których listy możemy czytać, ich relacji. To naprawdę wspaniały pomysł, bo przecież nie zawsze jesteśmy w tym zorientowani. Poza tym znajdziemy tutaj również w większości przypadków kopię oryginalnego listu, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Cały zbiór upiększają także fotografie na niektórych stronach odnoszące się do treści listów. Wszystko to pod twardą, piękną okładką książki. Całe wydanie jest tak przepiękne i dopracowane pod każdym względem, że po jego otrzymaniu nie mogłam przestać na nie patrzeć!


Jeśli zastanawiacie się, czy "Tom II" oznacza, że książki należy czytać po kolei, to odpowiem Wam, że nie. Możecie zacząć od którego tomu chcecie. Choć nie znam pierwszego tomu, to myślę, że każdym można znaleźć coś dla siebie. Mnie w tej części, najbardziej zaintrygowały, czy też poruszyły listy Mozarta, Jane Austen, pasażerów lotu 123 czy J. K. Rowling. Było też wiele listów osób, o których nie słyszałam, a jednak bardzo mnie zainteresowały. Wśród tych 124 listów na pewno każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. Tak nawiasem mówiąc, myślę, że jest to idealny pomysł na prezent. Wydanie, oraz jego zawartość na pewno zachwyci każdego!
"Listy Niezapomniane" to skarbnica wielu niezwykłych listów, inspirujących i wartościowych. Zdecydowanie coś niesamowitego!

Za możliwość zapoznania się z książką, bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN!

środa, 14 grudnia 2016

Iga Wiśniewska - Urodzeni, by przegrać


Diana i Karol, kiedyś byli parą, ale to było "w innym życiu". Teraz ona jest studentką medycyny, która, cały czas nie może się pogodzić z tym co wydarzyło się gdy była nastolatką. On także próbuje przestać myśleć o swojej przeszłości i zacząć na nowo żyć. Spotykają się przypadkiem na studenckiej imprezie, podobno "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki", ale może czasem warto zaryzykować?
Diana jest dziewczyną zamkniętą w sobie, skrywa w sobie tajemnice, o których wie tylko Karol. Kiedy przychodzi jej zmierzyć się z nimi ponownie, za sprawą spotkania z nim, nie jest do końca pewna, czy tego chce. W książce Igi Wiśniewskiej mamy do czynienia z przeszłością bohaterów, z którą trudno im się pogodzić. Znajome? Niby tak, a jednak mam wrażenie, że autorka złamała schematy i stworzyła coś nowego. Trudno w gatunku New Adult całkowicie się ich pozbyć, ale jeśli zostaną ciekawie i nieco inaczej niż zwykle wykorzystane, sprawiają, że książka może być naprawdę dobra. Tak jest w przypadku "Urodzonych, by przegrać", to zdecydowanie nie jest słodka i tandetna opowieść o miłości jaką wydawała mi się być na początku. Cieszę się, że ostatnio także polscy autorzy zaczynają tworzyć powieści New Adult, z każdą powieścią coraz bardziej jestem nimi pozytywnie zaskoczona!
Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów takich jak alkoholizm, czy złe relacje rodzinne. Pokazuje także wewnętrzną walkę z wyrzutami sumienia, z własnymi lękami. Nie spodziewałam się, że w tej historii tyle będzie głębi, że poza relacją miłosną odnajdę coś więcej. Jak się okazało zostałam mile zaskoczona. To, co także przyjemnie mnie zaskoczyło, to napięcie i zwroty akcji. Jedno jest pewne, podczas czytania tej książki nie można się nudzić. Mnóstwo w niej sytuacji, podczas których można przecierać oczy ze zdumienia, zastanawiając się "Ale jak to możliwe?". Chwilami wszystko toczy się powoli, by za chwilę całkowicie zaskoczyć czytelnika. To jedna z tych historii gdy naprawdę z wielkim zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów, przeżywając wszystko razem z nimi i cały czas im kibicując. Z każdą książką z danego gatunku człowiek staje się coraz bardziej wymagający, podobnie ja, zauważyłam, że nie każda książka New Adult wzbudza już we mnie tak wielkie emocje, jak kiedyś. W tym przypadku jednak autorka naprawdę bardzo mnie zaskoczyła, wyrywając się ze schematów i tworząc dojrzałą historię miłosną. Może nie obyło się bez małych potknięć, ale autorka ma potencjał, który mam nadzieję wykorzysta w kolejnych książkach.
Kreacja bohaterów jest naprawdę interesująca, choć nieco zbyt... spokojna, wyważona. Tym razem nie mamy do czynienia z niegrzecznym chłopcem i prawdę mówiąc, szkoda, bo trochę więcej iskry przydałoby się Karolowi. Diana wcześniej była dziewczyną z dobrego domu, której niczego nie brakowało. To zmieniło się za sprawą jednego nieszczęśliwego wydarzenia. Potem stała się zamknięta w sobie i nieufna wobec innych, nie jest w stanie mówić innym o tym, co się stało. Karol pochodzi z patologicznej rodziny, próbuje oderwać się od przeszłości, cały czas boryka się z poczuciem winy. Cieszę się, że autorka zdecydowała się na narrację z punktu widzenia zarówno Diany i Karola, myślę, że w tym przypadku jest to naprawdę dobre rozwiązanie, by móc poznać jak najlepiej myśli bohaterów. Podoba mi się również styl autorki - lekki i plastyczny.
"Urodzeni, by przegrać" to naprawdę warta przeczytania książka, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Autorka ominęła schematy i stworzyła historię, która wciąga od pierwszych stron. Mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będzie jeszcze lepiej, bo autorka ma naprawdę spory potencjał. Gorąco polecam Wam "Urodzonych, by przegrać"!



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni Tania Książka!

niedziela, 11 grudnia 2016

Anna Dąbrowska - Nakarmię cię miłością


Podczas wieczoru panieńskiego, który trzy przyjaciółki spędzają razem. jedna z nich wpada na pomysł losowania wyzwań dla każdej z nich. Jest to o tyle szalone, że Laura musi pocałować zupełnie nieznajomego chłopaka. Choć pomysł nie budzi u niej pozytywnych odczuć, dzięki niemu poznaje Tobiasza. Ich znajomość jednak zaczyna się dość niefortunnie, od nieprzewidzianego wspólnego poranka i kiepskiego żartu Tobiasza.

Ostatnio coraz częściej mamy okazję czytać New Adult nie tylko spoza granic Polski, ale i autorstwa polskich pisarzy. Jak wiadomo gatunek kieruje się swoimi schematami, które spotykamy prawie za każdym razem sięgając po książkę NA. Mimo to jeszcze mi się nie znudziło i za każdym razem widząc nową powieść pojawiającą się na rynku wydawniczym, nie mogę odmówić sobie przyjemności, by po nią nie sięgnąć. "Nakarmię cię miłością" przykuło moją uwagę na długo przed premierą, dlatego z zaciekawieniem po nią sięgnęłam. Choć również sporo w nim schematów, kompletnie mi to nie przeszkadza, bo jest w nich coś świeżego. Może nie okazało się powieścią, która całkowicie zwaliła mnie z nóg, ale wspominam ją bardzo pozytywnie. Myślę, że mogłaby być jeszcze lepsza, niż jest.

"Nakarmię cię miłością" jest historią, która wydaje się niemal prawdziwa. Laura doświadczona przez życie, Tobiasz także. Los nie jest dla nich łaskawy, nawet wtedy, gdy wydaje się już, że wszystko zaczęło się układać. Laura jest w związku, który właściwie jest fikcją. Tobi nie potrafi zapomnieć o przeszłości, która przedziera się także do codzienności. Sam pomysł na historię jest niezwykle realny, takie rzeczy jak w książce zdarzają się w końcu bardzo często. Bohaterowie również zostali wykreowani dość ciekawie, podoba mi się, że Tobiasz za swoją dość niedostępną, apodyktyczną naturą, skrywał także drugą twarz, potrzebującej ciepła i bliskości osoby. Może nie szalałam jakoś szczególnie za Tobiaszem, ale podoba mi się sposób, w jaki został wykreowany. Laura, to dziewczyna cicha i spokojna, skrzywdzona zachowaniem rodziców. Choć czasami niezdecydowanie bohaterów nieco działo mi na nerwy, to zaliczam ich na duży plus. Myślę, że także postaci drugoplanowe są mocnym punktem tej powieści, to naprawdę ciekawe charaktery.

Lubię gdy narracja w książce jest prowadzona z kilku perspektyw, dlatego też "Nakarmię cię miłością" także pod tym względem przypadło mi do gustu. Jeśli chodzi o samą fabułę, wraz z rozwojem akcji, powieść wciągała coraz bardziej. Były jednak momenty, gdy moim zdaniem, niektóre sytuacje rozwiązały się trochę zbyt szybko i łatwo, myślę, że można było nieco bardziej to wszystko rozbudować. Emocji co prawda tu nie brakuje, ale mogłyby być jeszcze większe gdyby trochę rozciągnąć niektóre sytuacje. Napięcie największe jest pod koniec i tutaj naprawdę się wciągnęłam i nie mogłam odebrać od książki. Tak jak już wspominałam, podoba mi się, że fabuła sprawia wrażenie niezwykle realnej, nienaciąganej, co bardzo w książkach cenię. Przeszłość ma tu wpływ na teraźniejszość, jak to również w życiu się zdarza. Autorka nie tworzyła tutaj jakichś całkowicie nierealnych sytuacji.

Nie czytałam debiutu autorki - "Stalowe serce", ale muszę przyznać, że "Nakarmię cię miłością" jest naprawdę dobrą książką, która kryje w sobie jeszcze większy potencjał. Mam nadzieję, że ujawni się on w kolejnych książkach pisarki. Tymczasem polecam Wam "Nakarmię cię miłością", myślę, że to naprawdę ciekawa książka, dla której warto poświęcić czas, ciekawi bohaterowie, wciągająca fabuła - czego chcieć więcej?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce!

środa, 23 listopada 2016

Amber Smith - Co mnie zmieniło na zawsze


Kevin zawsze był jak członek rodziny, najlepszy przyjaciel brata, a po kryjomu młodzieńcza sympatia Eden. Ufała mu i nigdy nie pomyślałaby, że może ją skrzywdzić, ale kiedy pewnej nocy zakradł się do jej pokoju, zmieniło się wszystko. Odebrał jej bezpieczeństwo, szczęśliwą młodość. Czy da się powrócić do życia takiego jakim było przed tym co się stało?

Są takie tematy, które cały czas się omija, a kiedy są poruszane to tylko gdzieś pobocznie, że właściwie nawet nie zwraca się na nie zbyt dużej uwagi, bo to inny wątek jest tym głównym. W tym przypadku jest inaczej, Amber Smith stworzyła książkę, która przeraża, ale i pobudza do refleksji. Nie czytałam jeszcze nigdy powieści, która opowiadałaby bezpośrednio o życiu po czymś tak trudnym jak gwałt. Ciężki temat, dlatego nie byłam do końca pewna, czy autorka podoła. Teraz mogę powiedzieć, że udało jej się stworzyć książkę poruszającą, przepełnioną złością, żalem. Eden zamyka się w sobie, zmienia się w zupełnie inną osobę, a co najbardziej przerażające, nikt nawet nie domyśla się, że stało się coś złego. Wszyscy widząc przemianę dziewczyny stają się dla niej bardziej chłodni, a ona potrzebuje wsparcia.

Tym razem nie mam do czynienia z kolejną miłosną opowieścią. Temat jest o wiele bardziej głęboki, myślę, że to książka, która nie była łatwa do napisania. Na końcu możemy znaleźć informację, że historia ta jest fikcją literacką i całe szczęście. Jednak podczas czytania można odnieść wrażenie, że czytamy o czymś co naprawdę się wydarzyło i to myśl dość przerażająca. Ta historia jest przepełniona także strachem, Eden boi się powiedzieć komukolwiek, o tym, co się stało, bo on ją zastraszył. Żyje w strachu przed nim i przed tym, że ktoś się dowie. Wie, że powinna komuś powiedzieć, jednak w praktyce nie jest to takie łatwe. To straszne, jak bardzo gwałt potrafi zmienić człowieka. Podczas gdy my możemy się zastanawiać czemu dziewczyna jeszcze nie zdradziła nikomu co się stało, w rzeczywistości na pewno nie jest to łatwe, co właśnie pokazuje nam ta książka.

Autorka wykreowała bardzo ciekawe postaci i widoczny sposób przeprowadziła przemianę Eden. Obserwujemy jak dziewczyna ze spokojnej dziewczyny zmienia się w kogoś zupełnie innego, udaje kogoś kim nie jest, chce udowadniać komuś rzeczy, których wcześniej na pewno by nie zrobiła. Pozostałe postaci również są naprawdę interesujące, każda jest zupełnie inna, nakreślona grubą krechą - to naprawdę spory plus tej powieści. Chyba nie da się przeczytać tej książki bez żadnych emocji. Sama z uwagą śledziłam losy Eden, tę historię naprawdę się przeżywa, ten gniew, smutek, którego w książce mnóstwo, przelewa się się też na czytelnika. Ta książka na pewno pozostawia z mnóstwem pytań, które przewijają się w trakcie lektury. Czyta się bardzo szybko, zastanawiając się jakie będzie zakończenie tej historii.

"Co mnie zmieniło na zawsze" to powieść, którą mogę polecić osobom właściwie w każdym wieku, myślę, że naprawdę warto ją przeczytać i nie być obojętnym na ten trudny temat. Sądzę, że to ważna książka, dobrze, że takie powstają. Jeśli spodziewacie się typowej młodzieżówki, to raczej tym razem tak nie jest, ta powieść jest czymś więcej. Pobudza do refleksji, sprawia, że na niektóre rzeczy patrzy się inaczej. Naprawdę polecam!

Za możliwość przeczytania tej powieści bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Książkę możecie nabyć w Księgarni Empik: link
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka